piątek, 7 grudnia 2012

15. Pijany błąd

z dedykacją dla KAROLINKI ;)

BELLA :

Dzisiejszej nocy Zayn nocował u mnie. Oczywiście mojego ojca nie było w domu.Większość czasu spędziliśmy na oglądaniu horrorów. To jedyny jak dla mnie normalny gatunek filmu. Nie przepadam za jakimiś tam komediami romantycznymi, bo aż zbiera mnie na wymioty, kiedy je oglądam.
Później Malik ubzdurał sobie, że pogramy w scrabble, a było już grubo po  północy.
-Idę spać - oznajmiłam, ziewając. Mulat spojrzał na mnie złowrogim spojrzeniem.
-Dokończmy grę .
-Nie mam już siły - szepnęłam mu do ucha, pocałowałam chłopaka  w policzek, po czym wstałam i skierowałam się do swojej sypialni.
Wygodnie ułożyłam się na łóżku, czekając na ukochanego. Jednak moja senność wzięła nade mną górę , zamknęłam oczy i zasnęłam.

ZAYN :

Posprzątałem scrabble i poszedłem na górę do sypialni. Bella słodko spała, więc nie chciałem jej w jakikolwiek sposób obudzić. Zdjąłem z siebie granatowy szlafrok i ułożyłem się obok niej.


Następnego dnia..

Obudziłem się w objęciach ukochanej. Wpatrywałem się w jej piękny wyraz twarzy. Słodko wyglądała śpiąc. Jak małe dziecko. Od czasu do czasu uśmiechała się przez sen. Po jakimś czasie nie budząc jej postanowiłem wstać. Wychodząc, wpadłem na coś , a z  szafki nocnej zsunąłem telefon, który upadł na ziemię robiąc przy tym kupę hałasu. Spojrzałem na dziewczynę. Zaczęła się budzić. Pozbierałem obudowę od telefonu i wszystkie inne części ,położyłem na stolik i podszedłem do dziewczyny, siadając na łóżku.
-Hej mała - ucałowałem ją w czoło, gładząc jej policzek.
-jak zwykle ja budzę się ostatnia - ziewnęła, patrząc chytrze na mnie z góry do dołu. W końcu byłem bez koszulki.
-Piękny ten tatuaż - zagryzła wargi przyglądając się napisowi.
-Chyba zrobię sobie tatuaż.. - zamyśliła się.
-Żartujesz sobie..
-poważnie. Co mam do stracenia?
-No ale to bardzo boli, kochanie.
-Nie straszny mi żaden tam ból - zasmiala się.
-Dobra. Załatwię ci wizytę.
-Dziękuję - ujęła moją twarz w dłonie i złożyła na moich ustach soczysty pocałunek pełen wdzięczności.
-Kocham cię - wyszeptała namiętnie do mojego ucha, przy okazji zagryzając jego płatek.
-Kocham cię - powtórzyłem po niej.
-Śniadanie do łóżka poproszę - uśmiechnęła się tak jak lubię.
-Oczywiście. Dla ciebie wszystko.


LIAM:

Nie mogłem spać większość nocy. Myślałem o niej. Myślałem o propozycji Louisa. Sam nie wiem.. Z jednej strony wyszło by to na dobre, a z drugiej Bella cierpiała by. Kocham ją i nie chce jej skrzywdzić. Najgorsze jest to, że zna moje uczucia do niej, ale za cholerę nic sobie  z tego nie robi.  Nie mógłbym też zranić Zayn'a. To mój przyjaciel. To jest dla mnie za trudne. Dlaczego ona akurat go wybrała? Co jest ze mną nie tak? Te i miliony podobnych pytań roiło się w mojej głowie, a odpowiedzi brak.
-Louis, musimy pogadać - obudziłem chłopaka i usiadłem na łóżku, obok leżącego chłopaka.
-Co jest? - wymamrotał przykryty poduszką, tak że ledwo było go słychać.
-Zgadzam się - powiedziałem. Tak, jestem w tej chwili egoistą, ale  zawsze myślałem o innych, a teraz coś mi się należy.
-poważnie? - chłopak spojrzał się na mnie , usadowił się w pozycji siedzącej i przeciągał się ziewając.
-W pełni poważnie.
-I to rozumiem - uśmiechnął się zaczesując wlosy do góry.
-Masz jakiś plan?
-Coś się wykombinuje. Co do Belli, wpadłem na pewien pomysł..

BELLA:

Byłam uradowana od samego rana. Zayn umiał poprawić mi humor. Niestety nie spędzę z nim dzisiaj więcej czasu, bo ma masę wywiadów i Bóg wie czego. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie jego wywiad. Nie przepadam za mediami. Zwłaszcza jak rozprowadzają plotki wyssane z palca. Poza tym, zadają absurdalne pytania. Co ich obchodzi czyjeś życie prywatne? Niech interesują się sobą. Ja rozumiem, że Directioners i te sprawy, ale pewne rzeczy to przesada.
Minął dłuższy czas po tym, jak Zayn wyszedł, a zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu ukazał się numer Liam'a.
-Halo?
-No cześć. Co ciekawego porabiasz ?
-Właściwie to nic. ..
-Świetnie. Dasz się gdzieś zaprosić?
-Zależy gdzie..
-Dan, gitarzysta z 1D robi dzisiaj grubszą imprezę. Co powiesz na to?
-Nieźle.. Tylko, czy ty przypadkiem nie masz wywiadów?
-To tylko Zayn, Harry i Niall. Ja z Lou mamy wolne. To jak?
-No dobra. A Louis też idzie?
-No raczej, jakby inaczej - zaśmiał sie do słuchawki - to dwudziesta u ciebie.
Pomyślałam: "czemu nie? ". Ubralam się w   miarę na imprezę, ale w coś wygodnego. Czas mijał nieubłagalnie szybko. Może to i lepiej. Niedługo zjawił się Liam uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Będziemy się świetnie bawić.
-Mam taką nadzieję .
U Dana w domu panowała miła atmosfera. Kilkadziesiąt ludzi w wielkim domu. Nie był większy od mojego ale miał aż dwa piętra. Większość znałam . To z widzenia, to osobiście. Samego Dana już kiedyś zdarzyło mi się poznać. Widzę go drugi raz w życiu. Impreza szybko się rozkręciła. Większość była lekko wstawiona. Byłam jedną dziewczyną z nielicznych. Dziwnie się czułam w męskim towarzystwie. Ale miałam Liam'a przy sobie, który nie opuszczał mnie na krok. Louis zabawiał się ze swoimi kumplami, których nie znałam. Pewnie też geje. Poczynając od piwa, przeszliśmy wraz z Paynem do wódki. Mam słabą głowę, więc byłam nieźle pijana. Głośna muzyka mieszała się z dymem z papierosów i odorem alkoholu. Prawdziwy burdel. Kilku kolesi proponowalo mi to i owo, ale Liam ich spławiał. Mało co do bójki nie doszło. Chwała mu za to, bo gdybym była tutaj bez niego, to bieda by była.
-Jedźmy już do domu, kochanie - plątał mi się język.
-Za..Zamówię taksówkę.
Przyjechała po kwadransie. Ledwo co wsiedliśmy do środka. Taksówkarz zawiózł  nas do mojego domu. Dobrze, że nie było mojej rodziny.. Jakby zobaczyli mnie w takim stanie.. Jestem niepełnoletnia przecież jeszcze, ale juz niedługo. Weszliśmy do mieszkania, podtrzymując się wzajemnie. Nie wiem, co mi odbiło, ale poczułam wewnętrzną siłę pożądania. Liam był tym obiektem.
-wiesz co? Mam co nieco u siebie w pokoju - poruszałam znacząco brwiami. Po chwili przyniosłam zioło.
-To na wyjątkowe okazje, ale ty jesteś bardzo wyjątkowy .
-Przyda się - uśmiechnął się. Zapaliliśmy i wszystko stało się prostsze. Zaczęliśmy się łapczywie całować  nie szczędząc sobie uczuć. Chwilę później przenieśliśmy się do sypialni. Nie miałam nad sobą kontroli. Wiem, że popełniłam błąd.

wtorek, 26 czerwca 2012

14. Miłosna rozterka

Obudziłam się. Rozejrzałam dookoła. Nie było go. Myślałam, że to jakiś koszmar, ale pokłóciliśmy się. Ta kłótnia nie była byle jaka. Usiadłam i wzięłam telefon do ręki. Zero połączeń, esemesów.. Powinnam go przeprosić. Nie potrzebnie tak wyskoczyłam na Zayna. W ogóle wszystko zaniedbuję.. Zaczęłam się szykować, bo przecież muszę dziś zawitać w progach mej szkoły. Ubrałam pierwsze, lepsze ubrania i ruszyłam do kuchni. Ojciec siedział i popijał czarną kawę.
-Cześć - wybąkałam.
-Cześć. Siadaj. Co zjesz?
-Spieszę się. Zjem coś na mieście.


                                                                   ***

W szkole ciągle wypatrywałam Zayna. Nie widziałam go, ani żadnego z członków zespołu.
-Pokłóciliście się? - wtrąciła Tay.
-To moja wina..
-Nie przejmuj się. Tam siedzą - wskazała w przeciwną stronę.
-Mam z nim pogadać?
-No najlepiej. Idź.
Przeklęłam się w myślach i podeszłam do nich. Siedzieli i śmieli się z czegoś.
-Możesz na chwilę? - zwróciłam się do Malika.
-Mogę - wstał z podłogi i podążył za mną, a ja szłam do jakiegoś miejsca, gdzie nam nikt nie będzie przeszkadzał.
-Przepraszam.
-Ale za co? - udawał zdziwienie.
-Naskoczyłam na ciebie wczoraj no i wiesz..
-Nic się nie stało - przytulił mnie do siebie. Znów poczułam jego ciepło.
-Kocham cię - szepnęłam.
-Ja ciebie też - musnął moje usta.
-Coś ci się stało? - wskazałam na jego ramię opatrzone plastrem.
-Nic..
-Nowy tatuaż? - zgadywałam.
-Tak..
-Pokaż - odkryłam plaster. Chłopak nie zaprzeczał.
 -Bella - przeczytałam napis.
-Dla ciebie.
Pocałowałam chłopaka delikatnie w usta.
-Piękny.
-W końcu to twoje imię , więc musi być piękne - uśmiechnął się słodko.
Przez resztę przerw między lekcjami spędzaliśmy razem czas tylko we dwoje. Nie mogłabym nie odzywać się do Malika. Działa na mnie gorzej niż jakiekolwiek dragi.


LIAM:

Cały dzień chodzę dziś struty. Doprowadza mnie do szału to, że Bella pogodziła się z Malikiem. Nie wiem, czemu tak się dzieje. Jestem zazdrosny ? Nie, niemożliwe. Przecież jej nie kocham.. Chyba..
-Liam, pomożesz mi przy obiedzie? - usłyszałem głos Louisa, który coś kombinował w kuchni.
-Jasne, już idę - krzyknąłem w odpowiedzi. Wszyscy są już pogodzeni z Tomlinsonem, choć ma on ograniczone kontakty z Zaynem.. Może to i lepiej. Choć to dziwne, że Lou jest gejem. Ten fakt jest raczej pewny.
-Co tam gotujesz? - spytałem wchodząc do kuchni.
-Lazanię planuję zrobić - wyszczerzył rządek białych zębów.
-Lou, lepiej to zostaw, bo spalisz jeszcze dom! - wydarłem się na Tomlinsona.
-Spoko, Loko - dostałem w odpowiedzi - pomożesz mi? - skamłał jak mały piesek.
-Dobra, dobra. Dawaj przepis - rozkazałem.
Chłopak podał mi jakąś karteczkę.
-Wszystko jest? Szpinak, mięso, makaron..
-To może chodźmy na zakupy - uśmiechnął się niewinnie.
-Jak dzieciak..
Wybraliśmy się na zakupy do TESCO. Kupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i oczywiście marchewki dla Louisa.
-Jak tam z Bellą? - nieoczekiwanie spytał w drodze powrotnej.
-No jak? Normalnie.
-Przecież widać, że ją kochasz.
-Bzdury opowiadasz..
-Mnie nie oszukasz - uśmiechnął się cwaniacko.
-No ale nie mów nikomu..
-Fajnie by było.. Ty z Bellą, ja z Zaynem - westchnął.
-Do czego zmierzasz? - spytałem lekko przerażony, bo przecież Tomlinson jak zwykle ma durne pomysły.
-A jak by coś namieszać? No wiesz.. Ty i Bella. Ten tego..
-Louis! - zmierzyłem go morderczym spojrzeniem od stóp do głowy.
-Ja tylko głośno myślę.
-Kocham ją - wypaliłem. Mnie samego zdziwiło te wyznanie. Przecież niedawno nie byłem do końca pewny - Ale zrozum, że nie możemy w ten sposób załatwiać takich spraw. Jak kocha Malika, to nie będę rujnował jej życia.
-Nie okłamuj siebie samego. Widać jak kipisz z zazdrości.
-Przestań.. Jak widzisz jesteśmy już prawie pod domem, więc proszę cię, zmieńmy temat.
-Jak chcesz. Pogadamy o tym później.
W domu zastaliśmy Harrego i Nialla.
-Gdzie Zayn? - spytałem.
-U Belli chyba - oznajmił Horan - zróbcie coś do jedzenia , bo pizzę zamówię! - wydarł się.
-Dobra, cicho. Już robimy.
Obaj z Tomlinsonem podążyliśmy do kuchni. Zaczęliśmy postępować według przepisu. Większość to ja robiłem, a Louis był tylko marnym pomocnikiem.
-Patrz co mam - wyszczerzył się machając mi przed nosem łyżką.
-Nie żartuj sobie - wycedziłem.
-O, już się nie boisz łyżek?
-No co ty - skłamałem.
-To dobrze. Położysz ją ... O tam, tam na stole? - podał mi sztućca.
-Jaja sobie robisz - mruknąłem.
-No weź - zbliżył do mnie łyżkę.
-Zabierz to! - panicznie wykrzyczałem odsuwając się od niego.
-A jednak - powiedział z satysfakcją.

HARRY :

-Oglądamy coś? - spytałem Nialla, który po kryjomu przed Daddym Liamem wyżerał chipsy.
-Dobra. 'Trudne sprawy' lecą chyba teraz.
-Ale to powtórki - jęknąłem.
-Dobra, tam . Załączaj Polsat. Lepsze to niż 'Ukryta prawda'.
-No fakt.. Daj mi jednego - wskazałem na paczkę chipsów.
-Chyba cię po.. Pogięło cię..
-No daj mi! - zacząłem wrzeszczeć.
-Spadaj! To są moje zapasy.
-Bo powiem dla Liama!
-Skarżypyta ! - zrobił udawanego focha.
-Dawaj to do cholery! - rzuciłem się na Horana. Biegaliśmy po całym domu, rzucaliśmy po podłodze. A wszystko o jedną paczkę chipsów.
-Rzućmy monetą - zaproponowałem.
-No okej.
Wyjąłem z kieszeszeni 50 centów.
-Ja orzeł - wyszczerzył się Horan.
-Przecież tu orła nie ma!
-Tak się mówi. Ty reszka.
Posłusznie rzuciłem monetą, która wylądowała na podłodze.
-Reszka! - wykrzyczałem uradowany wyrywając blondynowi chipsy z ręki.
-Spieprzaj dziadu! Ja mam żelki kotki - uśmiechnął się z satysfakcją.
-Serio? Jakoś nie wieżę.
-A pokazać ci?
-No pokaż.
-Ale najpierw oddasz chipsy.
-Chyba cię pojebało!
-Liaaaaam! Harry przeklinaaaa! - wydarł się Horan.
Zaraz usłyszeliśmy kroki Liama, który wszedł do pokoju.
-Oddawać te chipsy - zarządził.
-Nie! - wydarliśmy się razem.
I tak doszło do bójki o jakąś paczkę durnych chipsów.

_____________________________________________
WIEM, WIEM.. NIE DODAWAŁAM PONAD MIESIĄC.
ZARAZ WAKACJE, WIĘC BĘDĘ TU CZĘŚCIEJ PISAŁA :)
ROZDZIAŁ TROCHĘ Z HUMOREM.
LICZĘ NA WIĘCEJ KOMENTARZY, BO TO DLA MNIE
NA PRAWDĘ CENNE.




niedziela, 6 maja 2012

13.Poważna kłótnia

Po jakimś czasie wróciliśmy do domu. W środku roznosiły się przyjemne zapachy. Oznaczało to, że mój ojciec coś gotował. Zdziwiło mnie to trochę, bo jak dotąd nie zauważyłam , żeby się w tym specjalizował.
Weszliśmy do kuchni trzymając się za ręce. Zayn chyba się trochę stresował.
-Siadajcie . Zaraz podam - uśmiechnął się ojciec.
Posłusznie zajęliśmy miejsca obok siebie przy wielkim stole w jadalni. Po jakimś czasie bezczynnego siedzenia, usłyszałam wołanie ojca. Poszłam do kuchni.
-Nakryj do stołu.
-Ee.. No dobra. Co gotujesz?
-Spaghetti..
-Ale żeś się postarał - jęknęłam.
                     
                                                                ***
Po zjedzonym posiłku, który był całkiem, całkiem mój rodziciel musiał jeszcze przeprowadzić rozmowę z 
Zaynem. Wypytywał go  o rodzinę i takie tam. A ten tylko przytakiwał i zgrywał grzecznego chłopaczka, choć wcale takim nie jest. Bad Boy mój ukochany.. Oni tak gadali, a ja gapiłam się na mojego Zenka.. Był taki słodki. Miałam ochotę go pocałować, no ale nie przy ojcu.
-Zayn.. -wtrąciłam - może pójdziemy na górę..
-jeszcze nie skończyliśmy - oznajmił staruszek.
-Oj, chodź - pociągnęłam Mulata za sobą.
Gdy już zaciągnęłam go do swojego pokoju, pocałowałam namiętnie jego gorące wargi. Chłopak przedłużył pocałunek, a ja byłam w siódmym niebie. Rzuciłam nim o łóżko i położyłam obok niego. On obdarowywał mnie pocałunkami  w szyję.
-Kocham cię - szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też - powiedział po czym zaczął całować w usta. Już po chwili nasze języki toczyły zaciętą walkę. Chwilę później  odkleiliśmy się od siebie, aby złapać oddech. Wtuliłam się w Zayna , a on szeptał do mnie czułe słowa.
-Niesamowity jesteś..
-Ty też. Chciałbym tak z tobą spędzić resztę swojego życia. Wziąć ślub, mieć dzieci.
Momentalnie podniosłam się i popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
-Zayn, planujesz nam przyszłość? - spytałam.
-Nie. No bez przesady..
-Nie chcę się z tym wszystkim śpieszyć. Korzystajmy jeszcze z wolności - posłałam mu ciepły uśmiech, który go usatysfakcjonował.
-Nie chcę cię stracić.. - jęknął.
-Dlaczego miałbyś mnie stracić?
-Przestań brać, dziewczyno!
-Ale to był tylko jeden raz!
-Skąd mam wiedzieć czy to jeden raz czy więcej?
-Nie ufasz mi?
-Mówię to dla twojego dobra..
-Co cię to obchodzi w ogóle?! Ty palisz i jest wszystko okej..
-narkotyki to co innego.
-Skąd ty możesz wiedzieć?! Nawet nie wiesz, co czuję , czego potrzebuję! -krzyczałam ze łzami w oczach.
-Nie krzycz..
-Wyjdź stąd! Zostaw mnie w spokoju!
Chłopak westchnął , wstał z łóżka i wyszedł z pokoju. Schowałam głowę między kolana, a z moich oczu leciały łzy. Musiałaś wszytko zepsuć?! - pomyślałam. Nie chciałam się z nim kłócić, nie chciałam przez to cierpieć. Źle go potraktowałam.. Postanowiłam się z kimś spotkać. Zadzwoniłam do Tori, ale nie odbierała. Później do Taylor. Przynajmniej ona raczyła odebrać.
 -Hej.
-O proszę, proszę.. Myślałam, że o nas zapomniałaś.
-No coś ty. Wychodzimy gdzieś dzisiaj?
-Miałam plany z Niallem, no ale okej. Pójdziemy we trójkę.
-Chciałam tylko z tobą..
-No nie mogę bez niego.. W końcu to mój chłopak.
-To wy chodzicie?
-Tak dawno się nie odzywałaś.. Jutro będziesz w szkole?
-No trzeba.
-Oj, jakie ty masz zaległości kobieto..
-Nadrobi się.
-Jakie plotki o was w gazetach i w necie. No masz powodzenie u paparazzi, widzę..
-Co ty wygadujesz?!
-No tak..
-Dobra, to o dwudziestej u mnie.
-To hej.
-Hej.

Odłożyłam telefon i weszłam na jakąś stronę plotkarską. Tytuły jakie tam zobaczyłam, zapadną w mojej pamięci na dłuższy czas.

,,ZAYN MALIK Z 1D Z TAJEMNICZĄ PIĘKNOŚCIĄ! ZDJĘCIA!"

,,LIAM PAYNE ODBIJA DZIEWCZYNĘ ZAYNOWI ! KŁÓTNIA!''

"TAJEMNICZA DZIEWCZYNA ZAYNA MALIKA MA NA IMIĘ BELLA! ZNAMY SZCZEGÓŁY TEJ ZNAJOMOŚCI"

Byłam w szoku. Nie wiedziałam, że ktoś spoza najbliższych o nas wie. Co na to te wszystkie fanki?

środa, 25 kwietnia 2012

12. Przebaczone błędy

Leżałam w łóżku i wpatrywałam się w sufit. Myślałam o Liamie. Fakt, trochę mi się podoba ale to tylko przyjaźń. On serio czuł coś do mnie, ja niestety tego nie odwzajemniałam. Nadal kochałam Zayna, pomimo tego, że wyrządził mi takie świństwo. Jednocześnie go nienawidziłam. Cholernie zmieniłam się przez tego  chłopaka. Stałam się lepsza, silniejsza. Teraz wszystko się wali, bo ja głupia tak po prostu się zakochałam. Nie wiedziałam , że łączy go coś z Tomlinsonem. Nie wiedziałam nawet, że podobają mu się mężczyźni.! Zostałam sama..

Dzisiaj przyjeżdża mój ojciec i moja siostra, którą 'wieki nie widziałam'. Muszę wszystko jakoś ogarnąć. Najgorsze jest to, że boli mnie głowa. Ciągle leci mi krew z nosa. To za sprawą prochów. Jestem zbyt słaba, żeby przestać brać to świństwo. Minął ponad rok od odwyku, a ja sięgnęłam.
Postanowiłam trochę posprzątać. Odkurzałam i układałam wszystko na swoje miejsce, bo nieźle nabrudziłam. Praktycznie nigdy nie sprzątałam, a teraz to się zmieniło. Moje serducho najpierw zmiękło, a teraz połamało się na tysiące małych kawałeczków. A to wszystko za sprawą tego drania, którego tak bardzo kocham i chyba już nigdy nie przestanę. Byłam gotowa mu wybaczyć nawet za takie coś. Wiem, że Louis zrobił to podstępem a on był po prostu niewinny.
Gdy skończyłam porządki, zadzwoniłam do Zayna. Odebrał już po dwóch sygnałach.
-Halo? - odezwał się z entuzjazmem.
-Przyjdź do mnie.. Musimy pogadać..
-Już jadę - rozłączył się. Nigdy nikomu tak mocno nie zależało na mnie jak jemu. I z wzajemnością. Cieszę się, że jest jak na zawołanie, że czuję się przy nim bezpiecznie, mogę go przytulić, pocałować.. Wyżalić się. Nikt nie był dla mnie tak ważny jak on. Mogę powtarzać tysiące razy, że go kocham. Potrafiłabym dla niego nigdy nie wziąć. Poszłam do pokoju, rozłożyłam się wygodnie na kanapie i zaczęłam oglądać jakiś film w telewizji. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi. W wejściu stał Zayn.
-Hej..
-Hej, wchodź - zaprosiłam go do środka. Usiedliśmy na kanapie.
-Chciałem się wytłumaczyć, bo wiesz..
-Nic nie mów - pocałowałam go bardzo namiętnie. Ten osłupiał.
-To znaczy, że..
-Wybaczam ci. Louis zrobił to podstępem.
-Dlaczego on mi to zrobił?! Co ja mu takiego zrobiłem?
-On cię kocha.
-Bez przesady..
-Sam mi to powiedział - złapałam jego rękę i musnęłam usta - muszę ci coś powiedzieć.. Bo widzisz - spojrzałam mu w oczy - Tej nocy, kiedy graliśmy w butelkę upiliśmy się strasznie.. Straciliśmy nad sobą kontrolę i no..
-Do czego zmierzasz? - wytrzeszczył oczy.
-Przespałam się z Harrym - odwróciłam wzrok od Mulata.
-Zaskoczyłaś mnie.. - szepnął.
-To tylko jeden raz. Nic mnie z nim nie łączy. Louisowi nie podobało się to.  Harry mu o wszystkim powiedział no i ten próbował się zemścić.. To co mówił jest nie prawdą..
-Wierzę ci.. - zbliżył się do mnie ujmując moją twarz w swoje ciepłe dłonie. Złożył na moich wargach delikatny pocałunek, po czym spojrzeliśmy w swoje oczy.
-Zawróciłaś mi w głowie - szepnął czule do mojego ucha , podczas gdy lekko muskał moją szyję.
- Z wzajemnością - zaczęliśmy namiętnie się obściskiwać. Przewróciłam Malika na sofę i zaczęłam rozpinać jego koszulę. W pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
-Otworzę - wstałam z niego i powędrowałam do drzwi, w których zastałam Liama.
-Liam. Co ty tu.. - nie zdążyłam nic powiedzieć, bo chłopak przywarł mnie do ściany i zaczął całować.
Z trudnością przerwałam pocałunek.
-Przemyślałem sobie to wszystko.. Kocham Cię! - krzyknął. Nagle usłyszałam kroki. To był Zayn, który wszystko widział, bo wynikało to z jego wyrazu twarzy.
-Co to ma być?! - spytał.
-Co on tu robi?! - krzyknął Liam.
-Uspokójcie się - jęknęłam.
-Ty mu wybaczyłaś? - wkurzył się Payne. Zayn cierpliwie czekał na jakieś wytłumaczenia.
-Wybaczyłam mu, bo go kocham.
-Zobaczysz, jeszcze wylądujesz przez niego w szpitalu w takim stanie jak wczoraj! - wykrzyczał przez łzy i wyszedł z domu.
-Możesz mi powiedzieć, o co mu chodziło? - spytał Mulat, patrząc czekoladowymi oczami w moje.
-Wzięłam wczoraj - szepnęłam a do oczu napłynęły mi łzy.
-Bella, dlaczego? - skrzywił się. Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo drzwi otworzyły się. To był mój ojciec.
-Cześć córciu - przywitał się po czym zmierzył Zayna morderczym spojrzeniem - kto to? - zapytał. Miałam ochotę odpowiedzieć: 'Tato, to miłość mojego życia', ale jakby to wyglądało.
-Chłopak..
-Twój chłopak? Dlaczego o niczym nie wiem?
-Tato..
-To ja już się będę zbierał - przerwał nam zmieszany Malik.
-Myślałem, że zostaniesz na kolacji, chłopcze. Chciałbym cię poznać - zdziwiło mnie to trochę. Chłopak spojrzał na mnie, a ja użyłam mojego powalającego spojrzenia.
-No dobrze.
-No to super. Zajmijcie się czymś, a ja zrobię coś do jedzenia. Jakieś popisowe danie - mrugnął do mnie okiem.
-Dobra, to my idziemy na spacer - jęknęłam.
Ubraliśmy się i wyszliśmy trzymając się za ręce.
-Dlaczego wzięłaś? Przeze mnie?- zapytał.
-Zayn.. Wiesz w jakim byłam stanie..
-Przeze mnie - posmutniał.
-Nie bierz tego do siebie. Nic się przecież nie stało.
-Ale może się stać - szepnął mi do ucha, po czym przytulił do siebie.



czwartek, 12 kwietnia 2012

11.Zabójcza koka

-Zayn! Jak mogłeś?! - zaczęłam krzyczeć ze łzami w oczach. Chłopak zaczął się budzić. Tomlinson jeszcze spał. Malik Rozejrzał się dookoła i szybko wyskoczył z łóżka.
-To nie tak.. Ja nie jestem gejem..
-Nie tłumacz się! Po co w ogóle to zaczynaliśmy?! Zależało mi na tobie!
-Zrozum, byłem pijany. Nie wiem jak to się stało! - zaczął się do mnie zbliżać.
-Zostaw mnie w spokoju. Nie chcę cię więcej widzieć! - wykrzyczałam, a łzy leciały  strumykiem z moich oczu. Wybiegłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Gdy chłopcy ujrzeli w jakim jestem stanie, zaczęli dopytywać co się stało.
-Nie wierzę.. -wyszeptałam.
-No ale o co chodzi? - podszedł do nas Harry.
-Zayn i Louis.. Jak on mógł mi to zrobić?!
-Powiedzcie mi do cholery, o co tu chodzi! - zaczął krzyczeć Loczek. Liam westchnął.
-Przespał się z Malikiem.. - powiedział ze spokojem. On jedyny był jakoś ogarnięty z nich wszystkich.
-Niemożliwe - pisnął Niall.
-Mój Louis? On..On mnie zdradził?! - Styles zaczął beczeć jak mała dziewczynka. Jego oczy przepełnione były goryczą. Moje ponownie się zaszkliły. Liam przytulił mnie mocno do siebie.
-Zabije drania! - jęknął Horan.
Staliśmy tak milcząc, aż w pewnym momencie ktoś zaczął schodzić ze schodów. Nie zwróciłam na niego uwagi. To mógłby być albo Zayn albo Tomlinson. Wtuliłam się jeszcze mocniej w Liama, tak aby nie widzieć jego twarzy .
-Ty dupku! - usłyszałam krzyk Harrego - Louis jest mój! Dlaczego mi to robisz?
-Nie wiesz o co chodzi - powiedział Niall.
-To mi wytłumacz - jęknął Hazza. Liam zaczął gładzić dłonią moje włosy. Sprawiało mi to przyjemność. Ten jego ciepły dotyk. Przez moment pomyślałam, że mu na mnie zależy. Czułam, że ktoś do nas podszedł.
-Odejdź - szepnął Liam.
-Muszę z nią porozmawiać! - to był Zayn. Gdy usłyszałam jego głos, nóż wbił mi się w serce.
Payne westchnął i odszedł zabierając resztę chłopaków. Zayn przyglądał mi się ze smutkiem, a po moich policzkach wciąż spływały łzy.
-Przepraszam. Nic więcej nie umiem powiedzieć.
-Zejdź mi z drogi! Nie chcę cię znać - wykrzyczałam, po czym wybiegłam z domu chłopaków. Biegłam w stronę swojego domu. Potykałam się o wszystko, co  było możliwe. Ludzie dziwnie mi się przyglądali. Nie przywiązywałam do tego większej uwagi. Gdy tylko dotarłam do domu, zadzwoniłam do Jamesa.
-No co tam? - odebrał zadowolony.
-Potrzebuję towaru.
-Czy ja dobrze słyszę?! Przecież przestałaś..
-Chcesz zarobić czy nie?!
-No chcę, ale ty nie możesz..
-Przyjdź do mnie.
-Okej. Coś mocniejszego?
-Koka..
Rozłączyłam się po czym usiadłam na podłodze chowając twarz w dłonie. Odgarnęłam swoją mokrą od łez grzywkę. Znowu zaczynam.. Przecież niedawno przestałam brać.. Ale ja to ja. Dla miłości potrafię się zabić - pomyślałam. Po jakimś czasie rozległ się dzwonek do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi.
-Siema.. - jęknął James.
-Daj- powiedziałam, a ten posłusznie wyjął z kurtki dwie saszetki białego proszku. Wyrwałam mu z rąk narkotyk i uśmiechnęłam się szyderczo - Oddam jutro - zamknęłam drzwi i skierowałam się do kuchni. Wysypałam proszek na blat i zaczęłam go wciągać. Po chwili zaczęło mi szumieć w głowie a ja czułam się jak w siódmym niebie. Z szafki wyciągnęłam wódkę i zaczęłam pić. Powoli opadłam na ziemię. Przed oczami miałam rozmazany obraz. Przesadziłam - pomyślałam. Ale już po chwili dalej ćpałam. W pewnym momencie rozbolała mnie głowa. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Zwinęłam się z bólu i leżałam nieruchomo.
-Bella!  Otwórz! To ja, Liam.
Nie miałam zamiaru wstawać z podłogi. W pewnej chwili drzwi otworzyły się.
-Bella! - podbiegł do mnie - Co ci jest?! - był wyraźnie w szoku.
-Zostaw mnie w spokoju - jęknęłam.
-Co ty.. Brałaś?! - spojrzał na rozsypaną kokainę.
-Spieprzaj! Wy wszyscy spieprzajcie z mojego życia! Jesteście wszyscy siebie warci. Nagle oczy zaczęły mi się zamykać  i urwał mi się film.

  ***
Obudziłam się z bólem głowy w swoim łóżku. Rozejrzałam się dookoła. Obok mnie siedział Liam. Nagle złapał mnie za rękę i ścisnął ją.
-Jak mogłaś to zrobić?
-Moja sprawa.
-Martwiłem się ! Wiesz, że mi na tobie zależy.
-Przecież..
-Wiem, ale tęsknię za tobą - szepnął mi do ucha , a nasze twarze się spotkały. Chłopak lekko musnął moje wargi. Później przedłużył pocałunek, który był bardzo namiętny.
-Chcę żebyś wiedziała, że czuję coś więcej.. - szepnął i wyszedł z mojego pokoju.






czwartek, 5 kwietnia 2012

10. Utopione smutki

LIAM :
Nie mogłem spać całą noc. Wczoraj próbowałem ukryć swój smutek w alkoholu. Później zapomniałem o tym i bawiłem się  w najlepsze. Ale to wraca. To wciąż wraca. Tak bardzo się cieszyłem, że mam dziewczynę, ale to niestety nie trwało długo. Ona nie ma serca! Fakt, nie czuję do niej za wiele. Pewnie zdradzała mnie przez ten czas z Malikiem. Wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać. Założyłem kremowe spodnie i biały podkoszulek, a na to koszulę w kratkę. Do tego czerwone trampki. Ogarnąłem się jeszcze nieco w toalecie i zszedłem na dół, gdzie była już Bella pijąca wodę z butelki. Chyba miała niezłego kaca. Podszedłem do niej i oparłem się o blat kuchenny, na którym siedziała.
-Jak tam kac? - spytałem jak gdyby nigdy nic. Dziewczyna oderwała się od butelki.
-Średnio - wycedziła.
-Dobrze się wczoraj bawiłaś?
-Może być - burknęła. Była jakaś przybita.
-Ej, co jest?
-Nie ważne.
-No, weź. Przyjacielowi się możesz wygadać.
-Chodzi o Louisa.. Zakochał się.
-W kim?! - wystraszyłem się lekko.
-W Zaynie! - dziewczyna zaczęła szlochać i wtuliła się we mnie. Przytuliłem ją.
-Nie ma co płakać.. - jęknąłem. Przyznam, że to dziwne. Dziewczyna spojrzała mi w oczy.
-Louis chce to wszystko zniszczyć! On zna tajemnicę..
-Jaką tajemnicę??
Dziewczyna zaczęła mi wszystko opowiadać. Wiem jaka jest, ale było mi jej żal. Harry ją tak po prostu wykorzystał, a Louis może obrócić to wszystko przeciwko Belli. Wtedy ich związek by się rozpadł , a Louis by zarywał do Zayna. Co za cham! Byłem serio wkurwiony. Przytulałem płaczącą dziewczynę.
-Wymyślimy coś.
-Nie gniewasz się? Przecież wtedy z tobą byłam i wiesz..
-To nie jest twoja wina. Styles cię wykorzystał.
W pewnym momencie do kuchni wszedł zaspany Niall. Chyba wszystko słyszał.
-Przykro mi.. - powiedział i przytulił dziewczynę.
Postanowiliśmy pomóc jej z Niallerem. Zaczęliśmy obmyślać, co by tu zrobić. Nagle usłyszeliśmy jakieś kroki. Ktoś szedł w naszą stronę. Nagle ucichliśmy, żeby się nic nie wydało.

LOUIS :

Słyszałem jak ta szmata gada z Niallem i Liamem. Nie wiem za bardzo o czym. Miałem ochotę ją zniszczyć. Wpadłem do kuchni.
-No hej.. - poruszałem brwiami do dziewczyny.
-Nie mam ochoty cię  oglądać - jęknęła.
Wiedziałem, że Zayn już wstał, więc zaplanowałem małe przedstawienie. Chłopak schodził już po schodach.
-Jak tam po naszej upojnej nocy? - zapytałem, gdy Mulat był wystarczająco blisko by to słyszeć.
Dziewczyna nie zdążyła nic powiedzieć, bo do kuchni wszedł zapłakany Malik. Jaki on był przystojny.. Zwalał mnie z nóg normalnie..
-Jak mogłaś?! - krzyczał przez łzy.
-Zayn, to bzdura! Nie słuchaj go - krzyczeli Liam i Niall.
Ta dziwka zaczęła płakać. Chłopaki przytulali ją. Nie wiem co oni w niej widzą..
Zayn wybiegł z kuchni i skierował się do swojego pokoju. Odczekałem trochę i poszedłem za nim.
Zapukałem do drzwi.
-Mogę? - spytałem z udawaną niewinnością. Nic nie odpowiedział. Siedział na łóżku chowając twarz w dłonie. Płakał. Pierwsza część  wypadła świetnie. Usiadłem obok niego.
-Jak mogłeś mi to zrobić? - spytał spoglądając mi w oczy - przecież jesteśmy przyjaciółmi..
-Chyba źle mnie zrozumiałeś - zacząłem kręcić - Nie miałem wyjścia. Zaciągnęła mnie do kuchni i zaczęła rozbierać. Uległem jej sztuczkom. Byłem zbyt pijany. Kiedy byliśmy w samej bieliźnie, dziewczyna zaciągnęła mnie do pokoju. Nie pamiętam dokładnie którego - chłopak spojrzał na mnie ze smutkiem. Chyba uwierzył w tą całą bajeczkę - Tak poza tym to ja dziewczyn nie lubię, wiesz? - wyznałem mu.
-Louis, wierzę ci. W końcu ciebie znam dłużej niż ją..
-Wiesz, muszę ci coś jeszcze powiedzieć. Bo ona nie tylko ze mną to robiła. Na ostatniej imprezie, jak graliśmy w butelkę, później.. - przerwałem i spojrzałem w jego oczy przepełnione smutkiem i goryczą. Były takie piękne, choć wolałem gdy się śmiały.
-Mów - zachęcił mnie.
-Harry mi powiedział, że z nim spała.
-Nie mogę uwierzyć.. - ponownie schował twarz w dłonie i zaczął szlochać. Przytuliłem go, jak przyjaciela. Byłem na bardzo dobrej drodze. Teraz wybór należał do niego.
-Muszę utopić smutki ..
-Wódka?
-Może być.
Szybko zbiegłem po butelkę wódki, którą schowałem w lodówce. Na dole nikogo nie było. Chyba gdzieś poleźli. Harry spał pod stołem w salonie, więc się nim nie przejmowałem. Wziąłem dwie butelki, tak na wszelki wypadek i dwa kieliszki. Szybko pobiegłem do Zayna. Wręczyłem mu butelkę i kieliszek.
-Nie chcę - jęknął - wolę z butelki - wymusił się na uśmiech.
Piliśmy każdy po jednej butelce. Wprawdzie nie skończyliśmy ich, ale już nam nieźle odwalało. Malik gadał od rzeczy a ja byłem taki napalony na niego.
-Pij! Zdróweczko przyjacielu - zaczął krzyczeć.
-Ej, a ty to gejem jesteś czy co? Bo się nie ten.. Nie orientuję - zaczął się śmiać.
-Tak, gejem. A chcesz się o tym przekonać? - zacząłem się do niego zbliżać.
-No co ty bredzisz. Gdybyś był laską, to byłoby gorąco.. Sory, Tommo. Nie gustuje w tych.. no.. - zaczął się jąkać.
-Spróbujmy - nalegałem. Chłopak nie zdążył nic powiedzieć, bo zacząłem go namiętnie całować. Położyłem go na łóżko, całując w szyję. Miał takie piękne perfumy. Zaciągałem się jego zapachem. Malik szarpał się. Fakt, był silny, ale zbyt pijany.  Całowałem go bardzo namiętnie. Chłopak po jakimś czasie odpuścił.
 Jedyne co przychodziło mi na myśl, to to, że Zaynowi odbiło albo coś.. Alkohol nieźle go rozkręcił. Trwało to bardzo długo. Cieszyłem się jak dziecko. Od dawna tego pragnąłem.
                                                       ***
Gdy oderwaliśmy się od siebie, Zayn był tym wyraźnie wykończony. Chciałem to jeszcze powtórzyć, ale chłopak odepchnął mnie i zasnął. Położyłem się na jego torsie i wkrótce zamknąłem powieki.

BELLA :

Liam i Niall byli bardzo uprzejmi i zabrali mnie do wesołego miasteczka, żebym odreagowała. Nie mogłam o tym zapomnieć. Chłopcy bawili się w najlepsze, a ja błądziłam gdzieś myślami.
-No proszę cię, uśmiechnij się! - jęknął Niall wyginając swoją twarz w podkówkę.
-Wracajmy już. To nie ma sensu - wtrącił Liam. Tak też zrobiliśmy. Kiedy przyjechaliśmy do domu, Harry jeszcze spał. Chłopak miał długi sen. Liam podszedł do niego i zaczął szarpać.
-Co, co jest? - Loczek obudził się .
-Nie śpij tyle - krzyknął Niall, który pobiegł w stronę lodówki, przytulając ją. To było dość dziwne. Wyciągnął z niej chyba jakąś szynkę i zaczął robić kanapki oczywiście z majonezem.
-No wstawaj, Hazza! Musimy pogadać - warknął Liam.
Niall podbiegł do lokacza ze słoikiem majonezu i wysmarował go. Wszyscy wybuchli śmiechem, a Styles zerwał się na równe nogi. Wyglądał śmiesznie w białej mazi. Spojrzał w lusterko i zaczął wrzeszczeć. Chyba chodziło mu o jego piękne , teraz już białe Loczki. Niall w porę się zorientował, że Harry chce go ukatrupić i zaczął uciekać. Loczek wyjął z szafki Nutellę i zaczął jeść.
-Nieee! Nie rób mi tego - jęczał Horan.
-Umyj mi włosy! - krzyknął zbulwersowany.
-Sam się umyj! Oddawaj Nutellę!
Chłopcy jak małe dzieci zaczęli znowu się ganiać. Tym razem to Hazza obrywał za Nutellę. My natomiast turlaliśmy się ze śmiechu. 
Postanowiłam pogadać z moim facetem. Zapukała do jego pokoju. Nikt się nie odzywał. Postanowiłam się wprosić. Wparowałam do pokoju, a tam spotkała mnie nie miła niespodzianka.


_________________________________________________
Hej, hej! :D
Troszkę taki ten rozdział nie udany.  Po prostu nie umiem
pisać tych scenek xx.
Jeśli czytacie, to komentujcie!
Jak zobaczę dzisiaj minimum 5 komentów, dodaję wieczorem rozdział! <3
Zapraszam na nowego bloga :PACZAJ




poniedziałek, 2 kwietnia 2012

9.Szokujące wyznanie

Razem z Zaynem oglądaliśmy jakiś romantyczny film. Strasznie nudziłam się. Nienawidziłam wszystkiego, co romantyczne. Nie wiem dlaczego. Wtuliłam się w niego
-Kocham cię - szepnęłam. Mówiłam prawdę. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Na serio się zakochałam. Przyznam, że to trochę dziwne. Ale kiedyś musiałam się zakochać.. Dziwię się Liamowi, że tak zareagował. Może po prostu miał mnie w dupie. Możliwe, ale to nie w jego stylu.
Zayn uśmiechnął się do mnie.
-Ja ciebie też - pocałował mnie.
-Zostajesz na noc? - zapytałam z nadzieją w głosie.
-Chciałbym, ale troszkę zaniedbuję chłopców ostatnimi dniami.
-Zostawisz mnie samą? - posmutniałam.
-To ty śpij u mnie - uśmiechnął się.
-To nie jest najlepszy pomysł..
-U mnie w pokoju. Ze mną! Jedyna taka okazja - wyszczerzył się.
-Kusząca propozycja ale nie wiem.
-Nie daj się prosić - zbliżył się do mnie i obdarzył gorącym pocałunkiem.
-Propozycja przyjęta.

Zaczęłam się pakować. Choć to była tylko jedna nocka. Bałam się troszkę reakcji Harrego. W końcu to on mnie wykorzystał. Malik rył jak pojebany. Pewnie chciał się pochwalić swoim kolegom od siedmiu boleści. Najbardziej z tej czwórki zaprzyjaźniłam się z Niallem. Horanek jest zawsze w dobrym humorze. Przy okazji sprawdzę jego 'twarzyczkę'.

***
Gdy byliśmy już u chłopców, Zayn zaproponował żeby wypić coś mocniejszego. Nie miałam nic przeciwko. Jedyne co mi przeszkadzało to to, że Harry , Liam i Louis się na mnie lampili. 
Dziwne, że ten ostatni mi się tak badawczo przyglądał. Siedzieliśmy na kanapie z Zaynem i Niallem. Reszta siedziała na dywanie. Mieli ogromny salon, ale nie większy od mojego. Malik co chwilę całował mnie w usta. Wypiliśmy kilka piw, ale nie piłam zbyt dużo, bo trochę bałam się Harrego. Nie chciałabym powtórki z tamtego wieczoru. Nagle zrobiło się wesoło. Nawet te przygłupy chcieli tańczyć, ale nie miałam ochoty. Zaczęli sami się bawić. Niall, Zayn i Harry tańczyli jakieś disco polo. Co alkohol robi z człowiekiem.. Zaczęłam z nich ryć jak nie wiem co. 
-Ej, idę do kibla - oznajmiłam. Pokiwali głowami, choć pewnie nie wiedzieli o co chodzi. 
Poszłam do toalety. Gdy wychodziłam, przy drzwiach stał Louis. Był jakiś wkurzony.
-Musimy pogadać - warknął.
-Ale o czym?
Chłopak pociągnął mnie za rękę do kuchni, żeby nikt nas nie słyszał.
-Co ty odpierdalasz?!
-Ja nie wiem..
-Ty już dobrze wiesz o co mi chodzi. Dlaczego mi to zrobiłaś?! Dlaczego się z nim przespałaś?! - zaczął wrzeszczeć.
-To nie było tak..
-A jak?!
-To on.. Byliśmy pijani..
-Co mnie to obchodzi, kurwa! Zostaw go w spokoju.
-Jasne. Nie denerwuj się..
-Hmm.. Najpierw Liam , później Hazza, teraz Zayn. Kogo następnego zaliczysz?
-Louis przestań - chłopak nie mógł się pohamować. Był taki zirytowany a zarazem pijany.
-Czyli Ja?!
-Louis!
-Nie przerywaj mi! Dzisiaj chciałaś to zrobić, prawda?! 
-Niee..
-Jasne.. To co, zaczynamy teraz zabawę, czy iść po wódkę?
-Odwal się.
Chłopak zaczął się zbliżać. Chciałam uciec ale nie miałam jak. Złapał mnie za nadgarstki.
-Aaaa! Puść mnie! - zaczęłam krzyczeć.
-Zamknij się, bo Zayn się o wszystkim dowie.
-Nie zrobisz mi tego. Nie jesteś taki!
Chłopak zaśmiał się.
-Skąd ty możesz wiedzieć jaki jestem. Dobra, jak chcesz. Idę do Zayna.
-Proszę, nie rób mi tego. Ja nic nie mam do Harrego.
-Musisz za to odpowiedzieć. Lubię się mścić. 
-Louis.. - jęknęłam. Chłopak zaczął mnie dziwnie całować w szyję.
Zaczęłam się szarpać i krzyczeć. Niestety, to nic nie dało, bo chłopcy głośno słuchali muzyki i bawili się w najlepsze.
-Teraz cię nikt nie uratuje..
-Błagam. Nie psuj tego, co jest między mną, a Zaynem.
-Właśnie tu jest problem - zdawało mi się, że posmutniał.
-Ale o co ci chodzi.?
Chłopak widocznie nie chciał odpowiedzieć na pytanie i zaczął rozpinać moją bluzkę, całując moją szyję i trzymając mnie za nadgarstki. Oparł mną o blat.
-Odpowiedz mi!- wyrwałam się w końcu.
-To trudne.. Bo wiesz..
-No?
-Zakochałem się.
-No ale w kim?! - byłam lekko zszokowana.
-W Za..Zaynie! - wydusił przez gardło. Teraz to mnie całkiem zatkało. Stałam jak wryta.
-Powiedz coś - szepnął. Zaczęłam zapinać bluzkę ze łzami w oczach. Nagle do kuchni wszedł Niall.
-Sieeemaa! - wykrzyczał. Spojrzał na mnie - Ej, co jest?!
-Nie ważne - burknął Tomlinson i poszedł na górę . Widocznie do swojego pokoju. Wróciłam do chłopaków z Niallem jak gdyby nigdy nic.

LOUIS :

Wpadłem do pokoju ze łzami w oczach. Ja byłem taki zakochany.. Dlaczego zjawiła się ona?! Mogła sobie już wziąć tego Styles'a ale ona wolała Malika. Mojego Malika. On się chyba nawet nie domyślał, że darzę go takimi uczuciami. Hharry był dla mnie tylko zabawką, ale z Zaynem byłoby co innego. 
Na początku myślałem, że czuję coś więcej  do tej Katy, ale po kilku dniach o niej zapomniałem. Jednak ciągle myślę o Zaynie. Te jego oczy.. Ta karnacja.. Gdy rozmawiam z  nim, czuję że uginają mi się nogi. Kocham to uczucie. Poprostu kocham tego chłopaka! Widocznie dziewczyny mnie nie kręcą. Boję się, że jestem tylko gejem.

ZAYN :

Chłopcy zasnęli zaraz po północy. Nasz kochany tatusiek - Liam pouczył nas, że jutro szkoła i nie możemy dużo pić. A te głupki posłuchali się. Poszedłem z Bellą do mojego pokoju.
-Sami -szepnąłem zachęcająco podchodząc do niej. Pocałowałem ją bardzo namiętnie i rzuciłem na łóżko.
-Zayn! - jęknęła.
-O, przepraszam. Uderzyłaś się?
-Nie.. Głowa mnie boli.. - rzeczywiście była blada.
-Oj kochanie.. Zaplanowałem ten wieczór.
-Nie dziś - pocałowała mnie lekko i ułożyła się do snu.
Miałem przeczucia, że jest coś nie tak.

sobota, 31 marca 2012

8. Przyjemne zerwanie

Obudziłam się nie wyspana. Promienie słońca świeciły w oczy, oślepiając mnie lekko. Wstałam i zaczęłam się ubierać. Włożyłam na siebie Luźną bluzkę i dres. Nie idę dzisiaj do szkoły. Pierdole tych nauczycieli. Najgorsze jest to, że ojciec przyjeżda za dwa dni. Chyba dam radę wszystko ogarnąć przez ten czas. Wzięłam do ręki telefon. Spojrzałam na godzinę. Było po 10. Miałam dwa nieodebrane wiadomości od Zayna. Odczytałam je:

Kochanie, idziesz dziś do szkoły? :*

Wstaawaj! Ja idę do szkoły. Przyjdź :)

Dla niego zrobiła bym wszystko, ale było za późno. Zeszłam na dół. Nie zastałam tam Horana. Blondyn zostawił mi na blacie kartkę:

NIE CHCIAŁEM CIĘ BUDZIĆ. SŁODKO SPAŁAŚ. POŻYCZYŁEM SOBIE TROSZKĘ PIECZYWA I NUTELLI. BYWAJ - NIALL ;-)

Odłożyłam kartkę z uśmiechem na ustach. Przyznam, że Horanek trochę nabrudził mi w kuchni ale jest zbyt kochany, żeby go oczerniać.

Strasznie mi się nudziło. Czas strasznie się dłużył. Zayn kończył lekcje za godzinę. Skontaktowałam się z nim wcześniej. Miał do mnie zajść od razu po szkole. Dziwiło mnie to, że Liam się do mnie nie odzywa. Postanowiłam napisać do mojego "chłopaka".

@Hej.
@No hej. Czemu cię w szkole nie widzę? :*
@Źle się czuje..
@ To coś poważnego?
@Niee.. Nie zawracaj sobie głowy.
@Przyjdę do ciebie po szkole. 
@Nie musisz..
@Ale nalegam! To ja za kilka minutek bd. Pa :*

Myślałam, że dostanę szału. Zaczęłam pisać do Zayna, żeby go ostrzec . Niestety uprzedził mnie. Zaczął dzwonić dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Tak, to był on.
-Hej piękna - rzucił się na mnie namiętnie całując.
-Mamy problem - odkleiłam się od jego ust.
-Co się stało?
-Liam tu zaraz będzie - wciągnęłam go do środka.
-Ale..
-Schowam cię w sypialni , okej?
-No dobra.
Pociągnęłam go na górę. Zaprowadziłam Mulata  do swojej sypialni.
-Siedź tu.
-A dostanę buziaka? - wyszczerzył się.
Podeszłam do niego i cmoknęłam jego usta. Zaraz później zadzwonił dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i otworzyłam je. 
-No, witam. Stęskniłem się - powiedział i złapał mnie w pasie całując przy tym. Jak on całował.. Aż zakręciło mi się w głowie.
-Wejdź.
Skierowaliśmy się do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
-Dobrze wyglądasz. Nawet za dobrze - uśmiechnął się. 
-Nie przesadzaj. - powiedziałam. Nasze oczy się spotkały. Chłopak przybliżył się do mnie i zaczął bardzo namiętnie całować. Starałam wyrwać się z jego objęć.
-Liam.. Muszę ci coś powiedzieć - nagle ruszyło mnie sumienie. Musiałam to z siebie wydusić.
-Zamieniam się w słuch - przeczesał dłonią włosy.
-Nie możemy być razem..
-Zrywasz ze mną?!
-Daj mi dokończyć.. Zakochałam się  w kimś. Nic do ciebie nie czuję i nie może tak być! Zrozum mnie - mówiłam przekonującym głosem. Chłopak był w szoku. 
-Wybacz - jęknęłam.
-To się nazywa zerwanie - uśmiechnął się - Ja też nic szczególnego do ciebie nie czułem. Po prostu zajebiście całowałaś. Szkoda tylko, że do niczego nie doszło - powiedział z obojętnością i uśmiechem na twarzy. Teraz to mnie zatkało. Może on tylko udawał? 
-Czyli, że..
-Przyjaciele?
-Jasne - uśmiechnęłam się.
-Powiedz, kto to jest? Znam go.
-To Zayn.. - jęknęłam. Może i dobrze, że tak się stało. Teraz nie musimy się ukrywać z moim ukochanym. 
-To cieszę się. Fakt, każda laska leci do niego jak pszczoły do miodu. 
-Zayn, wyłaź! - krzyknęłam, a Liam spojrzał na mnie wzrokiem typu 'WTF?!'.
Po chwili usłyszałam jak schodzi niepewnie po schodach.
-O, siema - powiedział z zacieszem mój były.
-On już wie? - spytał niepewnie Zayn.
-Tssaa.. - zamruczał Liam.
Ciemnowłosy zbliżył się do mnie i obdarzył ciepłym pocałunkiem.
-Dobra, zbieram się. Bywajcie! - krzyknął radośnie Liam i uciekł.
-Dziwne.. - burknął Zayn.
-Kochanie, głodny jesteś?
-Troszkę, ale teraz musimy załatwić formalności.
-Czyli?
-Isabello, chcesz zostać moją dziewczyną? 
-Zayn.. Ogarnij się. Po co się pytasz, jak wiesz..
-Czyli, że nie.. - posmutniał.
-Jasne , że tak - wtuliłam się w jego ramiona. Pocałował mnie w czoło.
-Zamawiamy pizzę? - zaproponował.
-Czemu nie. I tak nie umiem gotować - posłałam mu ciepły uśmiech. 
Zaczęliśmy się wygłupiać w oczekiwaniu na pizzę. Malik łaskotał mnie, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Przestań, proszę!
-Najpierw mnie pocałuj.
Westchnęłam i wpiłam w niego swoje wargi . Chłopak przedłużył pocałunek. Przenieśliśmy się na kanapę. Nie miałam ochoty na nic, ale przy Zaynie poprawił mi się humor. Chłopak przesadził i zaczął mnie rozbierać. Nagle ktoś zapukał do  drzwi.
-O to pewnie pizza! - wykrzyknął i pobiegł w stronę drzwi jak małpa do banana. 


piątek, 30 marca 2012

7.Śpiący Horror

//Następnego dnia//


NIALL :


Był już wieczór. Nieźle się zasiedzieliśmy z Tay. W końcu była taka słodka i w ogóle..
Fajnie mi się z nią gadało. Miałem ochotę ją pocałować, ale trochę nie wypadało. Co by sobie o mnie pomyślała? Nie umiem się obchodzić z dziewczynami po prostu. Wyszliśmy z pizzerii najedzeni , tak że rozbolały nas brzuchy. Śmieliśmy się nie wiadomo z czego. Co chwilę się rumieniła. Ja z resztą też.
-Dlaczego nie masz dziewczyny? - spytała poważnym tonem.
-Nie wiem.. Może to dlatego jaki jestem.
-Mi tam się podobasz - uśmiechnęła się.
-Wzajemnie.
-Mogę cię pocałować? - wypaliłem.
-Niall.. - przerwałem jej.
-Nie, dobra, dobra. Zapomnij co powiedziałem. Nie wiem czemu to powiedziałem - zacząłem gadać od rzeczy i do tego z prędkością światła. Dziewczyna przerwała mi gorącym pocałunkiem. Odwzajemniłem to. Miałem dziwne uczucie jak mnie pocałowała. Takie fajne uczucie w brzuchu..
-Wow.. Pocałowałam Nialla Horana.
-Co w tym dziwnego?
-Nic.. Po prostu jestem w szoku. Nie wiedziałam, że ci się podobam.
-To coś więcej - puściłem jej oczko. Przywarliśmy do siebie i zaczęliśmy się namiętnie całować. Nagle zadzwonił jej telefon. Odeszła na bok i odebrała. Po jakichś 5 minutach rozmowy wróciła do mnie.
-Wiesz.. Będę musiała już lecieć..
-Dlaczego? Coś się stało.?
-Nie.. Mama kazała mi wracać.
-No dobra.
-To pa - zbliżyła się do mnie. Czekałem na zniewalający pocałunek, a ona mnie tylko cmoknęła i poszła. Może raczej nazwę to ucieczką. Jasne.. Dziewczyny ode mnie uciekają. No ale co poradzę. Taki już jestem. 


Szedłem przed siebie, nie mogąc zrozumieć dlaczego uciekła. Może serio musiała wrócić do domu. No ale jaka laska by mogła uciec z randki? Tak po prostu uciec. Kolejna dziewczyna mnie pozostawiła. Może ma już chłopaka. Horan, ale ty jesteś pierdolnięty!




BELLA :


Musiałam odreagować i wybrałam się na spacer. Tyle się wczoraj wydarzyło. Ale ja mam nasrane na umyśle.. Kurwa! Zdradzałam Liama! No ja  pierdole. Ale dziwka ze mnie. Musiałam coś z tym zrobić. Wyjechać, zabić się? O Boże.. Wyjechać.. Gdzie? Do Afryki, kurwa?! Mam przejebane i nie ważne co zrobię to albo ja ucierpię, albo inni. Szłam przez mój ulubiony park. Było pełno jakichś zbirów. Nie bałam się ich. Co mi takie chłystki mogą zrobić? Bez przesady. 
Było już serio ciemno. Dobrze że świeciły jakieś lampy. Usiadłam na ławce i zapaliłam. Myślałam ciągle o tej całej zdradzie. Nagle podszedł do mnie jakiś koleś w kapturze. Przyznam, że się trochę zlękłam.
-No hej.. - odpowiedział pewnym siebie tonem przysiadając się do mnie. Zapierdalał alkoholem na kilometr.
-Czego?
Zaczął się przybliżać. Ja się odsuwałam. Nie wiedziałam czemu, ale nie uciekłam. Zaczął coś do mnie gadać i był coraz bliżej. Nagle ktoś zaczął krzyczeć.
-Zostaw ją koleś! - krzyknął jakiś chłopak. Znałam skądś ten głos. Podszedł i odciągnął zbira. Później zaczęli się szarpać i obkładać pięściami. Blondyn nieźle dostawał. Nie widziałam jego twarzy. Nagle wyrwał się z pod pięści tego żula, złapał mnie za rękę i zaczęliśmy uciekać. Tamten nawet nas nie gonił. Kiedy oddaliliśmy się w bezpieczną odległość, chłopak stanął, a ja razem z nim. 
-Nic ci nie jest? - spytał zdyszany.
-Nie. To raczej tobie... - powiedziałam i zaczęłam oglądać mu twarz. Była jakaś znajoma.
-Bella? - wystraszył się i odskoczył ode mnie jak poparzony.
-No.. Horan?! - zdziwiłam się lekko.
-Nie poznałem cię. Co tu robisz tak sama?
-Na spacerze jestem.
-Rzeczywiście dobra pora.
-Lepiej chodź. Trzeba ci to opatrzyć. Masz rozcięte usta.
-Krew mi leci?
-No i to jak.
-Nie czuje. A gdzie idziemy?
-Do mnie. Chyba mam apteczkę.
Poszliśmy do mnie. Prawie całą drogę milczeliśmy. Widać,  że chłopak był nieśmiały.
Zaczęłam opatrywać mu twarz i wycierać ją od krwi.
-To żeś się załatwił. Dzięki tak w ogóle.
-E tam. 
-Jak cię directionerki zobaczą..
-..To się zmartwią - wyszczerzył banana.
-Auć, boli.. - zajęczał.
-To nie śmiej się.
-Fajnie mi się z tobą gada..
-To komplement?
-Raczej.. Mogę ci coś powiedzieć?
-No jasne.
-Byłem dzisiaj z twoją koleżanką na pizzy. Całowaliśmy się i ona tak jakby.. uciekła..
-Tay?
-No..
-Ona taka jest. Nie przejmuj się nią.
-Jasne.
Zaproponowałam Niallowi, że obejrzymy jakiś film. Nie chciało mi się tu tak samej siedzieć. Mojej siostry nigdy nie ma na chacie.  Oglądaliśmy jakiś horror. Horan panicznie się bał. Krzyczał jak baba.
-Co ci?
-Nic.. Mogę się do ciebie przytulić? - spytał wystraszony.
-Jeśli musisz..
-Boję się.
-Dobra, chodź tu. - chłopak zbliżył się i położył swoją głowę na moje ramię.
 Dokończyłam film sama, bo blondas odpłynął i namiętnie chrapał.
-Horan!  - krzyknęłam gdy skończył się film?
-Co? Koniec?
-Mhm..
-To się już zbieram..
-Zostajesz u mnie! Jeszcze zasłabniesz albo coś.. Cały potłuczony jesteś. A jak cię chłopaki zobaczą to ci spokoju nie dadzą.
-No dooobra. Ale uprzedzam, że lubię jeść..
-Kto nie lubi. Głodny?
-Jasne.
-Lubisz jeść o 12 w nocy? Ja też. - uśmiechnęłam się.


Horan spał w pokoju gościnnym, który znajdował się obok mojego. Strasznie chrapał.
Nie mogłam zasnąć, więc napisałam do Zayna.


@Hej kotku :*
@Kobieto.. Noc jest! <3
@ Oj tam.. Wiesz kto u mnie jest?
@Kto?
@Nialluś.! :P
@Isabello, co  ty odpierdalasz?!
@Spokojnie.. Niall został lekko pobity i bałam się go puścić do domu. A tak poza tym to jestem Bella xd
@Wiesz, że cię lubię.. xx
@ Dobra. Horanek przestał chrapać. Idę spać. Siemkaa :**
@Bywaj <3













piątek, 23 marca 2012

6.Ulubiony zespół

Obudziłam się w czyichś objęciach. Spojrzałam na niego. To był Zayn, który jeszcze słodko spał.
Zaczęłam mu się przyglądać. Był taki przystojny..
Nagle otworzył oczy i pocałował mnie na powitanie.
-Hej.
-Witam śpiącego księcia.
-A która tak ogółem godzina?
Sięgnęłam po telefon, podczas gdy mój kochanek przytulał się do mnie.
-5:09.
-Ej.. Dzisiaj do szkoły.
-Niestety.. Mojego ojca nie ma, więc chyba nie idę. Zostajesz tu ze mną?
-Ale ja..
Pocałowałam go w usta na zachętę.
-No dobra..
Odwzajemnił to gorącym pocałunkiem.
-Jestem cały nagi - zaczął się użalać.
-Oj tam, oj tam. Ja też - wycedziłam.
-Idziemy spać?
-No dobra. Ale pod jednym warunkiem.
-Słucham?
-Powtórzymy to co wczoraj.
-Okej. Mamy na to cały dzień - uśmiechnął się.
Przytuliłam się do niego i zasnęłam.

HARRY  :

Obudziłem się w swoim łóżku, ale sam, co mnie  lekko zaskoczyło.  Louis na serio był na mnie zły.
Nie wiedziałem co mam robić. Jeśli Liam się dowie.. A z resztą nie wiem dlaczego Bella z nim jest. Mogłaby być ze mną a nie z nim.
Ubrałem się i zszedłem na dół. W kuchni siedział Niall, Liam i Lou.
-Siema. Smacznego, Niall.
-Dzięki. - odpowiedział z napchanym ryjem.
-Gdzie Zayn?
-Nie wiem. Nie wrócił na noc - odpowiedział zaspany Liam, mieszając herbatę.
Poszedłem po telefon żeby zadzwonić do Zayna. Chłopak uprzedził mnie i wysłał do mnie smsa:

Nie wróciłem na noc, bo coś mi wypadło. Do szkoły też nie idę. Nie będę tracił takich momentów. Nie martwcie się
                                                                                   Zayn

-Ej, dostałem smsa od Zayna! - krzyknąłem schodząc ze schodów.
-No i? - zapytał Louis, który wcześniej nie odezwał się słowem.
-No i nie idzie do szkoły, bo nie chce tracić jakichś momentów.. O co mu chodzi?
-Może ma jakąś laskę czy coś? - wycedził zapchany kanapką Horan.
-Ta.. Może. Nie zawracajcie mu głowy - odpowiedział Liam.
Popatrzyliśmy na siebie znacząco.. Ciekawe kto to mógł być.

ZAYN :

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Otworzyłem oczy. Bella jeszcze słodko pochrapywała, więc nie chciałem jej budzić. Ktoś natarczywie pukał do drzwi. Nie mogłem znaleźć koszuli. Ubrałem spodnie. Kiedy znalazłem resztę garderoby nałożyłem na siebie koszulę, nie zapinając jej. Szybko pobiegłem na dół i otworzyłem drzwi. Stała w nich jakaś brunetka i blondynka.
-O mój Boże! Zayn Malik! - wykrzyczała ta pierwsza.
-Nie możliwe!! Chyba pomyliłyśmy domy.. Weź, bo zemdleję, Tori!
-Eee.. Wy do Belli może? - zapytałem speszony.
-Tylko i wyłącznie do ciebie - zaczęła flirtować ta brunetka.
Było mi trochę głupio. Tori, o ile się nie mylę szturchnęła tą drugą.
-Ogarnij się, Tay! Nie rozumiesz, że Bell przerzuciła się na inny towar? - poruszała znacząco brwiami.
-To może wejdźcie, a ja zawołam ją.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - powiedziała blondyna.
Jakby ducha zobaczyły. Może to moje fanki. Podreptałem po Bellę, po drodze zapinając  na guziki koszulę.
-Obudź się. Ktoś cię odwiedził - wyszeptałem jej do ucha.
-Kto?! - zerwała się z łóżka.
-Spokojnie.. Koleżanki - uśmiechnąłem się.
Zaczęła się ubierać. Gdy była gotowa, szybko zeszliśmy na dół. To znaczy ona prawie, że biegła.
-Laski.. Teraz?! - jęknęła.
-Nie cieszysz się? - zapytały podobnym tonem.
-Cieszę, ale mam gościa..
-A szkoła? - zapytała brunetka.
-Bez przesady - popatrzyła na mnie - A, no tak. To jest Zayn. A to Tori i Tay - wskazała na te dwie dziewczyny, którym odbiła palma.
-Moje serce przestało bić - pisnęła Tori.
-Ogarnij się, kurwa!
-Uuu.. Zazdrosna - powiedziały jednocześnie.
-No a co - powiedziała i pocałowała mnie namiętnie.
-Nie no koleś z One Direction tu tak sobie stoi.. Musimy mieć autograf! - zaczęły wyciągać jakieś kartki - Zapoznasz nas z resztą zespołu? -mówiły błagalnym tonem, podczas gdy się podpisywałem.
-Dobra, dobra. Ja was zapoznam. A teraz do szkoły, dzieci.
-A ty, to co?! - oburzyła się Tay.
-Kujonie.. Ja mam wagary..
-Aaa.. Wiem o co chodzi.. - zamyśliła się ta druga - Miłej zabawy gołąbeczki! - krzyknęła i popchnęła brunetkę w kierunku drzwi. Pożegnały się i poszły.
-Miłe są - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-Mhm.. Wierne fanki 1D.
-Oo, ty pewnie też.
-Niezupełnie. Od dziś tylko twoja fanka - zaczęła mnie całować.

TAYLOR :

Szłyśmy do szkoły nawijając ciągle o naszej przyjaciółce i Maliku.
-Ej, ale podobno ona z Paynem chodzi.. - zasmuciłam się.
-Może go z Zaynem zdradza, co?
-To by była sensacja..
- I to jaka. Ale musimy być cicho - wybąkała moja rozmówczyni.
Doszłyśmy do szkoły. Oczywiście nauczyciele dopytywali się czemu nie ma Belli, a my na to, że się źle czuła. Kurcze, ona była zagrożona z tylu przedmiotów. Ciągle gadała, że ja przesadzam. Nie była bym tego taka pewna. Na przerwie, gdy zakuwałam przed chemią, moja przyjaciółka siedziała i pisała coś na twitterze. Nagle zaczęła piszczeć i mnie szturchać..
-One.. One Direction!! - zaczęła się wydzierać.
Spojrzałam w stronę, którą wskazywała palcem. Rzeczywiście. To był nasz ulubiony zespół. Odwrócili się w naszą stronę, a ja zatkałam usta tej wariatce. Dziwne, ale do nas podeszli.
-Hej dziewczyny - zaczął Harry.
-Oni do nas mówią.. -szepnęła do mnie Victoria.
-Cześć. - podałam rękę trzem przystojniakom. Brakowało tylko Zayna i Liama. Akurat ten pierwszy to wiadomo gdzie był.
-Dobrze się czujesz? - zwrócił się do mojej pojebanej koleżanki Horan.
-Taak. Za dobrze. - westchnęła
-I co Zayn jednak nie przyszedł? - zapytałam.
-A to wy się z nim znacie?
-No.. A Bellę znacie?
-Znamy! - wykrzyknął Harry.
-A no to fajnie się składa..
-A wracając do Zayna to, gdzie on jest? - zapytał z ciekawością Louis.
-No nie wiecie? U Belli..
-Co?! - wykrzyknęli we trójkę.
-Noo tak.. - wygadałam się. Tori spojrzała na mnie zabójczym wzrokiem.
-A tak w ogóle to jestem Taylor. A to Victoria. - zmieniłam temat.
-Miło mi - uśmiechnął się Horan. Był taki słodki, że bym go schrupała..

NIALL :

Gadaliśmy tak całą przerwę z dziewczynami. Tay była dość fajna. Wymieniliśmy się numerami. Dowiedziałem się, że dziewczyna lubi zjeść tak jak ja. Zaprosiłem ją dzisiaj na pizzę. Może z tego coś będzie. Tak dawno nie miałem dziewczyny, bo nie spotkałem tej wyjątkowej.
Gdy wróciliśmy ze szkoły, Zayna jeszcze nie było. Postanowiłem, że napiszę do Taylor.

@Pizza aktualna?
@No jasne. To o której?
@ Za godzinę?
@Jasne. 
@ To pa :)
@ Do zobaczenia :D

Umówiłem się z nią przy pizzeri. Gdy przyszła, byłem już w środku.
-Przepraszam za spóźnienie - uśmiechnęła się.
-Nie spóźniłaś się. To ja za wcześnie przyszedłem.
-Troszkę się spóźniłam..
Kelnerka przyniosła nam Menu. Bez chwili zastanowienia wykrzyczałem :
-Proszę pizzę cztery sery XXL.
-Ej, ty tyle zjesz? - zdziwiła się Tay.
-Ta jasne. Na spółę - uśmiechnąłem się.
Po jakichś 15 minutach czekania i gawędzenia o głupotach dostaliśmy upragnioną pizzę, która zajmowała prawie cały stół. 
-Smacznego 
-Dzięki - uśmiechnęła się.


wtorek, 20 marca 2012

5. Namiętna niespodzianka

LOUIS :

Siedziałem sam w swoim pokoju ciągle rozmyślając o tej dziewczynie.. Podobała mi się dość, ale jakby to przyjął mój Harry? Niby nie byliśmy razem, ale mój loczkowaty przyjaciel zaspakajał moje potrzeby. Przecież mógłbym się za nią zabrać, ale nie wiem co ona na to. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Mogę wejść? - zapytał ucieszony Hazza.
-Jasne, kochanie.
Podszedł do mnie i pocałował namiętnie. Po chwili usiadł obok mnie, na łóżku wpatrując się we mnie.
-Coś.. Nie tak?
-Nie. Wszystko w porządku. Sami jesteśmy?
-Taak.. - zamruczał.
Zaczęliśmy wymieniać się gorącymi całusami. Rzuciłem nim o łóżku i usiadłem na nim. Był taki przystojny. Przyglądałem mu się, gładząc jego loczki. Zamyśliłem się na chwilę.
-Lou.. - powiedział zniecierpliwiony.
Zacząłem muskać go po ustach, później po szyi, zdejmując mu przy tym koszulkę. Robiłem to bardzo powoli, bo znowu myślałem o Katy.
-Co się ociągasz? - spytał rozśmieszony, przewracając mnie na plecy. Teraz to on przejął nad tym kontrolę. Ściągnął moje spodnie, potem zabrał się za rozpinanie swoich. muskał mnie ustami  po moim brzuchu zniżając się przy tym. Zdjął moje bokserki i się zaczęło..

BELLA :

Siedziałam sama w swoim salonie na sofie, oglądając nudny film na 45-calowej plazmie. Nagle usłyszałam sygnał swojego telefonu, który dochodził z kuchni. Wstałam i poszłam po niego. Dostałam smsa.. Od Zayna?!
Szybko odczytałam wiadomość.

@ Nie wiem dlaczego, ale nie mogę o tobie zapomnieć. Zrozumiałem, że mi na tobie zależy.
  Spotkaj się ze mną, proszę.

Nie wahając się, odpisałam mu:

@Zależy ci na mnie? No dobra, przyjdź po mnie za jakieś 20 minut.
@Jasne. Zaraz bd.

Byłam tym trochę zaskoczona, ale żaden chłopak mi nie odmawia. A jeśli odmawia, później wraca. Tak też jest z panem Malikiem. Problemem był Liam. Jak ja jestem z nim z litości.. Musiałam z nim zerwać, bo to nie miało sensu. Wiem, że to jeden dzień, ale on jest nudny. Poza tym go zdradziłam ze Styles'em.
Postanowiłam się trochę odpicować. Na dworze było ciepło, więc ubrałam się w białą porozciąganą tunikę i bardzo krótkie jeansowe spodenki. Oczywiście nie obyło się bez makijażu.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Wybiegłam z góry, mało co się nie zabijając. Otworzyłam drzwi. Stał w nich wysoki, umięśniony i uśmiechnięty chłopak. Właściwie mężczyzna.
Ku mojemu zaskoczeniu pocałował mnie namiętnie w usta.
-Ej, co to miało być? - zapytałam zdziwiona, gdy on się ode mnie odkleił.
-To już ci się nie podobam? - zapytał z udawanym przejęciem.
-No coś ty. Choć do mnie mięśniaku - zaczęłam go bardzo namiętnie całować. Po chwili coś mnie napadło i pociągnęłam go za sobą do pierwszego lepszego pokoju. Był to pokój mojego ojca. Miał wielkie łoże, na które popchnęłam Malika. On pociągnął mnie za sobą. Leżałam na nim całując go.
Nagle położył się na mnie.
-Chcesz tego? - powiedział poważnym tonem.
-Jasne - szepnęłam i zaczęłam go muskać ustami, to w ucho, to w szyję. Chłopak zaczął mnie rozbierać. Gdy byliśmy w samej bieliźnie, ręce Zayna zaczęły wędrować po moich plecach i niżej. Zdjął moją bieliznę . Było zajebiście. Pewnie lepiej niż ze Styles'em choć nie pamiętam tamtej nocy.

****
Leżałam zdyszana, przytulając się  do umięśnionego torsu Zayna. On całował mnie dosłownie co chwilę.
-Niesamowita jesteś - wyszeptał.
-Ty też.
Milczeliśmy, leżąc. Nagle przerwał tą niezręczną ciszę.
-Dlaczego z nim jesteś? Z litości?
-To nie takie łatwe..
-Zerwij z nim.
-Rozmyślałam nad tym, ale.. - przerwał mi całując mnie jak nikt inny. Rozpłynęłam się.
-Chcę więcej takich momentów - wyszeptałam mu do ucha. Uśmiechnął się.
-No to postaram się.. Ale dlaczego..
-Dobra, zerwę. Nie wiem kiedy, ale zerwę.
Przybliżył swoją uradowaną twarz do mojej i złożył na moich ustach gorący pocałunek. Ponownie odpłynęłam. Powtórzyliśmy to.. Był taki delikatny. Wiedziałam, że coś do niego czuję, bo nie było mi nigdy lepiej z nikim innym niż z Zaynem.

LOUIS :

Leżałem na łóżku a obok mnie mój Harruś.
- I jak? Robię postępy? -zaśmiał się, całując mnie w usta.
-No.. Słuchaj, jeśli mamy być szczerzy, to chciałbym ci coś powiedzieć.
-Zamieniam się w słuch.
-Bo widzisz.. Zakochałem się.. W dziewczynie.
-To nic złego. Ja zrobiłem coś o wiele gorszego - posmutniał.
-Co przeskrobałeś? 
-Ale nikomu nie powiesz?  spojrzał mi w oczy.
-Przysięgam na marchewki.
-Jak na marchewki, to ci powiem.. Przespałem się z dziewczyną.
-No, no.. Wybaczam ci. W końcu nie jesteśmy razem.
-Tyle, że to nie wszystko.. Bo to była..
-Kto?
-Bella.
Przeżyłem szok. Przecież ona jest z Liamem. Wstałem, odsuwając od siebie Harrego.
-Przepraszam - wydusił z siebie.
-Hazza, jak mogłeś?!
-Ona była taka pociągająca i w ogóle..
-Nie o to mi chodzi. Zdradziłeś swojego przyjaciela..
-No ale byliśmy pijani..
-Nie tłumacz mi się , jak małe dziecko!
-Dobra, nie powtórzy się to więcej.
-Trzymaj się od niej z daleka, póki jest z Liamem.
-No okej - wstał i zaczął się ubierać.
-Myślałem, że dokończymy...
-Nie mam nastroju - powiedział i wyszedł.
Byłem na niego wkurzony. Nie robi się tego kumplowi, a zwłaszcza Liamowi. On jest wrażliwy i każdy w zespole o tym wie. Nie mogłem już nic poradzić, choć przyznam, że za bardzo nawrzeszczałem na Harrego. Może byłem po prostu zazdrosny..

 

poniedziałek, 19 marca 2012

4. Miłość od pierwszego wejrzenia

Obudziłam się w jakimś obcym łóżku. Odwróciłam się. Obok mnie leżał jakiś nagi facet. Co ja najlepszego zrobiłam?! Wstałam z łóżka z bólem głowy. Byłam w samej bieliźnie. Wokoło porozrzucane ubrania. Pozbierałam swoje i zaczęłam się ubierać.
-Żałujesz? -zapytał. Odwróciłam się do niego.
-Czego mam żałować? Nawet nic nie pamiętam!
-Super było, co?
-Jak mi się przypomni co mi zrobiłeś to będzie super.
-Przeszkadza ci że lubię też mężczyzn?
-Nie o to mi chodzi. Przecież ja kurwa jestem z Liamem! A ty chyba z Louisem...
-Ja z nim nie jestem!
-A co to wczoraj miało być?
-Dużo tłumaczyć.. Ale zapewniam, że z nim nie jestem.
-Na cóż mi twoje zapewnienia chłoptasiu?
-Oj, dobra.. Nikomu nie powiem.
-No ja myślę! Gdybyś komuś wypaplał, zabiłabym cię. Dosłownie.
-Nic się takiego nie stało. Przecież ci się podobało - wyszczerzył swoją "piękną" mordkę.
-Mniejsza o to. Chodź , bo się połapią.
Kontynuowałam ubieranie się.
-O kurwa! Gdzie moje majtki?! - krzyknął przerażony.
-A myślisz, że pamiętam?!
-O tam są. - wskazał palcem na bokserki leżące na fotelu - podałabyś mi?
-To sobie weź.
Wstał i podszedł nagi do fotela.
-Zaoszczędź mi takich widoków Styles! - krzyknęłam zirytowana. Ten się uśmiechnął i zaczął ubierać.
-Idę do nich.. - powiedziałam.
-Spoko. Zaraz przyjdę.

Wyszłam z pokoju. Ledwo trafiłam do salonu, gdzie spała czwórka chłoptasiów.
-Pobudka!! - krzyknęłam. Zerwali się na mój rozkaz. Tylko blondyn coś jęknął i dalej spał.
-Wody, dobra kobieto.. - szepnął Louis.
-Spadaj - uśmiechnęłam się chytrze.
-Jak się spało, kochanie? - spytał Liam, który podszedł i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Wolałabym.. - przerwał mi Styles, który wszedł do salonu.
-Witam. Kaca macie? - spytał ucieszony. Pewnie się tak cieszył, że mnie zaliczył, a ja będę uznawana za tą winną lafiryndę. Dlaczego nie ma sprawiedliwości na tym świecie?!
Ta banda pacanów zaczęła coś gadać. Nie słuchałam ich. Byłam zbyt zajęta rozmyślaniem nad tym co dzisiaj w nocy się stało.
-Nad czym myślisz? - przerwał mi bezczelnie Styles. Rozejrzałam się dookoła. Byliśmy sami.
-Gdzie reszta?
-No przecież poszli do sklepu. Serio się zamyśliłaś..
-Opowiedz mi o dzisiejszej nocy - mrugnęłam do niego znacząco. Chciałam aby mi to choć trochę przytoczył.
-Uuu, dużo się działo.. - poruszał znacząco brwiami.
-Przejdź do rzeczy, co?
-A co się robi w łóżku? Głośno było - wyszczerzył się.
-Zgwałciłeś mnie i tyle..
-Pff.. Nazywaj to sobie jak chcesz. Resztę opowiem ci następnym razem.
-Oo, chciałbyś..
-Chcę. To może tak.. - podszedł do mnie.
-Sory, ale jestem już trzeźwa! - odepchnęłam go.
-Chyba mi nie odmówisz. Wiem, że ci się podobam. A ty wiesz, że ty mi się podobasz..
-Harry.. - nie zdąrzyłam nic powiedzieć, bo przycisnął mnie do siebie i zaczął namiętnie całować. Odwzajemniłam to, choć nie wiem dlaczego. Ten pajac mi się wcale nie podobał! Mogłabym sobie tak wmawiać,  ale to niestety nie jest prawdą. Zrobiło się namiętnie. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Położyliśmy się na kanapie w salonie. Zaczął muskać mnie ustami po szyi, rozbierając mnie przy tym. Nagle przypomniał mi się Liam i to, że nigdy nie miał dziewczyny. Był bardzo wrażliwy. Nie mogłam mu tego zrobić. Już raz go zdradziłam. Harry zaczął się zniżać. W pewnym momencie odepchnęłam go.
-Nie mogę! Zrozum, że nie mogę!!
Nic nie powiedział, tylko wstał i zaczął się ubierać. Wyglądał na wściekłego.
-Powiesz  mu? - milczał - Powiesz..
-Nie. Zależy mi na tobie, dlatego nie powiem. Ale ja będę czekał na ciebie..
-Dobra, dobra. Wyhamuj koleś, bo na prawdę..
Ubrałam się. Po kilku minutach przyszli "chłopcy" z zakupami. Ten blondyn z aparatem niósł najwięcej żarcia. Widocznie był mega żarłokiem. Liam i Louis zaczęli przyrządzać śniadanie. Nie wiem co robili. Nie interesowało mnie to zbytnio. Wyjęłam telefon z kieszeni. Miałam 2 połączenia nieodebrane od Katy. Zadzwoniłam do niej.
-Wreszcie się odezwałaś - odebrała
-Noo..
-Kurwa, Bella! Martwię się o ciebie! Jesteś niepełnoletnia. Gdzie byłaś całą noc?
-Oj.. Wytłumaczę ci później.
-Przyjadę po ciebie.. Gdzie jesteś?
-A u takich jednych..
Podałam jej adres. Obiecała, że nic nie powie ojcu. Miałam taką nadzieję.
Przyjechała po jakichś 20 minutach. W tym czasie zdążyłam się ogarnąć i zjeść śniadanie.

KATY :

Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Nie byłam pewna, co do tego adresu, który podała mi moja siostra. Dom był wielki. Nagle otworzył mi jakiś loczkowaty koleś..
-Katy?
-Noo.. Jest tu może..
-Jest. Wchodź - zaprosił mnie. Weszłam, bo musiałam odebrać tą małolatę. Siedziała w kuchni, bo to  chyba była kuchnia. A obok niej czterech facetów i ten z loczkami.
-Zbieramy się , Bell. - powiedziałam służbowo jak na starszą siostrę przystało.
-Już, już. Najpierw cię zapoznam.
-Okej.. - powiedziałam znudzona
-To jest zespół One Direction tak w ogóle jakby co.
-Kojarze..
-No więc, tego lokatego pana, co widzisz na załączonym obrazku, zwą Haroldem. W zdrobnieniu Harry. - pokazała na loczka, który pomachał do mnie ręką. Uśmiechnęłam się.
-To jest żarłoczny Niall - pokazała na blondyna, który coś jadł.
-A to Zayn.. - wskazała na umięśnionego mulata. Jakoś tak.. posmutniała. Wpatrywali się w siebie kilka dobrych sekund.
-No, a to jest mój chłopak -Liam - podeszła przytulając się do najpoważniejszego chłopaka w tym pomieszczeniu.
-A no i najstarszy.. Lubiący chrupać marchewki - Louis - wskazała na jakiegoś chłopaka siedzącego w kącie.  Spojrzałam mu w oczy. Zamurowało mnie, dosłownie. Jakbym zobaczyła jakiegoś anioła, serio.
-Ej, co jest? -spytała moja siostra. Ja ciągle wpatrywałam się w tego Louisa, który słał mi ciepłe uśmieszki.
-Fiu, fiu.. Chyba się zakochała - powiedział ten loczkowaty.
-Do mnie to było? - spytałam, odrywając się od pięknych oczu przystojniaka.
-Noo.. - przytaknął.
Wybuchli śmiechem. Chyba spłonęłam rumieńcem i to dlatego. Louis wstał i podszedł do mnie. Złapał mnie za rękę. To było dziwne jak na obcego faceta.
-Chodź stąd, bo te małolaty , wiesz..
Poszliśmy do jakiegoś ogrodu, jak mniemam.
-Siadaj - wskazał na ławkę.
-Czemu mi się tak przyglądałaś? - spytał
-Ja.. Ja nie wiem.. Tak jakoś..
-Podobasz mi się - odgarnął ręką  moją  grzywkę, która zasłoniła mi twarz. Miał takie ciepłe dłonie.
-Emm, dzięki.. - posłałam mu ciepły uśmiech - Ty mnie też.
-Jesteś chyba dość nieśmiała, co?
-Tak jakoś.
Nie wytrzymałam i pocałowałam go. Podobał mi się NAWET. Tylko nie wiem, czy on mówił szczerze.
-Podobało mi się - powiedział szczęśliwy, gdy przerwałam.
Wpatrywałam się w jego błyszczące oczy. Chłopak ujął moją twarz w dłonie i złożył na moich  ustach gorący pocałunek.
-O Boże. Nie znam cię a już się zakochałem.
-Nie wiem co powiedzieć..
Znowu zaczęliśmy się całować. Usłyszałam głos mojej siostry.
-Ej, to jedziemy już?
Wyrwałam się z objęć Louisa.
-No, no. To ty tak szybko wyrywasz facetów?
Wstałam i pociągnęłam ją za rękę do samochodu.
Odwróciłam się jeszcze i przesłałam mu ciepły uśmiech. Odwzajemnił to.
Gdy wracałyśmy do domu, moja siostra nawijała coś o tych jej kolegach i wgle..
-Ej, nie radziłabym ci zaczynać z Louisem..
-Dlaczego??
-O jezu.. Nie powinnam była ci tego mówić.. To miała być  tajemnica.
-Mów jak zaczęłaś!
-Bo widzisz.. Louis i Harry .. To oni siebie lubią lubią i dziewczyny też..
-Czyli, że biseksualni są?! - wykrzyknęłam. Byłam taka załamana, jakbym straciła wszelkie nadzieje. No ale przynajmniej nie jest gejem.
________________________________________________________

TERAZ TAKA KRÓTKA NOTKA DO WAS :-)
Proszę, żeby ci co czytają te wypociny, komentowali każdy rozdział i podsuwali mi jakieś propozycje. Jak mam dużo komentarzy to się mobilizuję i piszę lepsze rozdziały. Serio. Więc bardzo was proszę o to, żebyście komentowali. <3
No i druga sprawa (do tych co czytają z kompa), wygodnie wam się czyta z nową czcionką??
Jeśli nie, piszcie w komentach, zmienię to. :)


piątek, 16 marca 2012

3. Gra w butelkę

Obudziłam się w swoim łóżku. Była chyba już późna pora, bo było ciemno. Wstałam sięgając po telefon. Była już 18. Zobaczyłam, że dostałam smsa. Otworzyłam go :
@Hej. Sorry za wczoraj. Chciałbym ci wszystko wyjaśnić na jakimś spacerze. Dałabyś się wyrwać?

Spojrzałam na nadawcę. To było od Liama. Tyle, że z jakieś 2 godziny temu dostałam smsa.
Nie wahając się, odpisałam mu:
@Nie odpisywałam bo odsypiałam imprezę. A spacer, czemu nie. Jeśli nie masz nic przeciwko, to możemy teraz.
Odpisał po jakichś 5 minutach.
@Jasne. To zajść po cb?
@I tak nie trafisz ;). Ja sama ledwo trafiłam dzisiaj po imprezie ;D. To może przy parku?
@Jasne. Za pół godziny?
@Mhm.. To do zobaczenia, chłopaczku ;P
@No, do zobaczenia xx

Wyszłam z pokoju. Na chacie najwidoczniej nikogo nie było. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak "dziewczynka z pod latarni". Oczywiście zrobiłam minkę typu "0_0". Musiałam się jakoś ogarnąć i wgle. Wzięłam prysznic, przebrałam się i zjadłam, co nie co, bo mnie napierdalało w brzuchu z głodu.
Wyszłam z domu po czasie. Byłam na siebie wkurwiona, że jestem taka nieudana. W sensie, że nie punktualna. Ale mniejsza o to. Kiedy doszłam na miejsce, Payne już tam czekał.
-Hej przystojniaczku, długo czekałeś? - pocałowałam go w policzek na przywitanie.
-Trochę..
-No to dobrze. Lubię punktualnych facetów.
-Cieszę się bardzo. To co, idziemy gdzieś?
-Ta.. Ale ostrzegam. Nie lubię "romantycznego nastroju" - podkreśliłam - bo wiesz, robi mi się nie dobrze jak facet przynosi mi jakieś kwiatuszki i w ogóle..
-Aha. Rozumiem. Nie należę do takich..
-Serio?
-No, raczej.
Szliśmy gadając o jakichś głupotach. Ta randka nędznie się zapowiadała. O ile to w ogóle zaliczało się do randki.
-Mogę cię o coś zapytać? - przerwał mi moją opowieść o moim chomiku, który tragicznie zginął.
-No, wal .
-Yy.. Ten.. Ile miałaś chłopaków? Tak szczerze..
-O Boże.. Payne błagam tylko nie to pytanie.. - uśmiechnął się.
-No cóż, musisz odpowiedzieć.
-To tak: w gimnazjum to chyba z.. 9 o ile się nie mylę.. - spojrzałam na niego. Zrobił minę Poker Face. No ale, miałam być szczera przecież. Kontynuowałam.
-A w liceum to czekaj.. Też coś około tego.. Bo był Jack.. Ben.. O no i o ostatnim zapomniałam - Justin.
-Bieber?
-Ta, może jeszcze Eminem?
-Nie no, dużo dość.
- Twoja kolej. Zamieniam się w słuch.
-Yy..Następne pytanie proszę.
-No ej.. Wiem, że pewnie będziemy tu stali do rana, ale chce wiedzieć - uśmiechnęłam się lekko.
-No bo ja.. Ja nie miałem dziewczyny.
-Nigdy?
-Nigdy. -uśmiechnął się nieśmiało. Nie no, myślałam, że zaraz wybuchnę śmiechem ale na szczęście się opanowałam. Takie ciacho nie miało laski?! Zrobiło mi się go jakoś tak.. żal..
-Jej.. Przykro mi.
-No.. Nie ma powodów do zmartwień - uśmiechnął się.
Milczeliśmy , idąc w świetle księżyca. Było już gdzieś około godziny 21.
Zaczęłam rozmyślać o  Liamie. Czemu by nie spróbować. Nauczę chłopaka jak to jest. Choć, po co mi to? Nagle stałam się taka dobra? Może chcę go tylko wykorzystać? Jak z nim zerwę to się chłopak może nie pozbierać. Dziewczyno, oszalałaś! Nie zależy ci przecież na uczuciach innych.
-O czym tak rozmyślasz?
-Hmm.. O tobie - Odpowiedziałam bez chwili zastanowienia. Uśmiechnął się nieśmiało.
-A konkretnie?
-Może byśmy spróbowali, co?
-Ja nie wiem co powiedzieć.. Położyłam swój palec na jego ustach.
-Ciiii... Nic nie mów. - zbliżyłam się do niego i złożyłam mu gorący pocałunek. Właściwie to tylko musnęłam jego usta.
-Przekonałeś się?
Tym razem to on mnie pocałował, bardzo namiętnie. Podobało mi się, jak całuje.
-To znaczy , że tak? - uśmiechnął się.
-Tak. - zaczęliśmy się całować. Nie mogliśmy się od siebie odkleić.
-Wow.. Jestem pod wrażeniem jak na chłopaka, który nigdy nie miał dziewczyny. Na kim lub na czym ćwiczysz?  - zaczęłam się śmiać.
-Teraz to na tobie - uśmiechnął się skrzywiony.
Szliśmy wtuleni w siebie. Przyznam, było to trochę romantyczne, ale bez przesady.
-Chcesz kogoś poznać?
-Kogo?
-Resztę zespołu.
-Spoko. Gdzie idziemy?
-Do mnie. Zapoznacie się. Pogadamy trochę.
-Powiesz im o nas?
-A chcesz??
-Jak ty chcesz.. - odpowiedziałam obojętnym tonem. Najbardziej przerażała mnie reakcja Zayna.
Co on sobie pomyśli? Przecież się z nim całowałam. Może narobiłam mu nadziei? Nie no bez przesady. To bardziej on mi narobił nadziei. Nie mogłam mu się oprzeć i to tak wyszło..
Kiedy byliśmy na miejscu, Liam pocałował mnie przed ich wielkim domem. Co prawda był mniejszy od mojego ale duży. Weszliśmy do środka. Ściągnęliśmy kurtki. Usłyszałam piskliwe krzyki jakiegoś faceta.
 -Ktoś przyszedł!
Nagle do przedpokoju wbiegł jakiś koleś, który był owinięty tylko ręcznikiem.
-O, sorry. Liam.. Może przedstawisz mi te piękne stworzenie, które stoi przede mną?
-A.. No tak.. Bella, to jest Louis. Louis, to jest Bella. - szatyn podał mi rękę na powitanie.
-Weź się ubierz, bo zaraz ci ręcznik spadnie..
-Harruś nie ma nic przeciwko.
-Ale my mamy. Idź się ubrać!
-Dobra, dobra.
Wyszedł zasmucony. On był jakiś nienormalny.
-Ej, to gej?
-Niezupełnie. Zachowaj to dla siebie, ale on i Harry lubią też dziewczyny, więc uważaj na nich - mrugnął do mnie okiem.
-Ehe.. Już się boję.. -odpowiedziałam. Liam zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedział jakiś blondas i koleś z burzą loczków.. Ten koleś to był chyba ten Harry..
-Siema ! - wykrzyknął do nich Liam. Chyba się przestraszyli..
-Eeej! Payne, ogarnij się! - powiedział blondyn, po czym odwrócił się w naszą stronę. Popatrzył na mnie i szturchnął Harrego. Ten odskoczył jak poparzony. Spojrzał się na nas.
-Kto to jest? - zapytał loczkowaty
-Bella. A to Niall i Harry, jak widzisz.. - powiedział zirytowany i podszedł do nich wyrywając z rąk Nialla pilota od telewizora.
-Kurwa, Payne!
-Dość tego. Robimy jakąś imprezę  - uśmiechnął się do mnie.
-A nie można się na spokojnie napić piwa i pograć w coś? - mruknął Harry.
-W sumie to można - odezwałam się.
-O, a może w chińczyka, co? - zapytał uradowany swoim pomysłem Niall.
-Ty się nie udzielaj lepiej. Gramy w butelkę! -wszedł do pokoju Louis, który usłyszał naszą pogawędkę. Był już ubrany.
-Dobry pomysł - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
-No widzisz, ładna się zgadza. Wysłałem Zayna po browary. Powinien niedługo przyjść. A ja skombinuje w tym czasie butelkę - wyszedł z salonu.
Ten loczkowaty.. Zapomniałam jego imienia.. On mi się tak jakoś dziwnie przyglądał. Nigdy dotąd nie spotkałam się jeszcze z obojniakiem. Wydawał się dość ciekawy.. I przystojny.. Tak jak cała reszta. Ale miał fajne loczki. Chciałabym ich dotknąć..
Nagle ktoś wszedł do domu. To był Zayn. A za nim przyszedł Louis.
-Bella? - zapytał zdziwiony mięśniak.
-Hej Zayn..
-Oo, szybka jesteś..
- O czym mówicie? - spytał zaciekawiony Liam
-Nie ważne - uśmiechnęłam się.
Wypiliśmy kilka piw i usiedliśmy w kole na dywanie. Siedziałam obok Liama i tego blondasa, co ciągle jadł chipsy i orzeszki.
-To najstarszy zaczyna, czyli ja. -wyszczerzył się Louis. Zakręcił energicznie butelką, która długo krążyła. Wypadło na Zayna.
-Uuu.. No to panie Malik.. Co by tu panu zadać..
-Rusz się, Lou - krzyknął zapchany chipsami Niall.
-Już, już. Okej, mam. Wyzwanie czy prawda?
-Prawda. - odpowiedział smutny Zayn. Pewnie z mojego powodu był w złym humorze.
-Podaj imię dziewczyny, z którą ostatnio się całowałeś - spojrzałam na Zayna. A on na mnie. No to wpadliśmy, pomyślałam.
-Isabella.
-Uuu, jakie ładne imię.. - wycedził Harry.
-Ty, czekaj.. A Bella to nie skrót od Isabella? - spytał Niall
-Nie wiem.. Tamta miała na imię Isabella.. Dobra, ja kręcę.
Wypadło na Harrego.
-No to dostaniesz Hazza...
-O, prawdy to lepiej nie. Dawaj wyzwanie.
-I na to czekałem - uśmiechnął się chytrze Zayn - Masz bardzo namiętnie całować się z twoim kiciusiem przez 2 minuty, objęci.
Zatkało mnie. Zobaczę jak faceci się całują. Super.. Banda kretynów.. Nie wiedziałam, że te ciacho tak daleko się posunie.. Przynajmniej będzie śmiesznie. Loczkowaty westchnął i podszedł do Louisa, który był lekko poddenerwowany. Ustali obok siebie, obejmując się. Zaczęli się lizać. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Byli tak w to bardzo zaangażowani. Mogli być parą. I chyba byli.. Zayn oczywiście mierzył czas, a oni "języczyli się". Dziwnie to wyglądało.
-Stop! - wykrzyknął ucieszony Zayn. Nareszcie! Chłopcy wyglądali na zadowolonych z siebie.
Teraz kręcił Harry.
-Ej, idę do toalety - oznajmił Liam, całując mnie w czoło i wyszedł. Butelka zatrzymała się na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?
-Echh.. No dobra, dawaj tą prawdę lokaczu.
-Który chłopak z naszego zespołu najbardziej ci się podoba?
-Wiadomo, że Liam - powiedział Horan.
-Czekaj,daj jej powiedzieć- przerwał mu ucieszony Louis.
-Yy.. To może wyzwanie, co chłopcy?
-No niestety nie możesz się wycofać.. Gadaj - powiedział Harry.
-Okej.. Zayn - spojrzałam na niego. Uśmiechnął się lekko patrząc w moją stronę.
-Uuuu.. To brawo,brawo Isabello- uśmiechnął się Louis.
-Ale to nie tak jak myślicie..- zaczął się tłumaczyć Zayn.
-Jasne, spoko. Dochowamy tajemnicy.
Chwilę później przyszedł Liam i graliśmy w komplecie. Starałam się aż tak mocno nie napić, ale to nie wyszło , bo Tomlinson ciągle mnie częstował piwem. Później wypiliśmy trochę wódki.
Zrobiło mi się jakoś słabo..
-Może zaprowadzę cię do jakiegoś pokoju? - wybełkotał Harry. Tylko on był w stanie to zrobić, bo reszta praktycznie już spała.
-Możesz.
Szliśmy dużym korytarzem. Było tam pełno drzwi. Chyba zaprowadził mnie do gościnnego.
-Dzięki, lokaczu - uśmiechnęłam się. Byłam pijana, ale nie aż tak jak ostatnio.
-Jasne, do usług.
Zaczął coś gadać, ale nie zwracałam na to uwagi. Nagle do mnie podszedł i zaczął namiętnie całować.
-Podobasz mi się -powiedział i zaczął mnie rozbierać. Nie stawiałam oporu, bo po co? Zdjęłam mu koszulkę i rzuciliśmy się na łóżko.