wtorek, 15 stycznia 2013

16.Trudny wybór


BELLA:

Obudziłam się z wielkim bólem głowy w swoim łóżku. Byłam cała naga. Zdziwiłam się. Obróciłam się i przytuliłam do ukochanego. Chwilę później ocknęłam się i spostrzegłam, że to nie Zayn.
-Liam?! Co ty tu robisz?
-Leżę. Nie widać? - uśmiechnął się i dopiero otworzył oczy.
-To niemożliwe - powiedziałam sama do siebie.
-Jesteś wspaniała. Nigdy nie zapomnę tej nocy. No no, masz talent. - odgarnął kosmyk włosów z mojego czoła.
-Nie dotykaj mnie -wstałam z łóżka i szukałam ubrań.
-Nie ubieraj się. Tak jest ci pięknie - wymruczał. Myślałam, że to jakiś zły sen i że zaraz się obudzę.
-Kocham cię - usłyszałam zza pleców. Chłopak stał juz za mną. Objął mnie w pasie i przytulił do siebie.
-Przepraszam. Nie powiem nikomu, co się wydarzyło.
-Jak mogłeś - łzy leciały strumykiem z moich oczu. Mimo to nie wyrywałam się z jego objęć. Było mi przyjemnie. Czułam na sobie jego spokojny oddech. Jednocześnie czułam obrzydzenie, że zdradziłam ukochanego, z drugiej jednak przyjemne uczucie w brzuchu. Tak, kocham ich dwóch. Normalna dziewczyna wybiegła by już stąd dawno i błagała swojego chłopaka o wybaczenie. Normalna dziewczyna by go nie zdradziła. Czułam się jak brudna szmata.
- Kocham cię - szepnął i pocałował w usta. Miałam słabość do jego pocałunków. Nikt tak dobrze nie całował. Nawet Zayn. Pocałunek Payne'a różnił się tym od pozostałych , że czuło się w nim poświęcenie, jego uczucia i emocje. Co najważniejsze, zwalał z nóg.
-Ja ciebie też - wyszeptałam z trudem.
-Dobrze słyszę? Można głośniej?
-Kocham cię - powtorzylam normalnym tonem.
-Nie dosłyszałem - uśmiechnął się.
-Kocham cię! - krzyknęłam .
-Tak lepiej. Co dalej z nami? - spowaznial nagle.
-Co ma być? Zapomnijmy o tym po prostu..
-Nie potrafiłbym.
-Ty właściwie coś pamiętasz z tej nocy?
-Większość. To co powinienem - wymruczał, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Próbowałam uwolnić się z jego uścisku, ale wewnętrznie jednak mogłam trwać i trwać w jego ciepłych ramionach.  Działał na mnie jak jakiś magnes. 
-Nie mogę.. Nie mogę mieć was dwóch. Nie zasługuje na to.. - szepnęłam, a moje oczy ponownie zalały fale łez.
-Nie płacz, proszę. Ty musisz być z Zaynem. Tylko jego tak na prawdę kochasz.
-Skąd możesz wiedzieć? - wkurzyło mnie to, co przed chwilą usłyszałam - jesteś w cholernym błędzie - odwróciłam się na pięcie i wpilam się w soczyste usta chłopaka.
-Nigdy więcej tak nie myśl. Kocham cię - wysapałam w przerwie pomiędzy pocałunkami.
-Nie, nie - odepchnął mnie - musisz wybrać. Zayn albo ja.
-Nie chcę wybierać. 
-To niedorzeczne. Nie możesz kochać nas obu jednocześnie! To jest niemożliwe. Nie możesz czuć do nas tego samego.
-ale tak jest.. - wyrwalam się z jego objęć i zaczęłam ubierać.
-masz już jakieś wyjście? - zapytał, obserwując każdy mój ruch. Stał jak posąg, nie ruszając się nawet na milimetr.
-Nie, ale ty masz - wskazałam na drzwi - Zbieraj się już.
-Tak wcześnie? Myślałem, że zjemy razem śniadanie - zrobił minę bezdomnego pieska, mrugając uroczo oczkami, jak mała dziewczynka.
-Mój ojciec zaraz przyjedzie. Katy w każdej chwili może tu wpaść, a lepiej żeby o niczym nie wiedziała.
-A taka szybka jajecznica Payne'a? Mam specjalny przepis. Zachwyca każde podniebienie.
-Skoro tak mówisz - westchnęłam - tylko szybko - chłopak jak w podskokach ubrał się, cmoknął mnie w policzek i zbiegł na dół po schodach. Ubrałam się na spokojnie, wzięłam szybki prysznic i dołączyłam do chłopaka. W kuchni unosiły się już przyjemne zapachy. Zjedliśmy posiłek, który był całkiem dobry. Nie narzekałam.

ZAYN:

Wstałem chyba najpóźniej z całej piątki, a właściwie czwórki, bo Liama nigdzie nie było, nie zastałem go w domu jako jedynego.
-Gdzie Daddy? - zapytałem Nialla, który siedział z łbem w lodówce.
-No na imprezie byli.. - mruknął pod nosem wypchany kiełbasą po brzegi ust.
-Byli? Kto był? - zdziwiłem się, bo chyba jako jedyny nie wiedziałem o żadnej imprezie. Fakt, wróciliśmy nad ranem do domu, ale żaden nawet nie pisnął ani słówka o tym.
 - Ja we własnej osobie, Liam i ta twoja - do kuchni wszedł uśmiechnięty od ucha do ucha Louis.
-Jaka moja? O czym ty mówisz? - zamyśliłem się na chwilę - Bella. Z wami? - byłem w lekkim szoku. Po pierwsze nic mi nawet nie powiedziała, a mam prawo wiedzieć takie rzeczy, a po drugie to.. Louis i Liam?
-Tak. Wiesz.. Ona to jest jednak zajebista.. Szkoda, że nie lubię dziewczyn - skwitował z kwaśnym uśmiechem na twarzy klepiąc mnie po ramieniu - pilnuj jej - powiedział, ale trochę ciszej niż wcześniej. Chyba nie chciał, aby ktoś inny oprócz mnie to usłyszał.
-To gdzie jest Liam? - chłopaki popatrzyli po sobie kilka razy.
-Dorwał jakąś laskę chyba .. I nie wrócił jeszcze- wtrącił zmieszany Harry. Wiedziałem, że coś tu nie gra.
-A.. Jadę do Belli.
-Powodzenia - uśmiechnął się Tomlinson.
Czym prędzej wyszedłem z domu i wsiadłem w samochód. Byłem podirytowany tą całą sytuacją. Najgorsze było to, że Bella nic mi nie powiedziała. To nie w porządku.

LIAM:

-chciałbym , aby tak było codziennie.. - rozmarzylem się w oczach dziewczyny.
-daruj sobie takie teksty . Chyba już czas na ciebie.
-Okej, już zmykam.
-A i jeszcze jedno. Nie możemy dopuścić do tego, aby Zayn się dowiedział.
-Ma się rozumieć.
W pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
-o kurwa..- syknęła wystraszona.
-idź na gorę - rozkazała.Tak też zrobiłem. Usłyszałem głos Zayna. Przypomniała mi się sytuacja, jak to on niedawno chował się tutaj przede mną kiedy ja przyszedłem do Belli. Współczuję tej dziewczynie. Ma strasznie trudną sytuację, którą właśnie ja zatruwam. Chyba muszę usunąć się z jej życia. Raz na zawsze.. Gdzieś wyjechać i nigdy nie wrócić.. Zrobiłbym to dla niej, gdyby to coś dało.
Wyskoczył bym przez okno, żeby uciec ale było za wysoko. Mógłbym sobie coś złamać, więc wolałem nie ryzykować z tym i zamknąłem się w jakimś pokoju gościnnym. Ledwo słyszałem jakieś rozmowy dobiegające z dołu, a po jakimś kwadransie trzask drzwi wyjściowych. Poczułem wibracje w kieszeni, dobiegające z mojego telefonu. Wyjąłem telefon, był to SMS od Belli :

"Nie zamknęłam drzwi. Nie zobaczył. Zamknij dom, klucze zostaw pod wycieraczką"

Szybko odpisałem:

*"W porządku. Gdzie poszliście?" 
*"Krótki spacer. Szybciej, bo zaraz wrócimy"
*"Ok"

Jak najprędzej wyszedłem z domu, zakluczając  przy tym drzwi.  Do domu miałem spory kawałek, ale spacer dobrze mi zrobi. Lubiłem właśnie w taki sposób samotnie spędzać czas. Pozwalało mi to na przemyślenia, a teraz mam nad czym główkować.
Po dwudziestominutowej przechadzce doszedłem w końcu do domu. Od razu w progu usłyszałem Harrego:
-A gdzie to się było?
-Nie twoja sprawa.
-Jak tam chcesz. Louis mi wszystko powiedział - uśmiechnął się szyderczo.
-O czym?
-O Belli, o tobie.. O WAS - podkreślił te ostatnie słowo.
-Nie ma tu o czym mówić.. - próbowałem go zbić z tropu, bo nie chcę aby ktokolwiek inny jeszcze się dowiedział, a znając Hazzę to długo w tajemnicy to nie potrwa. Taki to już typ.. Plotkuje jak baba na targu.
-A może głodny jesteś? - próbował się podlizać, bo nigdy nie był taki miły.
-Nie, dzięki. Idę się położyć - oznajmiłem i podążyłem do swojego pokoju. Od razu położyłem się na łóżko i nawet nie wiem kiedy, zasnąłem.


piątek, 7 grudnia 2012

15. Pijany błąd

z dedykacją dla KAROLINKI ;)

BELLA :

Dzisiejszej nocy Zayn nocował u mnie. Oczywiście mojego ojca nie było w domu.Większość czasu spędziliśmy na oglądaniu horrorów. To jedyny jak dla mnie normalny gatunek filmu. Nie przepadam za jakimiś tam komediami romantycznymi, bo aż zbiera mnie na wymioty, kiedy je oglądam.
Później Malik ubzdurał sobie, że pogramy w scrabble, a było już grubo po  północy.
-Idę spać - oznajmiłam, ziewając. Mulat spojrzał na mnie złowrogim spojrzeniem.
-Dokończmy grę .
-Nie mam już siły - szepnęłam mu do ucha, pocałowałam chłopaka  w policzek, po czym wstałam i skierowałam się do swojej sypialni.
Wygodnie ułożyłam się na łóżku, czekając na ukochanego. Jednak moja senność wzięła nade mną górę , zamknęłam oczy i zasnęłam.

ZAYN :

Posprzątałem scrabble i poszedłem na górę do sypialni. Bella słodko spała, więc nie chciałem jej w jakikolwiek sposób obudzić. Zdjąłem z siebie granatowy szlafrok i ułożyłem się obok niej.


Następnego dnia..

Obudziłem się w objęciach ukochanej. Wpatrywałem się w jej piękny wyraz twarzy. Słodko wyglądała śpiąc. Jak małe dziecko. Od czasu do czasu uśmiechała się przez sen. Po jakimś czasie nie budząc jej postanowiłem wstać. Wychodząc, wpadłem na coś , a z  szafki nocnej zsunąłem telefon, który upadł na ziemię robiąc przy tym kupę hałasu. Spojrzałem na dziewczynę. Zaczęła się budzić. Pozbierałem obudowę od telefonu i wszystkie inne części ,położyłem na stolik i podszedłem do dziewczyny, siadając na łóżku.
-Hej mała - ucałowałem ją w czoło, gładząc jej policzek.
-jak zwykle ja budzę się ostatnia - ziewnęła, patrząc chytrze na mnie z góry do dołu. W końcu byłem bez koszulki.
-Piękny ten tatuaż - zagryzła wargi przyglądając się napisowi.
-Chyba zrobię sobie tatuaż.. - zamyśliła się.
-Żartujesz sobie..
-poważnie. Co mam do stracenia?
-No ale to bardzo boli, kochanie.
-Nie straszny mi żaden tam ból - zasmiala się.
-Dobra. Załatwię ci wizytę.
-Dziękuję - ujęła moją twarz w dłonie i złożyła na moich ustach soczysty pocałunek pełen wdzięczności.
-Kocham cię - wyszeptała namiętnie do mojego ucha, przy okazji zagryzając jego płatek.
-Kocham cię - powtórzyłem po niej.
-Śniadanie do łóżka poproszę - uśmiechnęła się tak jak lubię.
-Oczywiście. Dla ciebie wszystko.


LIAM:

Nie mogłem spać większość nocy. Myślałem o niej. Myślałem o propozycji Louisa. Sam nie wiem.. Z jednej strony wyszło by to na dobre, a z drugiej Bella cierpiała by. Kocham ją i nie chce jej skrzywdzić. Najgorsze jest to, że zna moje uczucia do niej, ale za cholerę nic sobie  z tego nie robi.  Nie mógłbym też zranić Zayn'a. To mój przyjaciel. To jest dla mnie za trudne. Dlaczego ona akurat go wybrała? Co jest ze mną nie tak? Te i miliony podobnych pytań roiło się w mojej głowie, a odpowiedzi brak.
-Louis, musimy pogadać - obudziłem chłopaka i usiadłem na łóżku, obok leżącego chłopaka.
-Co jest? - wymamrotał przykryty poduszką, tak że ledwo było go słychać.
-Zgadzam się - powiedziałem. Tak, jestem w tej chwili egoistą, ale  zawsze myślałem o innych, a teraz coś mi się należy.
-poważnie? - chłopak spojrzał się na mnie , usadowił się w pozycji siedzącej i przeciągał się ziewając.
-W pełni poważnie.
-I to rozumiem - uśmiechnął się zaczesując wlosy do góry.
-Masz jakiś plan?
-Coś się wykombinuje. Co do Belli, wpadłem na pewien pomysł..

BELLA:

Byłam uradowana od samego rana. Zayn umiał poprawić mi humor. Niestety nie spędzę z nim dzisiaj więcej czasu, bo ma masę wywiadów i Bóg wie czego. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie jego wywiad. Nie przepadam za mediami. Zwłaszcza jak rozprowadzają plotki wyssane z palca. Poza tym, zadają absurdalne pytania. Co ich obchodzi czyjeś życie prywatne? Niech interesują się sobą. Ja rozumiem, że Directioners i te sprawy, ale pewne rzeczy to przesada.
Minął dłuższy czas po tym, jak Zayn wyszedł, a zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu ukazał się numer Liam'a.
-Halo?
-No cześć. Co ciekawego porabiasz ?
-Właściwie to nic. ..
-Świetnie. Dasz się gdzieś zaprosić?
-Zależy gdzie..
-Dan, gitarzysta z 1D robi dzisiaj grubszą imprezę. Co powiesz na to?
-Nieźle.. Tylko, czy ty przypadkiem nie masz wywiadów?
-To tylko Zayn, Harry i Niall. Ja z Lou mamy wolne. To jak?
-No dobra. A Louis też idzie?
-No raczej, jakby inaczej - zaśmiał sie do słuchawki - to dwudziesta u ciebie.
Pomyślałam: "czemu nie? ". Ubralam się w   miarę na imprezę, ale w coś wygodnego. Czas mijał nieubłagalnie szybko. Może to i lepiej. Niedługo zjawił się Liam uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Będziemy się świetnie bawić.
-Mam taką nadzieję .
U Dana w domu panowała miła atmosfera. Kilkadziesiąt ludzi w wielkim domu. Nie był większy od mojego ale miał aż dwa piętra. Większość znałam . To z widzenia, to osobiście. Samego Dana już kiedyś zdarzyło mi się poznać. Widzę go drugi raz w życiu. Impreza szybko się rozkręciła. Większość była lekko wstawiona. Byłam jedną dziewczyną z nielicznych. Dziwnie się czułam w męskim towarzystwie. Ale miałam Liam'a przy sobie, który nie opuszczał mnie na krok. Louis zabawiał się ze swoimi kumplami, których nie znałam. Pewnie też geje. Poczynając od piwa, przeszliśmy wraz z Paynem do wódki. Mam słabą głowę, więc byłam nieźle pijana. Głośna muzyka mieszała się z dymem z papierosów i odorem alkoholu. Prawdziwy burdel. Kilku kolesi proponowalo mi to i owo, ale Liam ich spławiał. Mało co do bójki nie doszło. Chwała mu za to, bo gdybym była tutaj bez niego, to bieda by była.
-Jedźmy już do domu, kochanie - plątał mi się język.
-Za..Zamówię taksówkę.
Przyjechała po kwadransie. Ledwo co wsiedliśmy do środka. Taksówkarz zawiózł  nas do mojego domu. Dobrze, że nie było mojej rodziny.. Jakby zobaczyli mnie w takim stanie.. Jestem niepełnoletnia przecież jeszcze, ale juz niedługo. Weszliśmy do mieszkania, podtrzymując się wzajemnie. Nie wiem, co mi odbiło, ale poczułam wewnętrzną siłę pożądania. Liam był tym obiektem.
-wiesz co? Mam co nieco u siebie w pokoju - poruszałam znacząco brwiami. Po chwili przyniosłam zioło.
-To na wyjątkowe okazje, ale ty jesteś bardzo wyjątkowy .
-Przyda się - uśmiechnął się. Zapaliliśmy i wszystko stało się prostsze. Zaczęliśmy się łapczywie całować  nie szczędząc sobie uczuć. Chwilę później przenieśliśmy się do sypialni. Nie miałam nad sobą kontroli. Wiem, że popełniłam błąd.

wtorek, 26 czerwca 2012

14. Miłosna rozterka

Obudziłam się. Rozejrzałam dookoła. Nie było go. Myślałam, że to jakiś koszmar, ale pokłóciliśmy się. Ta kłótnia nie była byle jaka. Usiadłam i wzięłam telefon do ręki. Zero połączeń, esemesów.. Powinnam go przeprosić. Nie potrzebnie tak wyskoczyłam na Zayna. W ogóle wszystko zaniedbuję.. Zaczęłam się szykować, bo przecież muszę dziś zawitać w progach mej szkoły. Ubrałam pierwsze, lepsze ubrania i ruszyłam do kuchni. Ojciec siedział i popijał czarną kawę.
-Cześć - wybąkałam.
-Cześć. Siadaj. Co zjesz?
-Spieszę się. Zjem coś na mieście.


                                                                   ***

W szkole ciągle wypatrywałam Zayna. Nie widziałam go, ani żadnego z członków zespołu.
-Pokłóciliście się? - wtrąciła Tay.
-To moja wina..
-Nie przejmuj się. Tam siedzą - wskazała w przeciwną stronę.
-Mam z nim pogadać?
-No najlepiej. Idź.
Przeklęłam się w myślach i podeszłam do nich. Siedzieli i śmieli się z czegoś.
-Możesz na chwilę? - zwróciłam się do Malika.
-Mogę - wstał z podłogi i podążył za mną, a ja szłam do jakiegoś miejsca, gdzie nam nikt nie będzie przeszkadzał.
-Przepraszam.
-Ale za co? - udawał zdziwienie.
-Naskoczyłam na ciebie wczoraj no i wiesz..
-Nic się nie stało - przytulił mnie do siebie. Znów poczułam jego ciepło.
-Kocham cię - szepnęłam.
-Ja ciebie też - musnął moje usta.
-Coś ci się stało? - wskazałam na jego ramię opatrzone plastrem.
-Nic..
-Nowy tatuaż? - zgadywałam.
-Tak..
-Pokaż - odkryłam plaster. Chłopak nie zaprzeczał.
 -Bella - przeczytałam napis.
-Dla ciebie.
Pocałowałam chłopaka delikatnie w usta.
-Piękny.
-W końcu to twoje imię , więc musi być piękne - uśmiechnął się słodko.
Przez resztę przerw między lekcjami spędzaliśmy razem czas tylko we dwoje. Nie mogłabym nie odzywać się do Malika. Działa na mnie gorzej niż jakiekolwiek dragi.


LIAM:

Cały dzień chodzę dziś struty. Doprowadza mnie do szału to, że Bella pogodziła się z Malikiem. Nie wiem, czemu tak się dzieje. Jestem zazdrosny ? Nie, niemożliwe. Przecież jej nie kocham.. Chyba..
-Liam, pomożesz mi przy obiedzie? - usłyszałem głos Louisa, który coś kombinował w kuchni.
-Jasne, już idę - krzyknąłem w odpowiedzi. Wszyscy są już pogodzeni z Tomlinsonem, choć ma on ograniczone kontakty z Zaynem.. Może to i lepiej. Choć to dziwne, że Lou jest gejem. Ten fakt jest raczej pewny.
-Co tam gotujesz? - spytałem wchodząc do kuchni.
-Lazanię planuję zrobić - wyszczerzył rządek białych zębów.
-Lou, lepiej to zostaw, bo spalisz jeszcze dom! - wydarłem się na Tomlinsona.
-Spoko, Loko - dostałem w odpowiedzi - pomożesz mi? - skamłał jak mały piesek.
-Dobra, dobra. Dawaj przepis - rozkazałem.
Chłopak podał mi jakąś karteczkę.
-Wszystko jest? Szpinak, mięso, makaron..
-To może chodźmy na zakupy - uśmiechnął się niewinnie.
-Jak dzieciak..
Wybraliśmy się na zakupy do TESCO. Kupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i oczywiście marchewki dla Louisa.
-Jak tam z Bellą? - nieoczekiwanie spytał w drodze powrotnej.
-No jak? Normalnie.
-Przecież widać, że ją kochasz.
-Bzdury opowiadasz..
-Mnie nie oszukasz - uśmiechnął się cwaniacko.
-No ale nie mów nikomu..
-Fajnie by było.. Ty z Bellą, ja z Zaynem - westchnął.
-Do czego zmierzasz? - spytałem lekko przerażony, bo przecież Tomlinson jak zwykle ma durne pomysły.
-A jak by coś namieszać? No wiesz.. Ty i Bella. Ten tego..
-Louis! - zmierzyłem go morderczym spojrzeniem od stóp do głowy.
-Ja tylko głośno myślę.
-Kocham ją - wypaliłem. Mnie samego zdziwiło te wyznanie. Przecież niedawno nie byłem do końca pewny - Ale zrozum, że nie możemy w ten sposób załatwiać takich spraw. Jak kocha Malika, to nie będę rujnował jej życia.
-Nie okłamuj siebie samego. Widać jak kipisz z zazdrości.
-Przestań.. Jak widzisz jesteśmy już prawie pod domem, więc proszę cię, zmieńmy temat.
-Jak chcesz. Pogadamy o tym później.
W domu zastaliśmy Harrego i Nialla.
-Gdzie Zayn? - spytałem.
-U Belli chyba - oznajmił Horan - zróbcie coś do jedzenia , bo pizzę zamówię! - wydarł się.
-Dobra, cicho. Już robimy.
Obaj z Tomlinsonem podążyliśmy do kuchni. Zaczęliśmy postępować według przepisu. Większość to ja robiłem, a Louis był tylko marnym pomocnikiem.
-Patrz co mam - wyszczerzył się machając mi przed nosem łyżką.
-Nie żartuj sobie - wycedziłem.
-O, już się nie boisz łyżek?
-No co ty - skłamałem.
-To dobrze. Położysz ją ... O tam, tam na stole? - podał mi sztućca.
-Jaja sobie robisz - mruknąłem.
-No weź - zbliżył do mnie łyżkę.
-Zabierz to! - panicznie wykrzyczałem odsuwając się od niego.
-A jednak - powiedział z satysfakcją.

HARRY :

-Oglądamy coś? - spytałem Nialla, który po kryjomu przed Daddym Liamem wyżerał chipsy.
-Dobra. 'Trudne sprawy' lecą chyba teraz.
-Ale to powtórki - jęknąłem.
-Dobra, tam . Załączaj Polsat. Lepsze to niż 'Ukryta prawda'.
-No fakt.. Daj mi jednego - wskazałem na paczkę chipsów.
-Chyba cię po.. Pogięło cię..
-No daj mi! - zacząłem wrzeszczeć.
-Spadaj! To są moje zapasy.
-Bo powiem dla Liama!
-Skarżypyta ! - zrobił udawanego focha.
-Dawaj to do cholery! - rzuciłem się na Horana. Biegaliśmy po całym domu, rzucaliśmy po podłodze. A wszystko o jedną paczkę chipsów.
-Rzućmy monetą - zaproponowałem.
-No okej.
Wyjąłem z kieszeszeni 50 centów.
-Ja orzeł - wyszczerzył się Horan.
-Przecież tu orła nie ma!
-Tak się mówi. Ty reszka.
Posłusznie rzuciłem monetą, która wylądowała na podłodze.
-Reszka! - wykrzyczałem uradowany wyrywając blondynowi chipsy z ręki.
-Spieprzaj dziadu! Ja mam żelki kotki - uśmiechnął się z satysfakcją.
-Serio? Jakoś nie wieżę.
-A pokazać ci?
-No pokaż.
-Ale najpierw oddasz chipsy.
-Chyba cię pojebało!
-Liaaaaam! Harry przeklinaaaa! - wydarł się Horan.
Zaraz usłyszeliśmy kroki Liama, który wszedł do pokoju.
-Oddawać te chipsy - zarządził.
-Nie! - wydarliśmy się razem.
I tak doszło do bójki o jakąś paczkę durnych chipsów.

_____________________________________________
WIEM, WIEM.. NIE DODAWAŁAM PONAD MIESIĄC.
ZARAZ WAKACJE, WIĘC BĘDĘ TU CZĘŚCIEJ PISAŁA :)
ROZDZIAŁ TROCHĘ Z HUMOREM.
LICZĘ NA WIĘCEJ KOMENTARZY, BO TO DLA MNIE
NA PRAWDĘ CENNE.




niedziela, 6 maja 2012

13.Poważna kłótnia

Po jakimś czasie wróciliśmy do domu. W środku roznosiły się przyjemne zapachy. Oznaczało to, że mój ojciec coś gotował. Zdziwiło mnie to trochę, bo jak dotąd nie zauważyłam , żeby się w tym specjalizował.
Weszliśmy do kuchni trzymając się za ręce. Zayn chyba się trochę stresował.
-Siadajcie . Zaraz podam - uśmiechnął się ojciec.
Posłusznie zajęliśmy miejsca obok siebie przy wielkim stole w jadalni. Po jakimś czasie bezczynnego siedzenia, usłyszałam wołanie ojca. Poszłam do kuchni.
-Nakryj do stołu.
-Ee.. No dobra. Co gotujesz?
-Spaghetti..
-Ale żeś się postarał - jęknęłam.
                     
                                                                ***
Po zjedzonym posiłku, który był całkiem, całkiem mój rodziciel musiał jeszcze przeprowadzić rozmowę z 
Zaynem. Wypytywał go  o rodzinę i takie tam. A ten tylko przytakiwał i zgrywał grzecznego chłopaczka, choć wcale takim nie jest. Bad Boy mój ukochany.. Oni tak gadali, a ja gapiłam się na mojego Zenka.. Był taki słodki. Miałam ochotę go pocałować, no ale nie przy ojcu.
-Zayn.. -wtrąciłam - może pójdziemy na górę..
-jeszcze nie skończyliśmy - oznajmił staruszek.
-Oj, chodź - pociągnęłam Mulata za sobą.
Gdy już zaciągnęłam go do swojego pokoju, pocałowałam namiętnie jego gorące wargi. Chłopak przedłużył pocałunek, a ja byłam w siódmym niebie. Rzuciłam nim o łóżko i położyłam obok niego. On obdarowywał mnie pocałunkami  w szyję.
-Kocham cię - szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też - powiedział po czym zaczął całować w usta. Już po chwili nasze języki toczyły zaciętą walkę. Chwilę później  odkleiliśmy się od siebie, aby złapać oddech. Wtuliłam się w Zayna , a on szeptał do mnie czułe słowa.
-Niesamowity jesteś..
-Ty też. Chciałbym tak z tobą spędzić resztę swojego życia. Wziąć ślub, mieć dzieci.
Momentalnie podniosłam się i popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
-Zayn, planujesz nam przyszłość? - spytałam.
-Nie. No bez przesady..
-Nie chcę się z tym wszystkim śpieszyć. Korzystajmy jeszcze z wolności - posłałam mu ciepły uśmiech, który go usatysfakcjonował.
-Nie chcę cię stracić.. - jęknął.
-Dlaczego miałbyś mnie stracić?
-Przestań brać, dziewczyno!
-Ale to był tylko jeden raz!
-Skąd mam wiedzieć czy to jeden raz czy więcej?
-Nie ufasz mi?
-Mówię to dla twojego dobra..
-Co cię to obchodzi w ogóle?! Ty palisz i jest wszystko okej..
-narkotyki to co innego.
-Skąd ty możesz wiedzieć?! Nawet nie wiesz, co czuję , czego potrzebuję! -krzyczałam ze łzami w oczach.
-Nie krzycz..
-Wyjdź stąd! Zostaw mnie w spokoju!
Chłopak westchnął , wstał z łóżka i wyszedł z pokoju. Schowałam głowę między kolana, a z moich oczu leciały łzy. Musiałaś wszytko zepsuć?! - pomyślałam. Nie chciałam się z nim kłócić, nie chciałam przez to cierpieć. Źle go potraktowałam.. Postanowiłam się z kimś spotkać. Zadzwoniłam do Tori, ale nie odbierała. Później do Taylor. Przynajmniej ona raczyła odebrać.
 -Hej.
-O proszę, proszę.. Myślałam, że o nas zapomniałaś.
-No coś ty. Wychodzimy gdzieś dzisiaj?
-Miałam plany z Niallem, no ale okej. Pójdziemy we trójkę.
-Chciałam tylko z tobą..
-No nie mogę bez niego.. W końcu to mój chłopak.
-To wy chodzicie?
-Tak dawno się nie odzywałaś.. Jutro będziesz w szkole?
-No trzeba.
-Oj, jakie ty masz zaległości kobieto..
-Nadrobi się.
-Jakie plotki o was w gazetach i w necie. No masz powodzenie u paparazzi, widzę..
-Co ty wygadujesz?!
-No tak..
-Dobra, to o dwudziestej u mnie.
-To hej.
-Hej.

Odłożyłam telefon i weszłam na jakąś stronę plotkarską. Tytuły jakie tam zobaczyłam, zapadną w mojej pamięci na dłuższy czas.

,,ZAYN MALIK Z 1D Z TAJEMNICZĄ PIĘKNOŚCIĄ! ZDJĘCIA!"

,,LIAM PAYNE ODBIJA DZIEWCZYNĘ ZAYNOWI ! KŁÓTNIA!''

"TAJEMNICZA DZIEWCZYNA ZAYNA MALIKA MA NA IMIĘ BELLA! ZNAMY SZCZEGÓŁY TEJ ZNAJOMOŚCI"

Byłam w szoku. Nie wiedziałam, że ktoś spoza najbliższych o nas wie. Co na to te wszystkie fanki?

środa, 25 kwietnia 2012

12. Przebaczone błędy

Leżałam w łóżku i wpatrywałam się w sufit. Myślałam o Liamie. Fakt, trochę mi się podoba ale to tylko przyjaźń. On serio czuł coś do mnie, ja niestety tego nie odwzajemniałam. Nadal kochałam Zayna, pomimo tego, że wyrządził mi takie świństwo. Jednocześnie go nienawidziłam. Cholernie zmieniłam się przez tego  chłopaka. Stałam się lepsza, silniejsza. Teraz wszystko się wali, bo ja głupia tak po prostu się zakochałam. Nie wiedziałam , że łączy go coś z Tomlinsonem. Nie wiedziałam nawet, że podobają mu się mężczyźni.! Zostałam sama..

Dzisiaj przyjeżdża mój ojciec i moja siostra, którą 'wieki nie widziałam'. Muszę wszystko jakoś ogarnąć. Najgorsze jest to, że boli mnie głowa. Ciągle leci mi krew z nosa. To za sprawą prochów. Jestem zbyt słaba, żeby przestać brać to świństwo. Minął ponad rok od odwyku, a ja sięgnęłam.
Postanowiłam trochę posprzątać. Odkurzałam i układałam wszystko na swoje miejsce, bo nieźle nabrudziłam. Praktycznie nigdy nie sprzątałam, a teraz to się zmieniło. Moje serducho najpierw zmiękło, a teraz połamało się na tysiące małych kawałeczków. A to wszystko za sprawą tego drania, którego tak bardzo kocham i chyba już nigdy nie przestanę. Byłam gotowa mu wybaczyć nawet za takie coś. Wiem, że Louis zrobił to podstępem a on był po prostu niewinny.
Gdy skończyłam porządki, zadzwoniłam do Zayna. Odebrał już po dwóch sygnałach.
-Halo? - odezwał się z entuzjazmem.
-Przyjdź do mnie.. Musimy pogadać..
-Już jadę - rozłączył się. Nigdy nikomu tak mocno nie zależało na mnie jak jemu. I z wzajemnością. Cieszę się, że jest jak na zawołanie, że czuję się przy nim bezpiecznie, mogę go przytulić, pocałować.. Wyżalić się. Nikt nie był dla mnie tak ważny jak on. Mogę powtarzać tysiące razy, że go kocham. Potrafiłabym dla niego nigdy nie wziąć. Poszłam do pokoju, rozłożyłam się wygodnie na kanapie i zaczęłam oglądać jakiś film w telewizji. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi. W wejściu stał Zayn.
-Hej..
-Hej, wchodź - zaprosiłam go do środka. Usiedliśmy na kanapie.
-Chciałem się wytłumaczyć, bo wiesz..
-Nic nie mów - pocałowałam go bardzo namiętnie. Ten osłupiał.
-To znaczy, że..
-Wybaczam ci. Louis zrobił to podstępem.
-Dlaczego on mi to zrobił?! Co ja mu takiego zrobiłem?
-On cię kocha.
-Bez przesady..
-Sam mi to powiedział - złapałam jego rękę i musnęłam usta - muszę ci coś powiedzieć.. Bo widzisz - spojrzałam mu w oczy - Tej nocy, kiedy graliśmy w butelkę upiliśmy się strasznie.. Straciliśmy nad sobą kontrolę i no..
-Do czego zmierzasz? - wytrzeszczył oczy.
-Przespałam się z Harrym - odwróciłam wzrok od Mulata.
-Zaskoczyłaś mnie.. - szepnął.
-To tylko jeden raz. Nic mnie z nim nie łączy. Louisowi nie podobało się to.  Harry mu o wszystkim powiedział no i ten próbował się zemścić.. To co mówił jest nie prawdą..
-Wierzę ci.. - zbliżył się do mnie ujmując moją twarz w swoje ciepłe dłonie. Złożył na moich wargach delikatny pocałunek, po czym spojrzeliśmy w swoje oczy.
-Zawróciłaś mi w głowie - szepnął czule do mojego ucha , podczas gdy lekko muskał moją szyję.
- Z wzajemnością - zaczęliśmy namiętnie się obściskiwać. Przewróciłam Malika na sofę i zaczęłam rozpinać jego koszulę. W pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
-Otworzę - wstałam z niego i powędrowałam do drzwi, w których zastałam Liama.
-Liam. Co ty tu.. - nie zdążyłam nic powiedzieć, bo chłopak przywarł mnie do ściany i zaczął całować.
Z trudnością przerwałam pocałunek.
-Przemyślałem sobie to wszystko.. Kocham Cię! - krzyknął. Nagle usłyszałam kroki. To był Zayn, który wszystko widział, bo wynikało to z jego wyrazu twarzy.
-Co to ma być?! - spytał.
-Co on tu robi?! - krzyknął Liam.
-Uspokójcie się - jęknęłam.
-Ty mu wybaczyłaś? - wkurzył się Payne. Zayn cierpliwie czekał na jakieś wytłumaczenia.
-Wybaczyłam mu, bo go kocham.
-Zobaczysz, jeszcze wylądujesz przez niego w szpitalu w takim stanie jak wczoraj! - wykrzyczał przez łzy i wyszedł z domu.
-Możesz mi powiedzieć, o co mu chodziło? - spytał Mulat, patrząc czekoladowymi oczami w moje.
-Wzięłam wczoraj - szepnęłam a do oczu napłynęły mi łzy.
-Bella, dlaczego? - skrzywił się. Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo drzwi otworzyły się. To był mój ojciec.
-Cześć córciu - przywitał się po czym zmierzył Zayna morderczym spojrzeniem - kto to? - zapytał. Miałam ochotę odpowiedzieć: 'Tato, to miłość mojego życia', ale jakby to wyglądało.
-Chłopak..
-Twój chłopak? Dlaczego o niczym nie wiem?
-Tato..
-To ja już się będę zbierał - przerwał nam zmieszany Malik.
-Myślałem, że zostaniesz na kolacji, chłopcze. Chciałbym cię poznać - zdziwiło mnie to trochę. Chłopak spojrzał na mnie, a ja użyłam mojego powalającego spojrzenia.
-No dobrze.
-No to super. Zajmijcie się czymś, a ja zrobię coś do jedzenia. Jakieś popisowe danie - mrugnął do mnie okiem.
-Dobra, to my idziemy na spacer - jęknęłam.
Ubraliśmy się i wyszliśmy trzymając się za ręce.
-Dlaczego wzięłaś? Przeze mnie?- zapytał.
-Zayn.. Wiesz w jakim byłam stanie..
-Przeze mnie - posmutniał.
-Nie bierz tego do siebie. Nic się przecież nie stało.
-Ale może się stać - szepnął mi do ucha, po czym przytulił do siebie.



czwartek, 12 kwietnia 2012

11.Zabójcza koka

-Zayn! Jak mogłeś?! - zaczęłam krzyczeć ze łzami w oczach. Chłopak zaczął się budzić. Tomlinson jeszcze spał. Malik Rozejrzał się dookoła i szybko wyskoczył z łóżka.
-To nie tak.. Ja nie jestem gejem..
-Nie tłumacz się! Po co w ogóle to zaczynaliśmy?! Zależało mi na tobie!
-Zrozum, byłem pijany. Nie wiem jak to się stało! - zaczął się do mnie zbliżać.
-Zostaw mnie w spokoju. Nie chcę cię więcej widzieć! - wykrzyczałam, a łzy leciały  strumykiem z moich oczu. Wybiegłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Gdy chłopcy ujrzeli w jakim jestem stanie, zaczęli dopytywać co się stało.
-Nie wierzę.. -wyszeptałam.
-No ale o co chodzi? - podszedł do nas Harry.
-Zayn i Louis.. Jak on mógł mi to zrobić?!
-Powiedzcie mi do cholery, o co tu chodzi! - zaczął krzyczeć Loczek. Liam westchnął.
-Przespał się z Malikiem.. - powiedział ze spokojem. On jedyny był jakoś ogarnięty z nich wszystkich.
-Niemożliwe - pisnął Niall.
-Mój Louis? On..On mnie zdradził?! - Styles zaczął beczeć jak mała dziewczynka. Jego oczy przepełnione były goryczą. Moje ponownie się zaszkliły. Liam przytulił mnie mocno do siebie.
-Zabije drania! - jęknął Horan.
Staliśmy tak milcząc, aż w pewnym momencie ktoś zaczął schodzić ze schodów. Nie zwróciłam na niego uwagi. To mógłby być albo Zayn albo Tomlinson. Wtuliłam się jeszcze mocniej w Liama, tak aby nie widzieć jego twarzy .
-Ty dupku! - usłyszałam krzyk Harrego - Louis jest mój! Dlaczego mi to robisz?
-Nie wiesz o co chodzi - powiedział Niall.
-To mi wytłumacz - jęknął Hazza. Liam zaczął gładzić dłonią moje włosy. Sprawiało mi to przyjemność. Ten jego ciepły dotyk. Przez moment pomyślałam, że mu na mnie zależy. Czułam, że ktoś do nas podszedł.
-Odejdź - szepnął Liam.
-Muszę z nią porozmawiać! - to był Zayn. Gdy usłyszałam jego głos, nóż wbił mi się w serce.
Payne westchnął i odszedł zabierając resztę chłopaków. Zayn przyglądał mi się ze smutkiem, a po moich policzkach wciąż spływały łzy.
-Przepraszam. Nic więcej nie umiem powiedzieć.
-Zejdź mi z drogi! Nie chcę cię znać - wykrzyczałam, po czym wybiegłam z domu chłopaków. Biegłam w stronę swojego domu. Potykałam się o wszystko, co  było możliwe. Ludzie dziwnie mi się przyglądali. Nie przywiązywałam do tego większej uwagi. Gdy tylko dotarłam do domu, zadzwoniłam do Jamesa.
-No co tam? - odebrał zadowolony.
-Potrzebuję towaru.
-Czy ja dobrze słyszę?! Przecież przestałaś..
-Chcesz zarobić czy nie?!
-No chcę, ale ty nie możesz..
-Przyjdź do mnie.
-Okej. Coś mocniejszego?
-Koka..
Rozłączyłam się po czym usiadłam na podłodze chowając twarz w dłonie. Odgarnęłam swoją mokrą od łez grzywkę. Znowu zaczynam.. Przecież niedawno przestałam brać.. Ale ja to ja. Dla miłości potrafię się zabić - pomyślałam. Po jakimś czasie rozległ się dzwonek do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi.
-Siema.. - jęknął James.
-Daj- powiedziałam, a ten posłusznie wyjął z kurtki dwie saszetki białego proszku. Wyrwałam mu z rąk narkotyk i uśmiechnęłam się szyderczo - Oddam jutro - zamknęłam drzwi i skierowałam się do kuchni. Wysypałam proszek na blat i zaczęłam go wciągać. Po chwili zaczęło mi szumieć w głowie a ja czułam się jak w siódmym niebie. Z szafki wyciągnęłam wódkę i zaczęłam pić. Powoli opadłam na ziemię. Przed oczami miałam rozmazany obraz. Przesadziłam - pomyślałam. Ale już po chwili dalej ćpałam. W pewnym momencie rozbolała mnie głowa. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Zwinęłam się z bólu i leżałam nieruchomo.
-Bella!  Otwórz! To ja, Liam.
Nie miałam zamiaru wstawać z podłogi. W pewnej chwili drzwi otworzyły się.
-Bella! - podbiegł do mnie - Co ci jest?! - był wyraźnie w szoku.
-Zostaw mnie w spokoju - jęknęłam.
-Co ty.. Brałaś?! - spojrzał na rozsypaną kokainę.
-Spieprzaj! Wy wszyscy spieprzajcie z mojego życia! Jesteście wszyscy siebie warci. Nagle oczy zaczęły mi się zamykać  i urwał mi się film.

  ***
Obudziłam się z bólem głowy w swoim łóżku. Rozejrzałam się dookoła. Obok mnie siedział Liam. Nagle złapał mnie za rękę i ścisnął ją.
-Jak mogłaś to zrobić?
-Moja sprawa.
-Martwiłem się ! Wiesz, że mi na tobie zależy.
-Przecież..
-Wiem, ale tęsknię za tobą - szepnął mi do ucha , a nasze twarze się spotkały. Chłopak lekko musnął moje wargi. Później przedłużył pocałunek, który był bardzo namiętny.
-Chcę żebyś wiedziała, że czuję coś więcej.. - szepnął i wyszedł z mojego pokoju.






czwartek, 5 kwietnia 2012

10. Utopione smutki

LIAM :
Nie mogłem spać całą noc. Wczoraj próbowałem ukryć swój smutek w alkoholu. Później zapomniałem o tym i bawiłem się  w najlepsze. Ale to wraca. To wciąż wraca. Tak bardzo się cieszyłem, że mam dziewczynę, ale to niestety nie trwało długo. Ona nie ma serca! Fakt, nie czuję do niej za wiele. Pewnie zdradzała mnie przez ten czas z Malikiem. Wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać. Założyłem kremowe spodnie i biały podkoszulek, a na to koszulę w kratkę. Do tego czerwone trampki. Ogarnąłem się jeszcze nieco w toalecie i zszedłem na dół, gdzie była już Bella pijąca wodę z butelki. Chyba miała niezłego kaca. Podszedłem do niej i oparłem się o blat kuchenny, na którym siedziała.
-Jak tam kac? - spytałem jak gdyby nigdy nic. Dziewczyna oderwała się od butelki.
-Średnio - wycedziła.
-Dobrze się wczoraj bawiłaś?
-Może być - burknęła. Była jakaś przybita.
-Ej, co jest?
-Nie ważne.
-No, weź. Przyjacielowi się możesz wygadać.
-Chodzi o Louisa.. Zakochał się.
-W kim?! - wystraszyłem się lekko.
-W Zaynie! - dziewczyna zaczęła szlochać i wtuliła się we mnie. Przytuliłem ją.
-Nie ma co płakać.. - jęknąłem. Przyznam, że to dziwne. Dziewczyna spojrzała mi w oczy.
-Louis chce to wszystko zniszczyć! On zna tajemnicę..
-Jaką tajemnicę??
Dziewczyna zaczęła mi wszystko opowiadać. Wiem jaka jest, ale było mi jej żal. Harry ją tak po prostu wykorzystał, a Louis może obrócić to wszystko przeciwko Belli. Wtedy ich związek by się rozpadł , a Louis by zarywał do Zayna. Co za cham! Byłem serio wkurwiony. Przytulałem płaczącą dziewczynę.
-Wymyślimy coś.
-Nie gniewasz się? Przecież wtedy z tobą byłam i wiesz..
-To nie jest twoja wina. Styles cię wykorzystał.
W pewnym momencie do kuchni wszedł zaspany Niall. Chyba wszystko słyszał.
-Przykro mi.. - powiedział i przytulił dziewczynę.
Postanowiliśmy pomóc jej z Niallerem. Zaczęliśmy obmyślać, co by tu zrobić. Nagle usłyszeliśmy jakieś kroki. Ktoś szedł w naszą stronę. Nagle ucichliśmy, żeby się nic nie wydało.

LOUIS :

Słyszałem jak ta szmata gada z Niallem i Liamem. Nie wiem za bardzo o czym. Miałem ochotę ją zniszczyć. Wpadłem do kuchni.
-No hej.. - poruszałem brwiami do dziewczyny.
-Nie mam ochoty cię  oglądać - jęknęła.
Wiedziałem, że Zayn już wstał, więc zaplanowałem małe przedstawienie. Chłopak schodził już po schodach.
-Jak tam po naszej upojnej nocy? - zapytałem, gdy Mulat był wystarczająco blisko by to słyszeć.
Dziewczyna nie zdążyła nic powiedzieć, bo do kuchni wszedł zapłakany Malik. Jaki on był przystojny.. Zwalał mnie z nóg normalnie..
-Jak mogłaś?! - krzyczał przez łzy.
-Zayn, to bzdura! Nie słuchaj go - krzyczeli Liam i Niall.
Ta dziwka zaczęła płakać. Chłopaki przytulali ją. Nie wiem co oni w niej widzą..
Zayn wybiegł z kuchni i skierował się do swojego pokoju. Odczekałem trochę i poszedłem za nim.
Zapukałem do drzwi.
-Mogę? - spytałem z udawaną niewinnością. Nic nie odpowiedział. Siedział na łóżku chowając twarz w dłonie. Płakał. Pierwsza część  wypadła świetnie. Usiadłem obok niego.
-Jak mogłeś mi to zrobić? - spytał spoglądając mi w oczy - przecież jesteśmy przyjaciółmi..
-Chyba źle mnie zrozumiałeś - zacząłem kręcić - Nie miałem wyjścia. Zaciągnęła mnie do kuchni i zaczęła rozbierać. Uległem jej sztuczkom. Byłem zbyt pijany. Kiedy byliśmy w samej bieliźnie, dziewczyna zaciągnęła mnie do pokoju. Nie pamiętam dokładnie którego - chłopak spojrzał na mnie ze smutkiem. Chyba uwierzył w tą całą bajeczkę - Tak poza tym to ja dziewczyn nie lubię, wiesz? - wyznałem mu.
-Louis, wierzę ci. W końcu ciebie znam dłużej niż ją..
-Wiesz, muszę ci coś jeszcze powiedzieć. Bo ona nie tylko ze mną to robiła. Na ostatniej imprezie, jak graliśmy w butelkę, później.. - przerwałem i spojrzałem w jego oczy przepełnione smutkiem i goryczą. Były takie piękne, choć wolałem gdy się śmiały.
-Mów - zachęcił mnie.
-Harry mi powiedział, że z nim spała.
-Nie mogę uwierzyć.. - ponownie schował twarz w dłonie i zaczął szlochać. Przytuliłem go, jak przyjaciela. Byłem na bardzo dobrej drodze. Teraz wybór należał do niego.
-Muszę utopić smutki ..
-Wódka?
-Może być.
Szybko zbiegłem po butelkę wódki, którą schowałem w lodówce. Na dole nikogo nie było. Chyba gdzieś poleźli. Harry spał pod stołem w salonie, więc się nim nie przejmowałem. Wziąłem dwie butelki, tak na wszelki wypadek i dwa kieliszki. Szybko pobiegłem do Zayna. Wręczyłem mu butelkę i kieliszek.
-Nie chcę - jęknął - wolę z butelki - wymusił się na uśmiech.
Piliśmy każdy po jednej butelce. Wprawdzie nie skończyliśmy ich, ale już nam nieźle odwalało. Malik gadał od rzeczy a ja byłem taki napalony na niego.
-Pij! Zdróweczko przyjacielu - zaczął krzyczeć.
-Ej, a ty to gejem jesteś czy co? Bo się nie ten.. Nie orientuję - zaczął się śmiać.
-Tak, gejem. A chcesz się o tym przekonać? - zacząłem się do niego zbliżać.
-No co ty bredzisz. Gdybyś był laską, to byłoby gorąco.. Sory, Tommo. Nie gustuje w tych.. no.. - zaczął się jąkać.
-Spróbujmy - nalegałem. Chłopak nie zdążył nic powiedzieć, bo zacząłem go namiętnie całować. Położyłem go na łóżko, całując w szyję. Miał takie piękne perfumy. Zaciągałem się jego zapachem. Malik szarpał się. Fakt, był silny, ale zbyt pijany.  Całowałem go bardzo namiętnie. Chłopak po jakimś czasie odpuścił.
 Jedyne co przychodziło mi na myśl, to to, że Zaynowi odbiło albo coś.. Alkohol nieźle go rozkręcił. Trwało to bardzo długo. Cieszyłem się jak dziecko. Od dawna tego pragnąłem.
                                                       ***
Gdy oderwaliśmy się od siebie, Zayn był tym wyraźnie wykończony. Chciałem to jeszcze powtórzyć, ale chłopak odepchnął mnie i zasnął. Położyłem się na jego torsie i wkrótce zamknąłem powieki.

BELLA :

Liam i Niall byli bardzo uprzejmi i zabrali mnie do wesołego miasteczka, żebym odreagowała. Nie mogłam o tym zapomnieć. Chłopcy bawili się w najlepsze, a ja błądziłam gdzieś myślami.
-No proszę cię, uśmiechnij się! - jęknął Niall wyginając swoją twarz w podkówkę.
-Wracajmy już. To nie ma sensu - wtrącił Liam. Tak też zrobiliśmy. Kiedy przyjechaliśmy do domu, Harry jeszcze spał. Chłopak miał długi sen. Liam podszedł do niego i zaczął szarpać.
-Co, co jest? - Loczek obudził się .
-Nie śpij tyle - krzyknął Niall, który pobiegł w stronę lodówki, przytulając ją. To było dość dziwne. Wyciągnął z niej chyba jakąś szynkę i zaczął robić kanapki oczywiście z majonezem.
-No wstawaj, Hazza! Musimy pogadać - warknął Liam.
Niall podbiegł do lokacza ze słoikiem majonezu i wysmarował go. Wszyscy wybuchli śmiechem, a Styles zerwał się na równe nogi. Wyglądał śmiesznie w białej mazi. Spojrzał w lusterko i zaczął wrzeszczeć. Chyba chodziło mu o jego piękne , teraz już białe Loczki. Niall w porę się zorientował, że Harry chce go ukatrupić i zaczął uciekać. Loczek wyjął z szafki Nutellę i zaczął jeść.
-Nieee! Nie rób mi tego - jęczał Horan.
-Umyj mi włosy! - krzyknął zbulwersowany.
-Sam się umyj! Oddawaj Nutellę!
Chłopcy jak małe dzieci zaczęli znowu się ganiać. Tym razem to Hazza obrywał za Nutellę. My natomiast turlaliśmy się ze śmiechu. 
Postanowiłam pogadać z moim facetem. Zapukała do jego pokoju. Nikt się nie odzywał. Postanowiłam się wprosić. Wparowałam do pokoju, a tam spotkała mnie nie miła niespodzianka.


_________________________________________________
Hej, hej! :D
Troszkę taki ten rozdział nie udany.  Po prostu nie umiem
pisać tych scenek xx.
Jeśli czytacie, to komentujcie!
Jak zobaczę dzisiaj minimum 5 komentów, dodaję wieczorem rozdział! <3
Zapraszam na nowego bloga :PACZAJ