piątek, 16 marca 2012

3. Gra w butelkę

Obudziłam się w swoim łóżku. Była chyba już późna pora, bo było ciemno. Wstałam sięgając po telefon. Była już 18. Zobaczyłam, że dostałam smsa. Otworzyłam go :
@Hej. Sorry za wczoraj. Chciałbym ci wszystko wyjaśnić na jakimś spacerze. Dałabyś się wyrwać?

Spojrzałam na nadawcę. To było od Liama. Tyle, że z jakieś 2 godziny temu dostałam smsa.
Nie wahając się, odpisałam mu:
@Nie odpisywałam bo odsypiałam imprezę. A spacer, czemu nie. Jeśli nie masz nic przeciwko, to możemy teraz.
Odpisał po jakichś 5 minutach.
@Jasne. To zajść po cb?
@I tak nie trafisz ;). Ja sama ledwo trafiłam dzisiaj po imprezie ;D. To może przy parku?
@Jasne. Za pół godziny?
@Mhm.. To do zobaczenia, chłopaczku ;P
@No, do zobaczenia xx

Wyszłam z pokoju. Na chacie najwidoczniej nikogo nie było. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak "dziewczynka z pod latarni". Oczywiście zrobiłam minkę typu "0_0". Musiałam się jakoś ogarnąć i wgle. Wzięłam prysznic, przebrałam się i zjadłam, co nie co, bo mnie napierdalało w brzuchu z głodu.
Wyszłam z domu po czasie. Byłam na siebie wkurwiona, że jestem taka nieudana. W sensie, że nie punktualna. Ale mniejsza o to. Kiedy doszłam na miejsce, Payne już tam czekał.
-Hej przystojniaczku, długo czekałeś? - pocałowałam go w policzek na przywitanie.
-Trochę..
-No to dobrze. Lubię punktualnych facetów.
-Cieszę się bardzo. To co, idziemy gdzieś?
-Ta.. Ale ostrzegam. Nie lubię "romantycznego nastroju" - podkreśliłam - bo wiesz, robi mi się nie dobrze jak facet przynosi mi jakieś kwiatuszki i w ogóle..
-Aha. Rozumiem. Nie należę do takich..
-Serio?
-No, raczej.
Szliśmy gadając o jakichś głupotach. Ta randka nędznie się zapowiadała. O ile to w ogóle zaliczało się do randki.
-Mogę cię o coś zapytać? - przerwał mi moją opowieść o moim chomiku, który tragicznie zginął.
-No, wal .
-Yy.. Ten.. Ile miałaś chłopaków? Tak szczerze..
-O Boże.. Payne błagam tylko nie to pytanie.. - uśmiechnął się.
-No cóż, musisz odpowiedzieć.
-To tak: w gimnazjum to chyba z.. 9 o ile się nie mylę.. - spojrzałam na niego. Zrobił minę Poker Face. No ale, miałam być szczera przecież. Kontynuowałam.
-A w liceum to czekaj.. Też coś około tego.. Bo był Jack.. Ben.. O no i o ostatnim zapomniałam - Justin.
-Bieber?
-Ta, może jeszcze Eminem?
-Nie no, dużo dość.
- Twoja kolej. Zamieniam się w słuch.
-Yy..Następne pytanie proszę.
-No ej.. Wiem, że pewnie będziemy tu stali do rana, ale chce wiedzieć - uśmiechnęłam się lekko.
-No bo ja.. Ja nie miałem dziewczyny.
-Nigdy?
-Nigdy. -uśmiechnął się nieśmiało. Nie no, myślałam, że zaraz wybuchnę śmiechem ale na szczęście się opanowałam. Takie ciacho nie miało laski?! Zrobiło mi się go jakoś tak.. żal..
-Jej.. Przykro mi.
-No.. Nie ma powodów do zmartwień - uśmiechnął się.
Milczeliśmy , idąc w świetle księżyca. Było już gdzieś około godziny 21.
Zaczęłam rozmyślać o  Liamie. Czemu by nie spróbować. Nauczę chłopaka jak to jest. Choć, po co mi to? Nagle stałam się taka dobra? Może chcę go tylko wykorzystać? Jak z nim zerwę to się chłopak może nie pozbierać. Dziewczyno, oszalałaś! Nie zależy ci przecież na uczuciach innych.
-O czym tak rozmyślasz?
-Hmm.. O tobie - Odpowiedziałam bez chwili zastanowienia. Uśmiechnął się nieśmiało.
-A konkretnie?
-Może byśmy spróbowali, co?
-Ja nie wiem co powiedzieć.. Położyłam swój palec na jego ustach.
-Ciiii... Nic nie mów. - zbliżyłam się do niego i złożyłam mu gorący pocałunek. Właściwie to tylko musnęłam jego usta.
-Przekonałeś się?
Tym razem to on mnie pocałował, bardzo namiętnie. Podobało mi się, jak całuje.
-To znaczy , że tak? - uśmiechnął się.
-Tak. - zaczęliśmy się całować. Nie mogliśmy się od siebie odkleić.
-Wow.. Jestem pod wrażeniem jak na chłopaka, który nigdy nie miał dziewczyny. Na kim lub na czym ćwiczysz?  - zaczęłam się śmiać.
-Teraz to na tobie - uśmiechnął się skrzywiony.
Szliśmy wtuleni w siebie. Przyznam, było to trochę romantyczne, ale bez przesady.
-Chcesz kogoś poznać?
-Kogo?
-Resztę zespołu.
-Spoko. Gdzie idziemy?
-Do mnie. Zapoznacie się. Pogadamy trochę.
-Powiesz im o nas?
-A chcesz??
-Jak ty chcesz.. - odpowiedziałam obojętnym tonem. Najbardziej przerażała mnie reakcja Zayna.
Co on sobie pomyśli? Przecież się z nim całowałam. Może narobiłam mu nadziei? Nie no bez przesady. To bardziej on mi narobił nadziei. Nie mogłam mu się oprzeć i to tak wyszło..
Kiedy byliśmy na miejscu, Liam pocałował mnie przed ich wielkim domem. Co prawda był mniejszy od mojego ale duży. Weszliśmy do środka. Ściągnęliśmy kurtki. Usłyszałam piskliwe krzyki jakiegoś faceta.
 -Ktoś przyszedł!
Nagle do przedpokoju wbiegł jakiś koleś, który był owinięty tylko ręcznikiem.
-O, sorry. Liam.. Może przedstawisz mi te piękne stworzenie, które stoi przede mną?
-A.. No tak.. Bella, to jest Louis. Louis, to jest Bella. - szatyn podał mi rękę na powitanie.
-Weź się ubierz, bo zaraz ci ręcznik spadnie..
-Harruś nie ma nic przeciwko.
-Ale my mamy. Idź się ubrać!
-Dobra, dobra.
Wyszedł zasmucony. On był jakiś nienormalny.
-Ej, to gej?
-Niezupełnie. Zachowaj to dla siebie, ale on i Harry lubią też dziewczyny, więc uważaj na nich - mrugnął do mnie okiem.
-Ehe.. Już się boję.. -odpowiedziałam. Liam zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedział jakiś blondas i koleś z burzą loczków.. Ten koleś to był chyba ten Harry..
-Siema ! - wykrzyknął do nich Liam. Chyba się przestraszyli..
-Eeej! Payne, ogarnij się! - powiedział blondyn, po czym odwrócił się w naszą stronę. Popatrzył na mnie i szturchnął Harrego. Ten odskoczył jak poparzony. Spojrzał się na nas.
-Kto to jest? - zapytał loczkowaty
-Bella. A to Niall i Harry, jak widzisz.. - powiedział zirytowany i podszedł do nich wyrywając z rąk Nialla pilota od telewizora.
-Kurwa, Payne!
-Dość tego. Robimy jakąś imprezę  - uśmiechnął się do mnie.
-A nie można się na spokojnie napić piwa i pograć w coś? - mruknął Harry.
-W sumie to można - odezwałam się.
-O, a może w chińczyka, co? - zapytał uradowany swoim pomysłem Niall.
-Ty się nie udzielaj lepiej. Gramy w butelkę! -wszedł do pokoju Louis, który usłyszał naszą pogawędkę. Był już ubrany.
-Dobry pomysł - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
-No widzisz, ładna się zgadza. Wysłałem Zayna po browary. Powinien niedługo przyjść. A ja skombinuje w tym czasie butelkę - wyszedł z salonu.
Ten loczkowaty.. Zapomniałam jego imienia.. On mi się tak jakoś dziwnie przyglądał. Nigdy dotąd nie spotkałam się jeszcze z obojniakiem. Wydawał się dość ciekawy.. I przystojny.. Tak jak cała reszta. Ale miał fajne loczki. Chciałabym ich dotknąć..
Nagle ktoś wszedł do domu. To był Zayn. A za nim przyszedł Louis.
-Bella? - zapytał zdziwiony mięśniak.
-Hej Zayn..
-Oo, szybka jesteś..
- O czym mówicie? - spytał zaciekawiony Liam
-Nie ważne - uśmiechnęłam się.
Wypiliśmy kilka piw i usiedliśmy w kole na dywanie. Siedziałam obok Liama i tego blondasa, co ciągle jadł chipsy i orzeszki.
-To najstarszy zaczyna, czyli ja. -wyszczerzył się Louis. Zakręcił energicznie butelką, która długo krążyła. Wypadło na Zayna.
-Uuu.. No to panie Malik.. Co by tu panu zadać..
-Rusz się, Lou - krzyknął zapchany chipsami Niall.
-Już, już. Okej, mam. Wyzwanie czy prawda?
-Prawda. - odpowiedział smutny Zayn. Pewnie z mojego powodu był w złym humorze.
-Podaj imię dziewczyny, z którą ostatnio się całowałeś - spojrzałam na Zayna. A on na mnie. No to wpadliśmy, pomyślałam.
-Isabella.
-Uuu, jakie ładne imię.. - wycedził Harry.
-Ty, czekaj.. A Bella to nie skrót od Isabella? - spytał Niall
-Nie wiem.. Tamta miała na imię Isabella.. Dobra, ja kręcę.
Wypadło na Harrego.
-No to dostaniesz Hazza...
-O, prawdy to lepiej nie. Dawaj wyzwanie.
-I na to czekałem - uśmiechnął się chytrze Zayn - Masz bardzo namiętnie całować się z twoim kiciusiem przez 2 minuty, objęci.
Zatkało mnie. Zobaczę jak faceci się całują. Super.. Banda kretynów.. Nie wiedziałam, że te ciacho tak daleko się posunie.. Przynajmniej będzie śmiesznie. Loczkowaty westchnął i podszedł do Louisa, który był lekko poddenerwowany. Ustali obok siebie, obejmując się. Zaczęli się lizać. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Byli tak w to bardzo zaangażowani. Mogli być parą. I chyba byli.. Zayn oczywiście mierzył czas, a oni "języczyli się". Dziwnie to wyglądało.
-Stop! - wykrzyknął ucieszony Zayn. Nareszcie! Chłopcy wyglądali na zadowolonych z siebie.
Teraz kręcił Harry.
-Ej, idę do toalety - oznajmił Liam, całując mnie w czoło i wyszedł. Butelka zatrzymała się na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?
-Echh.. No dobra, dawaj tą prawdę lokaczu.
-Który chłopak z naszego zespołu najbardziej ci się podoba?
-Wiadomo, że Liam - powiedział Horan.
-Czekaj,daj jej powiedzieć- przerwał mu ucieszony Louis.
-Yy.. To może wyzwanie, co chłopcy?
-No niestety nie możesz się wycofać.. Gadaj - powiedział Harry.
-Okej.. Zayn - spojrzałam na niego. Uśmiechnął się lekko patrząc w moją stronę.
-Uuuu.. To brawo,brawo Isabello- uśmiechnął się Louis.
-Ale to nie tak jak myślicie..- zaczął się tłumaczyć Zayn.
-Jasne, spoko. Dochowamy tajemnicy.
Chwilę później przyszedł Liam i graliśmy w komplecie. Starałam się aż tak mocno nie napić, ale to nie wyszło , bo Tomlinson ciągle mnie częstował piwem. Później wypiliśmy trochę wódki.
Zrobiło mi się jakoś słabo..
-Może zaprowadzę cię do jakiegoś pokoju? - wybełkotał Harry. Tylko on był w stanie to zrobić, bo reszta praktycznie już spała.
-Możesz.
Szliśmy dużym korytarzem. Było tam pełno drzwi. Chyba zaprowadził mnie do gościnnego.
-Dzięki, lokaczu - uśmiechnęłam się. Byłam pijana, ale nie aż tak jak ostatnio.
-Jasne, do usług.
Zaczął coś gadać, ale nie zwracałam na to uwagi. Nagle do mnie podszedł i zaczął namiętnie całować.
-Podobasz mi się -powiedział i zaczął mnie rozbierać. Nie stawiałam oporu, bo po co? Zdjęłam mu koszulkę i rzuciliśmy się na łóżko.

2 komentarze:

  1. No no no..Tak końcówka to mnie zaskoczyła ;D Ale gra w butelkę była niezapomniana ;P Czekam na następny <3

    http://i-can-love-you-more-than-this.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie jest tylko trochę szkoda że zrobiłaś z niej taką puszczalską :D Ale i tak bardzo fajnie ; ) Może jej siostra bd fajniejsza xd Czekam na nn :>



    http://essence-protectme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń