sobota, 31 marca 2012

8. Przyjemne zerwanie

Obudziłam się nie wyspana. Promienie słońca świeciły w oczy, oślepiając mnie lekko. Wstałam i zaczęłam się ubierać. Włożyłam na siebie Luźną bluzkę i dres. Nie idę dzisiaj do szkoły. Pierdole tych nauczycieli. Najgorsze jest to, że ojciec przyjeżda za dwa dni. Chyba dam radę wszystko ogarnąć przez ten czas. Wzięłam do ręki telefon. Spojrzałam na godzinę. Było po 10. Miałam dwa nieodebrane wiadomości od Zayna. Odczytałam je:

Kochanie, idziesz dziś do szkoły? :*

Wstaawaj! Ja idę do szkoły. Przyjdź :)

Dla niego zrobiła bym wszystko, ale było za późno. Zeszłam na dół. Nie zastałam tam Horana. Blondyn zostawił mi na blacie kartkę:

NIE CHCIAŁEM CIĘ BUDZIĆ. SŁODKO SPAŁAŚ. POŻYCZYŁEM SOBIE TROSZKĘ PIECZYWA I NUTELLI. BYWAJ - NIALL ;-)

Odłożyłam kartkę z uśmiechem na ustach. Przyznam, że Horanek trochę nabrudził mi w kuchni ale jest zbyt kochany, żeby go oczerniać.

Strasznie mi się nudziło. Czas strasznie się dłużył. Zayn kończył lekcje za godzinę. Skontaktowałam się z nim wcześniej. Miał do mnie zajść od razu po szkole. Dziwiło mnie to, że Liam się do mnie nie odzywa. Postanowiłam napisać do mojego "chłopaka".

@Hej.
@No hej. Czemu cię w szkole nie widzę? :*
@Źle się czuje..
@ To coś poważnego?
@Niee.. Nie zawracaj sobie głowy.
@Przyjdę do ciebie po szkole. 
@Nie musisz..
@Ale nalegam! To ja za kilka minutek bd. Pa :*

Myślałam, że dostanę szału. Zaczęłam pisać do Zayna, żeby go ostrzec . Niestety uprzedził mnie. Zaczął dzwonić dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Tak, to był on.
-Hej piękna - rzucił się na mnie namiętnie całując.
-Mamy problem - odkleiłam się od jego ust.
-Co się stało?
-Liam tu zaraz będzie - wciągnęłam go do środka.
-Ale..
-Schowam cię w sypialni , okej?
-No dobra.
Pociągnęłam go na górę. Zaprowadziłam Mulata  do swojej sypialni.
-Siedź tu.
-A dostanę buziaka? - wyszczerzył się.
Podeszłam do niego i cmoknęłam jego usta. Zaraz później zadzwonił dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i otworzyłam je. 
-No, witam. Stęskniłem się - powiedział i złapał mnie w pasie całując przy tym. Jak on całował.. Aż zakręciło mi się w głowie.
-Wejdź.
Skierowaliśmy się do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
-Dobrze wyglądasz. Nawet za dobrze - uśmiechnął się. 
-Nie przesadzaj. - powiedziałam. Nasze oczy się spotkały. Chłopak przybliżył się do mnie i zaczął bardzo namiętnie całować. Starałam wyrwać się z jego objęć.
-Liam.. Muszę ci coś powiedzieć - nagle ruszyło mnie sumienie. Musiałam to z siebie wydusić.
-Zamieniam się w słuch - przeczesał dłonią włosy.
-Nie możemy być razem..
-Zrywasz ze mną?!
-Daj mi dokończyć.. Zakochałam się  w kimś. Nic do ciebie nie czuję i nie może tak być! Zrozum mnie - mówiłam przekonującym głosem. Chłopak był w szoku. 
-Wybacz - jęknęłam.
-To się nazywa zerwanie - uśmiechnął się - Ja też nic szczególnego do ciebie nie czułem. Po prostu zajebiście całowałaś. Szkoda tylko, że do niczego nie doszło - powiedział z obojętnością i uśmiechem na twarzy. Teraz to mnie zatkało. Może on tylko udawał? 
-Czyli, że..
-Przyjaciele?
-Jasne - uśmiechnęłam się.
-Powiedz, kto to jest? Znam go.
-To Zayn.. - jęknęłam. Może i dobrze, że tak się stało. Teraz nie musimy się ukrywać z moim ukochanym. 
-To cieszę się. Fakt, każda laska leci do niego jak pszczoły do miodu. 
-Zayn, wyłaź! - krzyknęłam, a Liam spojrzał na mnie wzrokiem typu 'WTF?!'.
Po chwili usłyszałam jak schodzi niepewnie po schodach.
-O, siema - powiedział z zacieszem mój były.
-On już wie? - spytał niepewnie Zayn.
-Tssaa.. - zamruczał Liam.
Ciemnowłosy zbliżył się do mnie i obdarzył ciepłym pocałunkiem.
-Dobra, zbieram się. Bywajcie! - krzyknął radośnie Liam i uciekł.
-Dziwne.. - burknął Zayn.
-Kochanie, głodny jesteś?
-Troszkę, ale teraz musimy załatwić formalności.
-Czyli?
-Isabello, chcesz zostać moją dziewczyną? 
-Zayn.. Ogarnij się. Po co się pytasz, jak wiesz..
-Czyli, że nie.. - posmutniał.
-Jasne , że tak - wtuliłam się w jego ramiona. Pocałował mnie w czoło.
-Zamawiamy pizzę? - zaproponował.
-Czemu nie. I tak nie umiem gotować - posłałam mu ciepły uśmiech. 
Zaczęliśmy się wygłupiać w oczekiwaniu na pizzę. Malik łaskotał mnie, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Przestań, proszę!
-Najpierw mnie pocałuj.
Westchnęłam i wpiłam w niego swoje wargi . Chłopak przedłużył pocałunek. Przenieśliśmy się na kanapę. Nie miałam ochoty na nic, ale przy Zaynie poprawił mi się humor. Chłopak przesadził i zaczął mnie rozbierać. Nagle ktoś zapukał do  drzwi.
-O to pewnie pizza! - wykrzyknął i pobiegł w stronę drzwi jak małpa do banana. 


piątek, 30 marca 2012

7.Śpiący Horror

//Następnego dnia//


NIALL :


Był już wieczór. Nieźle się zasiedzieliśmy z Tay. W końcu była taka słodka i w ogóle..
Fajnie mi się z nią gadało. Miałem ochotę ją pocałować, ale trochę nie wypadało. Co by sobie o mnie pomyślała? Nie umiem się obchodzić z dziewczynami po prostu. Wyszliśmy z pizzerii najedzeni , tak że rozbolały nas brzuchy. Śmieliśmy się nie wiadomo z czego. Co chwilę się rumieniła. Ja z resztą też.
-Dlaczego nie masz dziewczyny? - spytała poważnym tonem.
-Nie wiem.. Może to dlatego jaki jestem.
-Mi tam się podobasz - uśmiechnęła się.
-Wzajemnie.
-Mogę cię pocałować? - wypaliłem.
-Niall.. - przerwałem jej.
-Nie, dobra, dobra. Zapomnij co powiedziałem. Nie wiem czemu to powiedziałem - zacząłem gadać od rzeczy i do tego z prędkością światła. Dziewczyna przerwała mi gorącym pocałunkiem. Odwzajemniłem to. Miałem dziwne uczucie jak mnie pocałowała. Takie fajne uczucie w brzuchu..
-Wow.. Pocałowałam Nialla Horana.
-Co w tym dziwnego?
-Nic.. Po prostu jestem w szoku. Nie wiedziałam, że ci się podobam.
-To coś więcej - puściłem jej oczko. Przywarliśmy do siebie i zaczęliśmy się namiętnie całować. Nagle zadzwonił jej telefon. Odeszła na bok i odebrała. Po jakichś 5 minutach rozmowy wróciła do mnie.
-Wiesz.. Będę musiała już lecieć..
-Dlaczego? Coś się stało.?
-Nie.. Mama kazała mi wracać.
-No dobra.
-To pa - zbliżyła się do mnie. Czekałem na zniewalający pocałunek, a ona mnie tylko cmoknęła i poszła. Może raczej nazwę to ucieczką. Jasne.. Dziewczyny ode mnie uciekają. No ale co poradzę. Taki już jestem. 


Szedłem przed siebie, nie mogąc zrozumieć dlaczego uciekła. Może serio musiała wrócić do domu. No ale jaka laska by mogła uciec z randki? Tak po prostu uciec. Kolejna dziewczyna mnie pozostawiła. Może ma już chłopaka. Horan, ale ty jesteś pierdolnięty!




BELLA :


Musiałam odreagować i wybrałam się na spacer. Tyle się wczoraj wydarzyło. Ale ja mam nasrane na umyśle.. Kurwa! Zdradzałam Liama! No ja  pierdole. Ale dziwka ze mnie. Musiałam coś z tym zrobić. Wyjechać, zabić się? O Boże.. Wyjechać.. Gdzie? Do Afryki, kurwa?! Mam przejebane i nie ważne co zrobię to albo ja ucierpię, albo inni. Szłam przez mój ulubiony park. Było pełno jakichś zbirów. Nie bałam się ich. Co mi takie chłystki mogą zrobić? Bez przesady. 
Było już serio ciemno. Dobrze że świeciły jakieś lampy. Usiadłam na ławce i zapaliłam. Myślałam ciągle o tej całej zdradzie. Nagle podszedł do mnie jakiś koleś w kapturze. Przyznam, że się trochę zlękłam.
-No hej.. - odpowiedział pewnym siebie tonem przysiadając się do mnie. Zapierdalał alkoholem na kilometr.
-Czego?
Zaczął się przybliżać. Ja się odsuwałam. Nie wiedziałam czemu, ale nie uciekłam. Zaczął coś do mnie gadać i był coraz bliżej. Nagle ktoś zaczął krzyczeć.
-Zostaw ją koleś! - krzyknął jakiś chłopak. Znałam skądś ten głos. Podszedł i odciągnął zbira. Później zaczęli się szarpać i obkładać pięściami. Blondyn nieźle dostawał. Nie widziałam jego twarzy. Nagle wyrwał się z pod pięści tego żula, złapał mnie za rękę i zaczęliśmy uciekać. Tamten nawet nas nie gonił. Kiedy oddaliliśmy się w bezpieczną odległość, chłopak stanął, a ja razem z nim. 
-Nic ci nie jest? - spytał zdyszany.
-Nie. To raczej tobie... - powiedziałam i zaczęłam oglądać mu twarz. Była jakaś znajoma.
-Bella? - wystraszył się i odskoczył ode mnie jak poparzony.
-No.. Horan?! - zdziwiłam się lekko.
-Nie poznałem cię. Co tu robisz tak sama?
-Na spacerze jestem.
-Rzeczywiście dobra pora.
-Lepiej chodź. Trzeba ci to opatrzyć. Masz rozcięte usta.
-Krew mi leci?
-No i to jak.
-Nie czuje. A gdzie idziemy?
-Do mnie. Chyba mam apteczkę.
Poszliśmy do mnie. Prawie całą drogę milczeliśmy. Widać,  że chłopak był nieśmiały.
Zaczęłam opatrywać mu twarz i wycierać ją od krwi.
-To żeś się załatwił. Dzięki tak w ogóle.
-E tam. 
-Jak cię directionerki zobaczą..
-..To się zmartwią - wyszczerzył banana.
-Auć, boli.. - zajęczał.
-To nie śmiej się.
-Fajnie mi się z tobą gada..
-To komplement?
-Raczej.. Mogę ci coś powiedzieć?
-No jasne.
-Byłem dzisiaj z twoją koleżanką na pizzy. Całowaliśmy się i ona tak jakby.. uciekła..
-Tay?
-No..
-Ona taka jest. Nie przejmuj się nią.
-Jasne.
Zaproponowałam Niallowi, że obejrzymy jakiś film. Nie chciało mi się tu tak samej siedzieć. Mojej siostry nigdy nie ma na chacie.  Oglądaliśmy jakiś horror. Horan panicznie się bał. Krzyczał jak baba.
-Co ci?
-Nic.. Mogę się do ciebie przytulić? - spytał wystraszony.
-Jeśli musisz..
-Boję się.
-Dobra, chodź tu. - chłopak zbliżył się i położył swoją głowę na moje ramię.
 Dokończyłam film sama, bo blondas odpłynął i namiętnie chrapał.
-Horan!  - krzyknęłam gdy skończył się film?
-Co? Koniec?
-Mhm..
-To się już zbieram..
-Zostajesz u mnie! Jeszcze zasłabniesz albo coś.. Cały potłuczony jesteś. A jak cię chłopaki zobaczą to ci spokoju nie dadzą.
-No dooobra. Ale uprzedzam, że lubię jeść..
-Kto nie lubi. Głodny?
-Jasne.
-Lubisz jeść o 12 w nocy? Ja też. - uśmiechnęłam się.


Horan spał w pokoju gościnnym, który znajdował się obok mojego. Strasznie chrapał.
Nie mogłam zasnąć, więc napisałam do Zayna.


@Hej kotku :*
@Kobieto.. Noc jest! <3
@ Oj tam.. Wiesz kto u mnie jest?
@Kto?
@Nialluś.! :P
@Isabello, co  ty odpierdalasz?!
@Spokojnie.. Niall został lekko pobity i bałam się go puścić do domu. A tak poza tym to jestem Bella xd
@Wiesz, że cię lubię.. xx
@ Dobra. Horanek przestał chrapać. Idę spać. Siemkaa :**
@Bywaj <3













piątek, 23 marca 2012

6.Ulubiony zespół

Obudziłam się w czyichś objęciach. Spojrzałam na niego. To był Zayn, który jeszcze słodko spał.
Zaczęłam mu się przyglądać. Był taki przystojny..
Nagle otworzył oczy i pocałował mnie na powitanie.
-Hej.
-Witam śpiącego księcia.
-A która tak ogółem godzina?
Sięgnęłam po telefon, podczas gdy mój kochanek przytulał się do mnie.
-5:09.
-Ej.. Dzisiaj do szkoły.
-Niestety.. Mojego ojca nie ma, więc chyba nie idę. Zostajesz tu ze mną?
-Ale ja..
Pocałowałam go w usta na zachętę.
-No dobra..
Odwzajemnił to gorącym pocałunkiem.
-Jestem cały nagi - zaczął się użalać.
-Oj tam, oj tam. Ja też - wycedziłam.
-Idziemy spać?
-No dobra. Ale pod jednym warunkiem.
-Słucham?
-Powtórzymy to co wczoraj.
-Okej. Mamy na to cały dzień - uśmiechnął się.
Przytuliłam się do niego i zasnęłam.

HARRY  :

Obudziłem się w swoim łóżku, ale sam, co mnie  lekko zaskoczyło.  Louis na serio był na mnie zły.
Nie wiedziałem co mam robić. Jeśli Liam się dowie.. A z resztą nie wiem dlaczego Bella z nim jest. Mogłaby być ze mną a nie z nim.
Ubrałem się i zszedłem na dół. W kuchni siedział Niall, Liam i Lou.
-Siema. Smacznego, Niall.
-Dzięki. - odpowiedział z napchanym ryjem.
-Gdzie Zayn?
-Nie wiem. Nie wrócił na noc - odpowiedział zaspany Liam, mieszając herbatę.
Poszedłem po telefon żeby zadzwonić do Zayna. Chłopak uprzedził mnie i wysłał do mnie smsa:

Nie wróciłem na noc, bo coś mi wypadło. Do szkoły też nie idę. Nie będę tracił takich momentów. Nie martwcie się
                                                                                   Zayn

-Ej, dostałem smsa od Zayna! - krzyknąłem schodząc ze schodów.
-No i? - zapytał Louis, który wcześniej nie odezwał się słowem.
-No i nie idzie do szkoły, bo nie chce tracić jakichś momentów.. O co mu chodzi?
-Może ma jakąś laskę czy coś? - wycedził zapchany kanapką Horan.
-Ta.. Może. Nie zawracajcie mu głowy - odpowiedział Liam.
Popatrzyliśmy na siebie znacząco.. Ciekawe kto to mógł być.

ZAYN :

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Otworzyłem oczy. Bella jeszcze słodko pochrapywała, więc nie chciałem jej budzić. Ktoś natarczywie pukał do drzwi. Nie mogłem znaleźć koszuli. Ubrałem spodnie. Kiedy znalazłem resztę garderoby nałożyłem na siebie koszulę, nie zapinając jej. Szybko pobiegłem na dół i otworzyłem drzwi. Stała w nich jakaś brunetka i blondynka.
-O mój Boże! Zayn Malik! - wykrzyczała ta pierwsza.
-Nie możliwe!! Chyba pomyliłyśmy domy.. Weź, bo zemdleję, Tori!
-Eee.. Wy do Belli może? - zapytałem speszony.
-Tylko i wyłącznie do ciebie - zaczęła flirtować ta brunetka.
Było mi trochę głupio. Tori, o ile się nie mylę szturchnęła tą drugą.
-Ogarnij się, Tay! Nie rozumiesz, że Bell przerzuciła się na inny towar? - poruszała znacząco brwiami.
-To może wejdźcie, a ja zawołam ją.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - powiedziała blondyna.
Jakby ducha zobaczyły. Może to moje fanki. Podreptałem po Bellę, po drodze zapinając  na guziki koszulę.
-Obudź się. Ktoś cię odwiedził - wyszeptałem jej do ucha.
-Kto?! - zerwała się z łóżka.
-Spokojnie.. Koleżanki - uśmiechnąłem się.
Zaczęła się ubierać. Gdy była gotowa, szybko zeszliśmy na dół. To znaczy ona prawie, że biegła.
-Laski.. Teraz?! - jęknęła.
-Nie cieszysz się? - zapytały podobnym tonem.
-Cieszę, ale mam gościa..
-A szkoła? - zapytała brunetka.
-Bez przesady - popatrzyła na mnie - A, no tak. To jest Zayn. A to Tori i Tay - wskazała na te dwie dziewczyny, którym odbiła palma.
-Moje serce przestało bić - pisnęła Tori.
-Ogarnij się, kurwa!
-Uuu.. Zazdrosna - powiedziały jednocześnie.
-No a co - powiedziała i pocałowała mnie namiętnie.
-Nie no koleś z One Direction tu tak sobie stoi.. Musimy mieć autograf! - zaczęły wyciągać jakieś kartki - Zapoznasz nas z resztą zespołu? -mówiły błagalnym tonem, podczas gdy się podpisywałem.
-Dobra, dobra. Ja was zapoznam. A teraz do szkoły, dzieci.
-A ty, to co?! - oburzyła się Tay.
-Kujonie.. Ja mam wagary..
-Aaa.. Wiem o co chodzi.. - zamyśliła się ta druga - Miłej zabawy gołąbeczki! - krzyknęła i popchnęła brunetkę w kierunku drzwi. Pożegnały się i poszły.
-Miłe są - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-Mhm.. Wierne fanki 1D.
-Oo, ty pewnie też.
-Niezupełnie. Od dziś tylko twoja fanka - zaczęła mnie całować.

TAYLOR :

Szłyśmy do szkoły nawijając ciągle o naszej przyjaciółce i Maliku.
-Ej, ale podobno ona z Paynem chodzi.. - zasmuciłam się.
-Może go z Zaynem zdradza, co?
-To by była sensacja..
- I to jaka. Ale musimy być cicho - wybąkała moja rozmówczyni.
Doszłyśmy do szkoły. Oczywiście nauczyciele dopytywali się czemu nie ma Belli, a my na to, że się źle czuła. Kurcze, ona była zagrożona z tylu przedmiotów. Ciągle gadała, że ja przesadzam. Nie była bym tego taka pewna. Na przerwie, gdy zakuwałam przed chemią, moja przyjaciółka siedziała i pisała coś na twitterze. Nagle zaczęła piszczeć i mnie szturchać..
-One.. One Direction!! - zaczęła się wydzierać.
Spojrzałam w stronę, którą wskazywała palcem. Rzeczywiście. To był nasz ulubiony zespół. Odwrócili się w naszą stronę, a ja zatkałam usta tej wariatce. Dziwne, ale do nas podeszli.
-Hej dziewczyny - zaczął Harry.
-Oni do nas mówią.. -szepnęła do mnie Victoria.
-Cześć. - podałam rękę trzem przystojniakom. Brakowało tylko Zayna i Liama. Akurat ten pierwszy to wiadomo gdzie był.
-Dobrze się czujesz? - zwrócił się do mojej pojebanej koleżanki Horan.
-Taak. Za dobrze. - westchnęła
-I co Zayn jednak nie przyszedł? - zapytałam.
-A to wy się z nim znacie?
-No.. A Bellę znacie?
-Znamy! - wykrzyknął Harry.
-A no to fajnie się składa..
-A wracając do Zayna to, gdzie on jest? - zapytał z ciekawością Louis.
-No nie wiecie? U Belli..
-Co?! - wykrzyknęli we trójkę.
-Noo tak.. - wygadałam się. Tori spojrzała na mnie zabójczym wzrokiem.
-A tak w ogóle to jestem Taylor. A to Victoria. - zmieniłam temat.
-Miło mi - uśmiechnął się Horan. Był taki słodki, że bym go schrupała..

NIALL :

Gadaliśmy tak całą przerwę z dziewczynami. Tay była dość fajna. Wymieniliśmy się numerami. Dowiedziałem się, że dziewczyna lubi zjeść tak jak ja. Zaprosiłem ją dzisiaj na pizzę. Może z tego coś będzie. Tak dawno nie miałem dziewczyny, bo nie spotkałem tej wyjątkowej.
Gdy wróciliśmy ze szkoły, Zayna jeszcze nie było. Postanowiłem, że napiszę do Taylor.

@Pizza aktualna?
@No jasne. To o której?
@ Za godzinę?
@Jasne. 
@ To pa :)
@ Do zobaczenia :D

Umówiłem się z nią przy pizzeri. Gdy przyszła, byłem już w środku.
-Przepraszam za spóźnienie - uśmiechnęła się.
-Nie spóźniłaś się. To ja za wcześnie przyszedłem.
-Troszkę się spóźniłam..
Kelnerka przyniosła nam Menu. Bez chwili zastanowienia wykrzyczałem :
-Proszę pizzę cztery sery XXL.
-Ej, ty tyle zjesz? - zdziwiła się Tay.
-Ta jasne. Na spółę - uśmiechnąłem się.
Po jakichś 15 minutach czekania i gawędzenia o głupotach dostaliśmy upragnioną pizzę, która zajmowała prawie cały stół. 
-Smacznego 
-Dzięki - uśmiechnęła się.


wtorek, 20 marca 2012

5. Namiętna niespodzianka

LOUIS :

Siedziałem sam w swoim pokoju ciągle rozmyślając o tej dziewczynie.. Podobała mi się dość, ale jakby to przyjął mój Harry? Niby nie byliśmy razem, ale mój loczkowaty przyjaciel zaspakajał moje potrzeby. Przecież mógłbym się za nią zabrać, ale nie wiem co ona na to. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Mogę wejść? - zapytał ucieszony Hazza.
-Jasne, kochanie.
Podszedł do mnie i pocałował namiętnie. Po chwili usiadł obok mnie, na łóżku wpatrując się we mnie.
-Coś.. Nie tak?
-Nie. Wszystko w porządku. Sami jesteśmy?
-Taak.. - zamruczał.
Zaczęliśmy wymieniać się gorącymi całusami. Rzuciłem nim o łóżku i usiadłem na nim. Był taki przystojny. Przyglądałem mu się, gładząc jego loczki. Zamyśliłem się na chwilę.
-Lou.. - powiedział zniecierpliwiony.
Zacząłem muskać go po ustach, później po szyi, zdejmując mu przy tym koszulkę. Robiłem to bardzo powoli, bo znowu myślałem o Katy.
-Co się ociągasz? - spytał rozśmieszony, przewracając mnie na plecy. Teraz to on przejął nad tym kontrolę. Ściągnął moje spodnie, potem zabrał się za rozpinanie swoich. muskał mnie ustami  po moim brzuchu zniżając się przy tym. Zdjął moje bokserki i się zaczęło..

BELLA :

Siedziałam sama w swoim salonie na sofie, oglądając nudny film na 45-calowej plazmie. Nagle usłyszałam sygnał swojego telefonu, który dochodził z kuchni. Wstałam i poszłam po niego. Dostałam smsa.. Od Zayna?!
Szybko odczytałam wiadomość.

@ Nie wiem dlaczego, ale nie mogę o tobie zapomnieć. Zrozumiałem, że mi na tobie zależy.
  Spotkaj się ze mną, proszę.

Nie wahając się, odpisałam mu:

@Zależy ci na mnie? No dobra, przyjdź po mnie za jakieś 20 minut.
@Jasne. Zaraz bd.

Byłam tym trochę zaskoczona, ale żaden chłopak mi nie odmawia. A jeśli odmawia, później wraca. Tak też jest z panem Malikiem. Problemem był Liam. Jak ja jestem z nim z litości.. Musiałam z nim zerwać, bo to nie miało sensu. Wiem, że to jeden dzień, ale on jest nudny. Poza tym go zdradziłam ze Styles'em.
Postanowiłam się trochę odpicować. Na dworze było ciepło, więc ubrałam się w białą porozciąganą tunikę i bardzo krótkie jeansowe spodenki. Oczywiście nie obyło się bez makijażu.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Wybiegłam z góry, mało co się nie zabijając. Otworzyłam drzwi. Stał w nich wysoki, umięśniony i uśmiechnięty chłopak. Właściwie mężczyzna.
Ku mojemu zaskoczeniu pocałował mnie namiętnie w usta.
-Ej, co to miało być? - zapytałam zdziwiona, gdy on się ode mnie odkleił.
-To już ci się nie podobam? - zapytał z udawanym przejęciem.
-No coś ty. Choć do mnie mięśniaku - zaczęłam go bardzo namiętnie całować. Po chwili coś mnie napadło i pociągnęłam go za sobą do pierwszego lepszego pokoju. Był to pokój mojego ojca. Miał wielkie łoże, na które popchnęłam Malika. On pociągnął mnie za sobą. Leżałam na nim całując go.
Nagle położył się na mnie.
-Chcesz tego? - powiedział poważnym tonem.
-Jasne - szepnęłam i zaczęłam go muskać ustami, to w ucho, to w szyję. Chłopak zaczął mnie rozbierać. Gdy byliśmy w samej bieliźnie, ręce Zayna zaczęły wędrować po moich plecach i niżej. Zdjął moją bieliznę . Było zajebiście. Pewnie lepiej niż ze Styles'em choć nie pamiętam tamtej nocy.

****
Leżałam zdyszana, przytulając się  do umięśnionego torsu Zayna. On całował mnie dosłownie co chwilę.
-Niesamowita jesteś - wyszeptał.
-Ty też.
Milczeliśmy, leżąc. Nagle przerwał tą niezręczną ciszę.
-Dlaczego z nim jesteś? Z litości?
-To nie takie łatwe..
-Zerwij z nim.
-Rozmyślałam nad tym, ale.. - przerwał mi całując mnie jak nikt inny. Rozpłynęłam się.
-Chcę więcej takich momentów - wyszeptałam mu do ucha. Uśmiechnął się.
-No to postaram się.. Ale dlaczego..
-Dobra, zerwę. Nie wiem kiedy, ale zerwę.
Przybliżył swoją uradowaną twarz do mojej i złożył na moich ustach gorący pocałunek. Ponownie odpłynęłam. Powtórzyliśmy to.. Był taki delikatny. Wiedziałam, że coś do niego czuję, bo nie było mi nigdy lepiej z nikim innym niż z Zaynem.

LOUIS :

Leżałem na łóżku a obok mnie mój Harruś.
- I jak? Robię postępy? -zaśmiał się, całując mnie w usta.
-No.. Słuchaj, jeśli mamy być szczerzy, to chciałbym ci coś powiedzieć.
-Zamieniam się w słuch.
-Bo widzisz.. Zakochałem się.. W dziewczynie.
-To nic złego. Ja zrobiłem coś o wiele gorszego - posmutniał.
-Co przeskrobałeś? 
-Ale nikomu nie powiesz?  spojrzał mi w oczy.
-Przysięgam na marchewki.
-Jak na marchewki, to ci powiem.. Przespałem się z dziewczyną.
-No, no.. Wybaczam ci. W końcu nie jesteśmy razem.
-Tyle, że to nie wszystko.. Bo to była..
-Kto?
-Bella.
Przeżyłem szok. Przecież ona jest z Liamem. Wstałem, odsuwając od siebie Harrego.
-Przepraszam - wydusił z siebie.
-Hazza, jak mogłeś?!
-Ona była taka pociągająca i w ogóle..
-Nie o to mi chodzi. Zdradziłeś swojego przyjaciela..
-No ale byliśmy pijani..
-Nie tłumacz mi się , jak małe dziecko!
-Dobra, nie powtórzy się to więcej.
-Trzymaj się od niej z daleka, póki jest z Liamem.
-No okej - wstał i zaczął się ubierać.
-Myślałem, że dokończymy...
-Nie mam nastroju - powiedział i wyszedł.
Byłem na niego wkurzony. Nie robi się tego kumplowi, a zwłaszcza Liamowi. On jest wrażliwy i każdy w zespole o tym wie. Nie mogłem już nic poradzić, choć przyznam, że za bardzo nawrzeszczałem na Harrego. Może byłem po prostu zazdrosny..

 

poniedziałek, 19 marca 2012

4. Miłość od pierwszego wejrzenia

Obudziłam się w jakimś obcym łóżku. Odwróciłam się. Obok mnie leżał jakiś nagi facet. Co ja najlepszego zrobiłam?! Wstałam z łóżka z bólem głowy. Byłam w samej bieliźnie. Wokoło porozrzucane ubrania. Pozbierałam swoje i zaczęłam się ubierać.
-Żałujesz? -zapytał. Odwróciłam się do niego.
-Czego mam żałować? Nawet nic nie pamiętam!
-Super było, co?
-Jak mi się przypomni co mi zrobiłeś to będzie super.
-Przeszkadza ci że lubię też mężczyzn?
-Nie o to mi chodzi. Przecież ja kurwa jestem z Liamem! A ty chyba z Louisem...
-Ja z nim nie jestem!
-A co to wczoraj miało być?
-Dużo tłumaczyć.. Ale zapewniam, że z nim nie jestem.
-Na cóż mi twoje zapewnienia chłoptasiu?
-Oj, dobra.. Nikomu nie powiem.
-No ja myślę! Gdybyś komuś wypaplał, zabiłabym cię. Dosłownie.
-Nic się takiego nie stało. Przecież ci się podobało - wyszczerzył swoją "piękną" mordkę.
-Mniejsza o to. Chodź , bo się połapią.
Kontynuowałam ubieranie się.
-O kurwa! Gdzie moje majtki?! - krzyknął przerażony.
-A myślisz, że pamiętam?!
-O tam są. - wskazał palcem na bokserki leżące na fotelu - podałabyś mi?
-To sobie weź.
Wstał i podszedł nagi do fotela.
-Zaoszczędź mi takich widoków Styles! - krzyknęłam zirytowana. Ten się uśmiechnął i zaczął ubierać.
-Idę do nich.. - powiedziałam.
-Spoko. Zaraz przyjdę.

Wyszłam z pokoju. Ledwo trafiłam do salonu, gdzie spała czwórka chłoptasiów.
-Pobudka!! - krzyknęłam. Zerwali się na mój rozkaz. Tylko blondyn coś jęknął i dalej spał.
-Wody, dobra kobieto.. - szepnął Louis.
-Spadaj - uśmiechnęłam się chytrze.
-Jak się spało, kochanie? - spytał Liam, który podszedł i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Wolałabym.. - przerwał mi Styles, który wszedł do salonu.
-Witam. Kaca macie? - spytał ucieszony. Pewnie się tak cieszył, że mnie zaliczył, a ja będę uznawana za tą winną lafiryndę. Dlaczego nie ma sprawiedliwości na tym świecie?!
Ta banda pacanów zaczęła coś gadać. Nie słuchałam ich. Byłam zbyt zajęta rozmyślaniem nad tym co dzisiaj w nocy się stało.
-Nad czym myślisz? - przerwał mi bezczelnie Styles. Rozejrzałam się dookoła. Byliśmy sami.
-Gdzie reszta?
-No przecież poszli do sklepu. Serio się zamyśliłaś..
-Opowiedz mi o dzisiejszej nocy - mrugnęłam do niego znacząco. Chciałam aby mi to choć trochę przytoczył.
-Uuu, dużo się działo.. - poruszał znacząco brwiami.
-Przejdź do rzeczy, co?
-A co się robi w łóżku? Głośno było - wyszczerzył się.
-Zgwałciłeś mnie i tyle..
-Pff.. Nazywaj to sobie jak chcesz. Resztę opowiem ci następnym razem.
-Oo, chciałbyś..
-Chcę. To może tak.. - podszedł do mnie.
-Sory, ale jestem już trzeźwa! - odepchnęłam go.
-Chyba mi nie odmówisz. Wiem, że ci się podobam. A ty wiesz, że ty mi się podobasz..
-Harry.. - nie zdąrzyłam nic powiedzieć, bo przycisnął mnie do siebie i zaczął namiętnie całować. Odwzajemniłam to, choć nie wiem dlaczego. Ten pajac mi się wcale nie podobał! Mogłabym sobie tak wmawiać,  ale to niestety nie jest prawdą. Zrobiło się namiętnie. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Położyliśmy się na kanapie w salonie. Zaczął muskać mnie ustami po szyi, rozbierając mnie przy tym. Nagle przypomniał mi się Liam i to, że nigdy nie miał dziewczyny. Był bardzo wrażliwy. Nie mogłam mu tego zrobić. Już raz go zdradziłam. Harry zaczął się zniżać. W pewnym momencie odepchnęłam go.
-Nie mogę! Zrozum, że nie mogę!!
Nic nie powiedział, tylko wstał i zaczął się ubierać. Wyglądał na wściekłego.
-Powiesz  mu? - milczał - Powiesz..
-Nie. Zależy mi na tobie, dlatego nie powiem. Ale ja będę czekał na ciebie..
-Dobra, dobra. Wyhamuj koleś, bo na prawdę..
Ubrałam się. Po kilku minutach przyszli "chłopcy" z zakupami. Ten blondyn z aparatem niósł najwięcej żarcia. Widocznie był mega żarłokiem. Liam i Louis zaczęli przyrządzać śniadanie. Nie wiem co robili. Nie interesowało mnie to zbytnio. Wyjęłam telefon z kieszeni. Miałam 2 połączenia nieodebrane od Katy. Zadzwoniłam do niej.
-Wreszcie się odezwałaś - odebrała
-Noo..
-Kurwa, Bella! Martwię się o ciebie! Jesteś niepełnoletnia. Gdzie byłaś całą noc?
-Oj.. Wytłumaczę ci później.
-Przyjadę po ciebie.. Gdzie jesteś?
-A u takich jednych..
Podałam jej adres. Obiecała, że nic nie powie ojcu. Miałam taką nadzieję.
Przyjechała po jakichś 20 minutach. W tym czasie zdążyłam się ogarnąć i zjeść śniadanie.

KATY :

Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Nie byłam pewna, co do tego adresu, który podała mi moja siostra. Dom był wielki. Nagle otworzył mi jakiś loczkowaty koleś..
-Katy?
-Noo.. Jest tu może..
-Jest. Wchodź - zaprosił mnie. Weszłam, bo musiałam odebrać tą małolatę. Siedziała w kuchni, bo to  chyba była kuchnia. A obok niej czterech facetów i ten z loczkami.
-Zbieramy się , Bell. - powiedziałam służbowo jak na starszą siostrę przystało.
-Już, już. Najpierw cię zapoznam.
-Okej.. - powiedziałam znudzona
-To jest zespół One Direction tak w ogóle jakby co.
-Kojarze..
-No więc, tego lokatego pana, co widzisz na załączonym obrazku, zwą Haroldem. W zdrobnieniu Harry. - pokazała na loczka, który pomachał do mnie ręką. Uśmiechnęłam się.
-To jest żarłoczny Niall - pokazała na blondyna, który coś jadł.
-A to Zayn.. - wskazała na umięśnionego mulata. Jakoś tak.. posmutniała. Wpatrywali się w siebie kilka dobrych sekund.
-No, a to jest mój chłopak -Liam - podeszła przytulając się do najpoważniejszego chłopaka w tym pomieszczeniu.
-A no i najstarszy.. Lubiący chrupać marchewki - Louis - wskazała na jakiegoś chłopaka siedzącego w kącie.  Spojrzałam mu w oczy. Zamurowało mnie, dosłownie. Jakbym zobaczyła jakiegoś anioła, serio.
-Ej, co jest? -spytała moja siostra. Ja ciągle wpatrywałam się w tego Louisa, który słał mi ciepłe uśmieszki.
-Fiu, fiu.. Chyba się zakochała - powiedział ten loczkowaty.
-Do mnie to było? - spytałam, odrywając się od pięknych oczu przystojniaka.
-Noo.. - przytaknął.
Wybuchli śmiechem. Chyba spłonęłam rumieńcem i to dlatego. Louis wstał i podszedł do mnie. Złapał mnie za rękę. To było dziwne jak na obcego faceta.
-Chodź stąd, bo te małolaty , wiesz..
Poszliśmy do jakiegoś ogrodu, jak mniemam.
-Siadaj - wskazał na ławkę.
-Czemu mi się tak przyglądałaś? - spytał
-Ja.. Ja nie wiem.. Tak jakoś..
-Podobasz mi się - odgarnął ręką  moją  grzywkę, która zasłoniła mi twarz. Miał takie ciepłe dłonie.
-Emm, dzięki.. - posłałam mu ciepły uśmiech - Ty mnie też.
-Jesteś chyba dość nieśmiała, co?
-Tak jakoś.
Nie wytrzymałam i pocałowałam go. Podobał mi się NAWET. Tylko nie wiem, czy on mówił szczerze.
-Podobało mi się - powiedział szczęśliwy, gdy przerwałam.
Wpatrywałam się w jego błyszczące oczy. Chłopak ujął moją twarz w dłonie i złożył na moich  ustach gorący pocałunek.
-O Boże. Nie znam cię a już się zakochałem.
-Nie wiem co powiedzieć..
Znowu zaczęliśmy się całować. Usłyszałam głos mojej siostry.
-Ej, to jedziemy już?
Wyrwałam się z objęć Louisa.
-No, no. To ty tak szybko wyrywasz facetów?
Wstałam i pociągnęłam ją za rękę do samochodu.
Odwróciłam się jeszcze i przesłałam mu ciepły uśmiech. Odwzajemnił to.
Gdy wracałyśmy do domu, moja siostra nawijała coś o tych jej kolegach i wgle..
-Ej, nie radziłabym ci zaczynać z Louisem..
-Dlaczego??
-O jezu.. Nie powinnam była ci tego mówić.. To miała być  tajemnica.
-Mów jak zaczęłaś!
-Bo widzisz.. Louis i Harry .. To oni siebie lubią lubią i dziewczyny też..
-Czyli, że biseksualni są?! - wykrzyknęłam. Byłam taka załamana, jakbym straciła wszelkie nadzieje. No ale przynajmniej nie jest gejem.
________________________________________________________

TERAZ TAKA KRÓTKA NOTKA DO WAS :-)
Proszę, żeby ci co czytają te wypociny, komentowali każdy rozdział i podsuwali mi jakieś propozycje. Jak mam dużo komentarzy to się mobilizuję i piszę lepsze rozdziały. Serio. Więc bardzo was proszę o to, żebyście komentowali. <3
No i druga sprawa (do tych co czytają z kompa), wygodnie wam się czyta z nową czcionką??
Jeśli nie, piszcie w komentach, zmienię to. :)


piątek, 16 marca 2012

3. Gra w butelkę

Obudziłam się w swoim łóżku. Była chyba już późna pora, bo było ciemno. Wstałam sięgając po telefon. Była już 18. Zobaczyłam, że dostałam smsa. Otworzyłam go :
@Hej. Sorry za wczoraj. Chciałbym ci wszystko wyjaśnić na jakimś spacerze. Dałabyś się wyrwać?

Spojrzałam na nadawcę. To było od Liama. Tyle, że z jakieś 2 godziny temu dostałam smsa.
Nie wahając się, odpisałam mu:
@Nie odpisywałam bo odsypiałam imprezę. A spacer, czemu nie. Jeśli nie masz nic przeciwko, to możemy teraz.
Odpisał po jakichś 5 minutach.
@Jasne. To zajść po cb?
@I tak nie trafisz ;). Ja sama ledwo trafiłam dzisiaj po imprezie ;D. To może przy parku?
@Jasne. Za pół godziny?
@Mhm.. To do zobaczenia, chłopaczku ;P
@No, do zobaczenia xx

Wyszłam z pokoju. Na chacie najwidoczniej nikogo nie było. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak "dziewczynka z pod latarni". Oczywiście zrobiłam minkę typu "0_0". Musiałam się jakoś ogarnąć i wgle. Wzięłam prysznic, przebrałam się i zjadłam, co nie co, bo mnie napierdalało w brzuchu z głodu.
Wyszłam z domu po czasie. Byłam na siebie wkurwiona, że jestem taka nieudana. W sensie, że nie punktualna. Ale mniejsza o to. Kiedy doszłam na miejsce, Payne już tam czekał.
-Hej przystojniaczku, długo czekałeś? - pocałowałam go w policzek na przywitanie.
-Trochę..
-No to dobrze. Lubię punktualnych facetów.
-Cieszę się bardzo. To co, idziemy gdzieś?
-Ta.. Ale ostrzegam. Nie lubię "romantycznego nastroju" - podkreśliłam - bo wiesz, robi mi się nie dobrze jak facet przynosi mi jakieś kwiatuszki i w ogóle..
-Aha. Rozumiem. Nie należę do takich..
-Serio?
-No, raczej.
Szliśmy gadając o jakichś głupotach. Ta randka nędznie się zapowiadała. O ile to w ogóle zaliczało się do randki.
-Mogę cię o coś zapytać? - przerwał mi moją opowieść o moim chomiku, który tragicznie zginął.
-No, wal .
-Yy.. Ten.. Ile miałaś chłopaków? Tak szczerze..
-O Boże.. Payne błagam tylko nie to pytanie.. - uśmiechnął się.
-No cóż, musisz odpowiedzieć.
-To tak: w gimnazjum to chyba z.. 9 o ile się nie mylę.. - spojrzałam na niego. Zrobił minę Poker Face. No ale, miałam być szczera przecież. Kontynuowałam.
-A w liceum to czekaj.. Też coś około tego.. Bo był Jack.. Ben.. O no i o ostatnim zapomniałam - Justin.
-Bieber?
-Ta, może jeszcze Eminem?
-Nie no, dużo dość.
- Twoja kolej. Zamieniam się w słuch.
-Yy..Następne pytanie proszę.
-No ej.. Wiem, że pewnie będziemy tu stali do rana, ale chce wiedzieć - uśmiechnęłam się lekko.
-No bo ja.. Ja nie miałem dziewczyny.
-Nigdy?
-Nigdy. -uśmiechnął się nieśmiało. Nie no, myślałam, że zaraz wybuchnę śmiechem ale na szczęście się opanowałam. Takie ciacho nie miało laski?! Zrobiło mi się go jakoś tak.. żal..
-Jej.. Przykro mi.
-No.. Nie ma powodów do zmartwień - uśmiechnął się.
Milczeliśmy , idąc w świetle księżyca. Było już gdzieś około godziny 21.
Zaczęłam rozmyślać o  Liamie. Czemu by nie spróbować. Nauczę chłopaka jak to jest. Choć, po co mi to? Nagle stałam się taka dobra? Może chcę go tylko wykorzystać? Jak z nim zerwę to się chłopak może nie pozbierać. Dziewczyno, oszalałaś! Nie zależy ci przecież na uczuciach innych.
-O czym tak rozmyślasz?
-Hmm.. O tobie - Odpowiedziałam bez chwili zastanowienia. Uśmiechnął się nieśmiało.
-A konkretnie?
-Może byśmy spróbowali, co?
-Ja nie wiem co powiedzieć.. Położyłam swój palec na jego ustach.
-Ciiii... Nic nie mów. - zbliżyłam się do niego i złożyłam mu gorący pocałunek. Właściwie to tylko musnęłam jego usta.
-Przekonałeś się?
Tym razem to on mnie pocałował, bardzo namiętnie. Podobało mi się, jak całuje.
-To znaczy , że tak? - uśmiechnął się.
-Tak. - zaczęliśmy się całować. Nie mogliśmy się od siebie odkleić.
-Wow.. Jestem pod wrażeniem jak na chłopaka, który nigdy nie miał dziewczyny. Na kim lub na czym ćwiczysz?  - zaczęłam się śmiać.
-Teraz to na tobie - uśmiechnął się skrzywiony.
Szliśmy wtuleni w siebie. Przyznam, było to trochę romantyczne, ale bez przesady.
-Chcesz kogoś poznać?
-Kogo?
-Resztę zespołu.
-Spoko. Gdzie idziemy?
-Do mnie. Zapoznacie się. Pogadamy trochę.
-Powiesz im o nas?
-A chcesz??
-Jak ty chcesz.. - odpowiedziałam obojętnym tonem. Najbardziej przerażała mnie reakcja Zayna.
Co on sobie pomyśli? Przecież się z nim całowałam. Może narobiłam mu nadziei? Nie no bez przesady. To bardziej on mi narobił nadziei. Nie mogłam mu się oprzeć i to tak wyszło..
Kiedy byliśmy na miejscu, Liam pocałował mnie przed ich wielkim domem. Co prawda był mniejszy od mojego ale duży. Weszliśmy do środka. Ściągnęliśmy kurtki. Usłyszałam piskliwe krzyki jakiegoś faceta.
 -Ktoś przyszedł!
Nagle do przedpokoju wbiegł jakiś koleś, który był owinięty tylko ręcznikiem.
-O, sorry. Liam.. Może przedstawisz mi te piękne stworzenie, które stoi przede mną?
-A.. No tak.. Bella, to jest Louis. Louis, to jest Bella. - szatyn podał mi rękę na powitanie.
-Weź się ubierz, bo zaraz ci ręcznik spadnie..
-Harruś nie ma nic przeciwko.
-Ale my mamy. Idź się ubrać!
-Dobra, dobra.
Wyszedł zasmucony. On był jakiś nienormalny.
-Ej, to gej?
-Niezupełnie. Zachowaj to dla siebie, ale on i Harry lubią też dziewczyny, więc uważaj na nich - mrugnął do mnie okiem.
-Ehe.. Już się boję.. -odpowiedziałam. Liam zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedział jakiś blondas i koleś z burzą loczków.. Ten koleś to był chyba ten Harry..
-Siema ! - wykrzyknął do nich Liam. Chyba się przestraszyli..
-Eeej! Payne, ogarnij się! - powiedział blondyn, po czym odwrócił się w naszą stronę. Popatrzył na mnie i szturchnął Harrego. Ten odskoczył jak poparzony. Spojrzał się na nas.
-Kto to jest? - zapytał loczkowaty
-Bella. A to Niall i Harry, jak widzisz.. - powiedział zirytowany i podszedł do nich wyrywając z rąk Nialla pilota od telewizora.
-Kurwa, Payne!
-Dość tego. Robimy jakąś imprezę  - uśmiechnął się do mnie.
-A nie można się na spokojnie napić piwa i pograć w coś? - mruknął Harry.
-W sumie to można - odezwałam się.
-O, a może w chińczyka, co? - zapytał uradowany swoim pomysłem Niall.
-Ty się nie udzielaj lepiej. Gramy w butelkę! -wszedł do pokoju Louis, który usłyszał naszą pogawędkę. Był już ubrany.
-Dobry pomysł - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
-No widzisz, ładna się zgadza. Wysłałem Zayna po browary. Powinien niedługo przyjść. A ja skombinuje w tym czasie butelkę - wyszedł z salonu.
Ten loczkowaty.. Zapomniałam jego imienia.. On mi się tak jakoś dziwnie przyglądał. Nigdy dotąd nie spotkałam się jeszcze z obojniakiem. Wydawał się dość ciekawy.. I przystojny.. Tak jak cała reszta. Ale miał fajne loczki. Chciałabym ich dotknąć..
Nagle ktoś wszedł do domu. To był Zayn. A za nim przyszedł Louis.
-Bella? - zapytał zdziwiony mięśniak.
-Hej Zayn..
-Oo, szybka jesteś..
- O czym mówicie? - spytał zaciekawiony Liam
-Nie ważne - uśmiechnęłam się.
Wypiliśmy kilka piw i usiedliśmy w kole na dywanie. Siedziałam obok Liama i tego blondasa, co ciągle jadł chipsy i orzeszki.
-To najstarszy zaczyna, czyli ja. -wyszczerzył się Louis. Zakręcił energicznie butelką, która długo krążyła. Wypadło na Zayna.
-Uuu.. No to panie Malik.. Co by tu panu zadać..
-Rusz się, Lou - krzyknął zapchany chipsami Niall.
-Już, już. Okej, mam. Wyzwanie czy prawda?
-Prawda. - odpowiedział smutny Zayn. Pewnie z mojego powodu był w złym humorze.
-Podaj imię dziewczyny, z którą ostatnio się całowałeś - spojrzałam na Zayna. A on na mnie. No to wpadliśmy, pomyślałam.
-Isabella.
-Uuu, jakie ładne imię.. - wycedził Harry.
-Ty, czekaj.. A Bella to nie skrót od Isabella? - spytał Niall
-Nie wiem.. Tamta miała na imię Isabella.. Dobra, ja kręcę.
Wypadło na Harrego.
-No to dostaniesz Hazza...
-O, prawdy to lepiej nie. Dawaj wyzwanie.
-I na to czekałem - uśmiechnął się chytrze Zayn - Masz bardzo namiętnie całować się z twoim kiciusiem przez 2 minuty, objęci.
Zatkało mnie. Zobaczę jak faceci się całują. Super.. Banda kretynów.. Nie wiedziałam, że te ciacho tak daleko się posunie.. Przynajmniej będzie śmiesznie. Loczkowaty westchnął i podszedł do Louisa, który był lekko poddenerwowany. Ustali obok siebie, obejmując się. Zaczęli się lizać. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Byli tak w to bardzo zaangażowani. Mogli być parą. I chyba byli.. Zayn oczywiście mierzył czas, a oni "języczyli się". Dziwnie to wyglądało.
-Stop! - wykrzyknął ucieszony Zayn. Nareszcie! Chłopcy wyglądali na zadowolonych z siebie.
Teraz kręcił Harry.
-Ej, idę do toalety - oznajmił Liam, całując mnie w czoło i wyszedł. Butelka zatrzymała się na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?
-Echh.. No dobra, dawaj tą prawdę lokaczu.
-Który chłopak z naszego zespołu najbardziej ci się podoba?
-Wiadomo, że Liam - powiedział Horan.
-Czekaj,daj jej powiedzieć- przerwał mu ucieszony Louis.
-Yy.. To może wyzwanie, co chłopcy?
-No niestety nie możesz się wycofać.. Gadaj - powiedział Harry.
-Okej.. Zayn - spojrzałam na niego. Uśmiechnął się lekko patrząc w moją stronę.
-Uuuu.. To brawo,brawo Isabello- uśmiechnął się Louis.
-Ale to nie tak jak myślicie..- zaczął się tłumaczyć Zayn.
-Jasne, spoko. Dochowamy tajemnicy.
Chwilę później przyszedł Liam i graliśmy w komplecie. Starałam się aż tak mocno nie napić, ale to nie wyszło , bo Tomlinson ciągle mnie częstował piwem. Później wypiliśmy trochę wódki.
Zrobiło mi się jakoś słabo..
-Może zaprowadzę cię do jakiegoś pokoju? - wybełkotał Harry. Tylko on był w stanie to zrobić, bo reszta praktycznie już spała.
-Możesz.
Szliśmy dużym korytarzem. Było tam pełno drzwi. Chyba zaprowadził mnie do gościnnego.
-Dzięki, lokaczu - uśmiechnęłam się. Byłam pijana, ale nie aż tak jak ostatnio.
-Jasne, do usług.
Zaczął coś gadać, ale nie zwracałam na to uwagi. Nagle do mnie podszedł i zaczął namiętnie całować.
-Podobasz mi się -powiedział i zaczął mnie rozbierać. Nie stawiałam oporu, bo po co? Zdjęłam mu koszulkę i rzuciliśmy się na łóżko.

poniedziałek, 12 marca 2012

2.Skacowana impreza

^^Następnego dnia^^

Zaczęłam szykować się na imprezę. Muszę  dobrze wyglądać, bo w końcu wybieram się tam z mega ciachem. Moi kochani przyjaciele niestety nie idą. Mam ich w dupie. Zawsze chodzimy co tydzień na imprezy a tu nagle im się odechciało. Mam nadzieję, że przejdzie im ta głupota. Włożyłam na siebie bluzkę z głębokim dekoltem, obcisłe leginsy i buty na obcasach. Musiałam jakoś wyglądać. Nałożyłam na siebie dużą warstwę makijażu. Moim zdaniem wyglądałam świetnie. Wczoraj wieczorem pisałam z szatynem. Mieliśmy się spotkać przy parku. Byłam tym taka podniecona.  "To wyjątkowy chłopak. Nie spieprz tego, kochana" - powtarzałam sobie. Ale przecież ja nie umiałabym tego spieprzyć.
Gdy doszłam na umówione miejsce, Liam już tam stał. To dziwne.. Nawet zapamiętałam jego imię.
-Hej. Pięknie wyglądasz.
-Wiem. Nawzajem przystojniaku. - uśmiechnęłam się.
-Jak ty mnie nazwałaś?
-No.. pasztetem. Głuchy jesteś czy co?
-Tak..Tak.. Przystojniak - szepnął
-Wal się. -rzuciłam. Odpowiedział nieśmiałym uśmiechem.
Po chwili byliśmy na miejscu.
-Gdzie ty balujesz, hmm?
-Normalna knajpa. Człowieku, wyluzuj, co?
-Nie no jasne.. Pozwoliłem sobie kogoś zaprosić, co ty na to?
-Jasne. To nie moja impreza. Kto to?
-Zayn.
-Ahha.. Nie znam gościa.
-To poznasz. Tam siedzi - wskazał na bar. Siedziało tam dużo facetów.
-Aha.. Supper. - rozejrzałam się po ich twarzach. Nie miałam pojęcia , który to ten Zuyn, czy jak mu tam. Jeden wpadł mi w oko. Siedział na samym końcu baru. Ale z niego ciacho. Nie byłam pewna, ale miał chyba czarne włosy, trochę wygolone, koszule i baseballówkę . Podobał mi się. Pomyślałam sobie, żeby z nim poflirtować troszeczkę. Podeszłam i usiadłam obok mięśniaka.
-No hej..
-Yyy.. hej - odpowiedział nieśmiało. Pił jakiegoś drinka.
-Dla mnie to samo - zwróciłam się do barmana i wskazałam szklankę bruneta.
-Bella jestem, a ty? - nie zdążył mi odpowiedzieć, bo podszedł do nas Liam.
-O, to właśnie Zayn. Poznajcie się.
Uuu wtopa. A skąd ja miałam znać tego gościa niby? Był dość przystojny. Zaczęliśmy o czymś gadać. Oczywiście Liam się do nas dosiadł. Wpatrywałam się w czarne ślepia Zayna.. Rozmarzyłam się w nich. Po kilku drinkach nam trochę odbiło. Zaczęliśmy tańczyć. Trochę z Liamem,trochę z ciemnowłosym. Było super. Nagle Liam powiedział, że idzie do łazienki. Był cały zielony. Chyba poszedł puścić pawia.
-Nareszcie sami - puściłam oczko do mięśniaka.
-No.. Wiesz, wokoło jest pełno ludzi..
-Nie mów, że nie wiesz o co mi chodzi. - rzuciłam się na niego i zaczęłam go namiętnie całować.
Świetnie całował. Ja zresztą też. Trwało to jakieś 5 minut. W pewnym momencie oderwałam się od niego.
-Mam nadzieję, że nie jesteś już zajęty.
-No co ty - mrugnął do mnie.
Ponownie się do niego zbliżyłam i zaczęłam go całować, tym razem namiętniej.
-Ostro - powiedział po chwili. Zamówiliśmy jakieś drinki, oczywiście zapłacił za wszystko. Usiedliśmy na jakiejś kanapie w kącie.
-Ależ się upiłaś - zażartował. Miał rację. Przesadziłam. Ledwo widziałam na oczy. Nawet zapomnieliśmy o Liamie. Ale liczył  się tylko Zayn. Nagle zaczęłam gadać coś od rzeczy.
-Ej, przystojniaku, może byśmy..
-Weź przestań. Może lepiej cię odprowadzę do domu.
-No wiesz, u mnie w domu są starzy.. Chodźmy do ciebie  może, hmm?
-Nie to miałem na myśli.
-O, narzucam ci się? - pochyliłam się w jego stronę i ujęłam dłońmi jego twarz. Zaczęłam go całować. Tym razem z języczkiem.
-Może się narzucasz, ale jutro pewnie już o mnie zapomnisz. Dzięki za jednorazową przygodę, mała.
-Mała?
-No. Ile ty masz lat właściwie?
-17.
-Taa, to dużo.
-Prześpij się ze mną
-Co ty pierdolisz?! - odsunął się. Na serio, gadałam od rzeczy.
-A nie chcesz?
Nie odzywał się więcej.
-Ej, powiedz coś.. - nic. Milczał jak grób.
-No dobra, odprowadź mnie - powiedziałam po dłuższej chwili namysłu.
-To idziemy - w końcu się odezwał.
Wstaliśmy. Nie stawiałam oporu. Wskazałam mu konkretny adres. Szliśmy pustą ulicą. W końcu  już był prawie ranek. Pierdoliłam same głupstwa.
-Wiesz, wolałem cię na trzeźwo. - mruknął. On też nie wydawał się normalny. Tzn. wypił mniej ode mnie ale był pijany.
-To jak? Ostatnia szansa..
-Na co?
-Na co tylko chcesz..
-Przesadzasz. - powiedział jak jakiś nadopiekuńczy tatuś.
Szliśmy w jakimś ciemnym zaułku. W pewnym momencie rzuciłam się na niego i zaczęłam namiętnie całować. Oparliśmy się o jakiś mur. Zaczęłam go rozbierać. Rozpięłam mu koszulę. Odepchnął mnie.
-Za daleko to zaszło!
-Ale było tak fajnie..
-Co za małolata.. Zachowujesz się jak dzieciak. Spadam stąd.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, a on zapiął koszulę i poszedł.
Nie było mi go szkoda. Poszłam w stronę domu. Ledwo trafiłam, ale trafiłam. Wszyscy już spali. Położyłam się i zasnęłam.


^^Następnego dnia^^

Obudziłam się z wielkim bólem głowy.
 -Ja pierdooleeeeeeeeee!! - zaczęłam krzyczeć. To chyba z bólu.
Nagle do pokoju weszła moja siostra.
-Ile ty wypiłaś?
-Spierdalaj! Jestem małolatą. Ha, ha, ha. Śmieszne.
-Tak, małolato. Zwymiotowałaś na podłogę wiesz?
-Serio? - podniosłam się zdziwiona z łóżka.
-Nie. - zaczęła się śmiać. Rzuciłam w nią poduszką.
-Ej, ojciec zakazał ci chodzić na imprezy..
-Mam go w dupie.
 -Ech.. Nie da się siedzieć w tym smrodzie. - Wyszła i trzasnęła drzwiami.
Sięgnęłam po telefon. Była już 14.
-Fiu, fiu - powiedziałam sama do siebie.
Chciałam napisać do... Do.. No.. Do Zayna.. Tego ciacha.. Jezu, ależ się wygłupiła debilko!!
I co ja mu napisze? A z resztą. Chciałam zobaczyć jeszcze raz te oczka.. Sięgnęłam po laptopa i wpisałam w googlaczu hasło: Zayn One direction. Weszłam w grafikę. Zaparło mi dech w piersiach. Przystooojniaak. Uśmiechnęłam się do siebie. Zebrałam się na odwagę i napisałam do mięśniaka.

@Hej , mięśniaku ;-)

Odpisał dopiero po jakichś 10 minutach.

@Daj spokój.. Jak tam ? Boli głowa?
@Mhm..
@Świetnie całujesz małolato..
@ Uuu co za komplement :-*
@Hehe.. Ale dałaś czadu wczoraj..
@Eee.. Sory :/
@Spoko. Alkohol :)
@Ta..Ta... Idę się kimnąć. 3m się <33
@No , hej.

Odłożyłam telefon i zakryłam się kołdrą. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.



sobota, 10 marca 2012

1. Udany Podryw

Zadziorna laska - tak mnie nazywają, głównie kolesie. Inni mówią na mnie "Ta od Nellsonów". Większość ludzi mnie zna. W końcu jestem córką dyrektora liceum, do którego chodzę. Ja nie chciałam tam chodzić, ale ojciec się uparł. Przecież (jego zdaniem) to najlepsza szkoła w mieście. Bzdury.. Najgorsze jest to, że ojciec nie dość, że zabronił mi w domu ubierać się "pewniej" to i w szkole wprowadził taki zakaz. Narobił mi już tyle siary. Ale przecież nie na moim ojcu się świat kończy. Moja matka zmarła na raka 5 lat temu. Trudno mi się było pozbierać po jej śmierci, dlatego stałam się taka... bezduszna, bez serca. Jestem rozpieszczoną dziewczynką i tyle.. Mam jeszcze starszą siostrę - Katy. Czasem jest spoko, przykładem są jakieś imprezy. Zawsze z nią idę . Na trzeźwo jest przynudzająca. Normalnie ziewam przy niej. Mam swoją pakę przyjaciół - Tay, Tori i Jamie. Zawsze razem. Jamie jest od nas nieco starszy ale się z nami zadaje. Mamy taką tradycję, że co tydzień spotykamy się i robimy jakieś melanże albo idziemy do kogoś innego. James czasami załatwia towar, żeby było nam weselej. Bawimy się wtedy w najlepsze. Nie raz zgarniała mnie policja. Miałam mieć nawet dozór kuratora , ale mój zacny tatuś i prokurator to dwaj starzy kumple. O ile w grę wchodzi duża suma pieniędzy, to kumple od małego. Jestem przyzwyczajona do tego. Co roku z ledwością zdaje, a przecież, kiedy żyła mama, byłam piątkową uczennicą. Ludzie się zmieniają.
       
           Dzisiaj nie chciało mi się iść do szkoły. Często nachodzą mnie takie dni. Wstałam, ubrałam się w jakieś podziurawione dżinsy i tunikę z pacyfą. Jak zwykle trampki ze skóry, które wprost uwielbiałam. Miałam ich chyba z 10 par. Nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do ubioru. Związałam włosy w koka i umalowałam się. Codziennie się maluje. Za to mam obniżone zachowanie do nieodpowiedniego no i za pyskowanie do nauczycielstwa szanownego. Same buraki są w tej szkole. Nagle dostałam smsa. To była Tori.
@ Zajść po cb?
@ Nie chce mi się iść.. Chyba się dzisiaj zrywam.. Idziesz ze mną?
@Nie. Musze napisać ten test z matmy bo inaczej nie zdam.
@ Ok. Pa
Nie mogłam polegać na Tori, a co dopiero na Taylor. Jest totalną kujonką. Nie pozostało mi nic innego jak zadzwonić do Jamesa. Wykręciłam numer.
-Halo?
-Hej, stary
-Hej, młoda.
-Ten.. Zrywam się dzisiaj z budy.. Kup jakieś browarki czy coś i idziemy na miasto.
-Spoko. Przyjść po ciebie?
-Nieee.. Stary jest na chacie jeszcze. Spotkajmy się w parku.
-Spoko. Na razie.
Rozłączył się. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Zjadłam kanapkę zrobioną przez laskę mojego ojca. Zapomniałam wspomnąć, że to jego nowa dziewczyna. Chyba nawet nie ma trzydziestu lat. Ale mam ją w dupie. Leci tylko na kasę ojca.
-Smacznego. - powiedziała z udawanym entuzjazmem przy ojcu. Pewnie myślała: "Udław się"
Ale tak jak mówiłam była dla mnie jak przedmiot.
Wyszłam z mojej willi. Bo to nie był mały domek. Moja siostra zaczynała godzinę później lekcje. Chodziła do innej szkoły, bo zdaniem ojca miała jakieś ambicje i mogła wybrać szkołę. Zawsze była dla niego "oczkiem w głowie". A ja byłam tą drugą córką. Równo o ósmej spotkałam się z Jamie'm.
-Siema.
-Hej. Masz?
-Ta. - podał mi jakieś piwo. Oddałam mu kasę. -Ej.. Mam niespodziankę..
-Jaką?
-Chodź gdzieś, gdzie mało ludzi.
Poszliśmy na jakieś obrzeża . Zaczął coś wyciągać z kurtki.
-Skręty - uśmiechnęłam się.
-No. - podał mi jednego. Zajaraliśmy. Zawsze mam fazę po nich. Zaczęliśmy się włóczyć i gadać o głupotach.
-Ty, lubisz 1D?
-Nie. A bo co?
-A nic. Bo jak coś to mogę bilety załatwić na ich koncert.
-Skąd?
-Znam Louisa Tomlinsona.
-Uuuu.. A kto to?
-Ty na serio chyba nie przepadasz za nimi..
-No nie.
-To członek zespołu. Mój kumpel.
-No i?
-No i nic.
Dłuższy czas tak bezczynnie chodziliśmy. Nudziło się nam strasznie. Odprowadziłam Jamesa do domu i zaczęłam chodzić bezcelowo po parku. Usiadłam na jakiejś ławce obok obojętnego faceta. Wszystkie inne były zajęte. Zaczęłam pisać do Tay.
-Wagary? - odezwał się gościu, który siedział obok mnie.
-A co ci do tego? - spojrzałam się na niego. Schowałam telefon. Hmm.. Jakiś znajomy
i taki.. przystojny dość
-Nic.. Ja też na wagarach. Do jakiej szkoły chodzisz?
-Newton School.
-O, ja też. - uśmiechnął się słodko.
-Od kiedy niby? - burknęłam z udawaną obojętnością.
-No od dzisiaj ale nie chciało mi się iść.
-Aha.
-Liam jestem. A ty?
-Bella.
-Hmm.. Ładnie.
-Dzięki. Nie lubię tego imienia. Ej.. Wyglądasz znajomo.
-No bo to ja, Liam Payne.
-Czyli.?
-No z One Direction.
-Aa.. Z tych pajaców? - zasłoniłam sobie twarz ręką . Spojrzał się na mnie dziko. - Upss.. Soryy.
-Spoko. Spotkaliśmy się już z ostrą krytyką..
-Ta.. Ta.. -wyjęłam fajki - Palisz?
-Nie..
-Weź koleś.. Co ty taki spięty? - uśmiechnęłam się do niego.
-No dobra. Mogę jednego zapalić
-I to rozumiem - podałam mu fajkę.
-Ejjj.. Wasz ten zespolik to będzie chodził do Newtona?
-Noo.. Oprócz tego najstarszego - Louisa.
-Oo,mój kumpel go zna. James ma na imię.
-Znam go - uśmiechnął się. Podobał mi się nawet. Nie no! Obudź się!! To banda pedałów! Nic tego nie zmieni.
-Ej, a ten Louis i Harry to oni są razem?
-Tak jakby - speszył się. Wybuchłam śmiechem
-Pedały?! - zaczęłam się brechać na całego. Aż mnie bolał brzuch
-Przestań..
-Ty też?!
-Nie! To takie śmieszne? Mnie to nie bawi.. - posmutniał
-Dobra, nie płacz..
-Denerwujesz mnie, wiesz?
-Staram się.
-Nie znam cię ale zaczynasz mi się podobać.. Masz charakterek.
-Nie pochlebiaj mi.
-Mhm.. Masz chłopaka?
-Co to za pytanie?
-Czyli nie masz.. - uśmiechnął się
-Mam! - skłamałam. - Jak się pytasz o chłopaka, czyli, że nie masz dziewczyny.
-Może.. Masz doświadczenie.
-Z takimi jak ty .. Na pewno.
-Uuu - poruszał dziwnie brwiami
-Nie myśl sobie za wiele.
-Miło się rozmawia, co nie?
-Nie zupełnie.
-Masz poczucie humoru.
-To tylko pozory, chłopczyku..
- No nie wiem.. Nie wiem dziewczynko.
Spojrzał na mnie tak jakoś.. Dziwnie.. Nagle mnie... Pocałował?! Odsunęłam się gwałtownie odpychając go.
-Yyy... Co ty robisz?!
-Ee.. Sorry.
-Ale masz patenty na podryw.
Wstałam i poszłam. Pokazałam chłopaczkowi klasę. Wpadł mi w oko. No bez przesady! Mogłabym z nim poflirtować, pochodzić kilka dni i rzucić. To u mnie normalne. Nagle stanęłam. Odwróciłam się. On siedział dalej na tej ławce. Podeszłam do niego, a on wstał. Namiętnie go pocałowałam.
-Tak się całuje - mrugnęłam mu okiem.
-No, no.. Dziewczynko..
-Chłopczyku..
-Dziewczynko..
-Słodki jesteś - usiadłam obok niego.
-Daj mi swój numer .
-Zasłuż sobie.
-Zadziorna..
-Tak mnie nazywają.
-Proszę.. Dasz?
-Hmm.. Niech pomyślę.. Nie.
-Ej no!
-Coś za coś.
-Co chcesz?
-Hmm.. Pójdziesz ze mną jutro na imprezę.
-Umowa stoi. - powiedział . Podałam mu swój numer telefonu.
-Jaki zaciesz.
-Nooo.. Mam szczęście, bo poznałem taką pannę.
-Wiem. Piękna jestem, co?
-Ta. Ile już facetów wyrwałaś.?
-Nieskończenie wiele.
-Zaskakujesz mnie.
-Cieszę się bardzo.
Gadaliśmy tak z godzinę. Później pożegnałam się z nim. Myślałam o nim cały dzień. To był udany podryw na przystojniaku.

piątek, 9 marca 2012

Zapoznanie z bohaterami :)

 Główni bohaterowie:

Bella Nellson
Wiek: 17 lat
Zbuntowana nastolatka, która lubi imprezować. Nienawidzi się uczyć. Jej najlepszymi kumpelami są Taylor, Victoria i James - kuzyn Tay. Uważa stałe związki za śmieszne. Traktuje wszystkich z dystansu. Myśli, że jest najmądrzejsza na świecie.
Nie przepada za zespołem One Direction. 


Katy Nellson

Wiek: 19 lat 
Starsza siostra Belli. Roztrzepana i zwariowana , ale nie aż tak jak Bella.
Jest leniwa. Często zgrywa się z siostry. Nie ma chłopaka.  

 Victoria i Taylor
 
 Wiek: 17 lat
Przyjaciółki Belli. Równie zwariowane. W przeciwieństwie do niej słuchają muzyki One Direction. Lubią wypić i poimprezować. Podobnie jak ich koleżanka zmieniają chłopaków jak rękawiczki. Są nierozłączne, jak siostry. Podobają im się Liam i Louis z zespołu 1D.


James Johnson

Wiek: 20 lat
Kolega Belli. Przyjaźni się z małolatami i Louisem Tomlinsonem z 1D. Ma wszystko gdzieś. Nie interesuje się zbytnio związkami. Wie, że podoba się Victorii. Lubi malować graffiti i imprezować. 



Liam, Zayn, Niall, Louis i Harry
[ONE DIRECTION]

Wiek: 18, 19, 21 lat
 Są zespołem od niedawna. Uwielbiani przez miliony. Przenoszą się do liceum, w którym uczy się Bella. Dziewczyna wpada im w oko.