piątek, 23 marca 2012

6.Ulubiony zespół

Obudziłam się w czyichś objęciach. Spojrzałam na niego. To był Zayn, który jeszcze słodko spał.
Zaczęłam mu się przyglądać. Był taki przystojny..
Nagle otworzył oczy i pocałował mnie na powitanie.
-Hej.
-Witam śpiącego księcia.
-A która tak ogółem godzina?
Sięgnęłam po telefon, podczas gdy mój kochanek przytulał się do mnie.
-5:09.
-Ej.. Dzisiaj do szkoły.
-Niestety.. Mojego ojca nie ma, więc chyba nie idę. Zostajesz tu ze mną?
-Ale ja..
Pocałowałam go w usta na zachętę.
-No dobra..
Odwzajemnił to gorącym pocałunkiem.
-Jestem cały nagi - zaczął się użalać.
-Oj tam, oj tam. Ja też - wycedziłam.
-Idziemy spać?
-No dobra. Ale pod jednym warunkiem.
-Słucham?
-Powtórzymy to co wczoraj.
-Okej. Mamy na to cały dzień - uśmiechnął się.
Przytuliłam się do niego i zasnęłam.

HARRY  :

Obudziłem się w swoim łóżku, ale sam, co mnie  lekko zaskoczyło.  Louis na serio był na mnie zły.
Nie wiedziałem co mam robić. Jeśli Liam się dowie.. A z resztą nie wiem dlaczego Bella z nim jest. Mogłaby być ze mną a nie z nim.
Ubrałem się i zszedłem na dół. W kuchni siedział Niall, Liam i Lou.
-Siema. Smacznego, Niall.
-Dzięki. - odpowiedział z napchanym ryjem.
-Gdzie Zayn?
-Nie wiem. Nie wrócił na noc - odpowiedział zaspany Liam, mieszając herbatę.
Poszedłem po telefon żeby zadzwonić do Zayna. Chłopak uprzedził mnie i wysłał do mnie smsa:

Nie wróciłem na noc, bo coś mi wypadło. Do szkoły też nie idę. Nie będę tracił takich momentów. Nie martwcie się
                                                                                   Zayn

-Ej, dostałem smsa od Zayna! - krzyknąłem schodząc ze schodów.
-No i? - zapytał Louis, który wcześniej nie odezwał się słowem.
-No i nie idzie do szkoły, bo nie chce tracić jakichś momentów.. O co mu chodzi?
-Może ma jakąś laskę czy coś? - wycedził zapchany kanapką Horan.
-Ta.. Może. Nie zawracajcie mu głowy - odpowiedział Liam.
Popatrzyliśmy na siebie znacząco.. Ciekawe kto to mógł być.

ZAYN :

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Otworzyłem oczy. Bella jeszcze słodko pochrapywała, więc nie chciałem jej budzić. Ktoś natarczywie pukał do drzwi. Nie mogłem znaleźć koszuli. Ubrałem spodnie. Kiedy znalazłem resztę garderoby nałożyłem na siebie koszulę, nie zapinając jej. Szybko pobiegłem na dół i otworzyłem drzwi. Stała w nich jakaś brunetka i blondynka.
-O mój Boże! Zayn Malik! - wykrzyczała ta pierwsza.
-Nie możliwe!! Chyba pomyliłyśmy domy.. Weź, bo zemdleję, Tori!
-Eee.. Wy do Belli może? - zapytałem speszony.
-Tylko i wyłącznie do ciebie - zaczęła flirtować ta brunetka.
Było mi trochę głupio. Tori, o ile się nie mylę szturchnęła tą drugą.
-Ogarnij się, Tay! Nie rozumiesz, że Bell przerzuciła się na inny towar? - poruszała znacząco brwiami.
-To może wejdźcie, a ja zawołam ją.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - powiedziała blondyna.
Jakby ducha zobaczyły. Może to moje fanki. Podreptałem po Bellę, po drodze zapinając  na guziki koszulę.
-Obudź się. Ktoś cię odwiedził - wyszeptałem jej do ucha.
-Kto?! - zerwała się z łóżka.
-Spokojnie.. Koleżanki - uśmiechnąłem się.
Zaczęła się ubierać. Gdy była gotowa, szybko zeszliśmy na dół. To znaczy ona prawie, że biegła.
-Laski.. Teraz?! - jęknęła.
-Nie cieszysz się? - zapytały podobnym tonem.
-Cieszę, ale mam gościa..
-A szkoła? - zapytała brunetka.
-Bez przesady - popatrzyła na mnie - A, no tak. To jest Zayn. A to Tori i Tay - wskazała na te dwie dziewczyny, którym odbiła palma.
-Moje serce przestało bić - pisnęła Tori.
-Ogarnij się, kurwa!
-Uuu.. Zazdrosna - powiedziały jednocześnie.
-No a co - powiedziała i pocałowała mnie namiętnie.
-Nie no koleś z One Direction tu tak sobie stoi.. Musimy mieć autograf! - zaczęły wyciągać jakieś kartki - Zapoznasz nas z resztą zespołu? -mówiły błagalnym tonem, podczas gdy się podpisywałem.
-Dobra, dobra. Ja was zapoznam. A teraz do szkoły, dzieci.
-A ty, to co?! - oburzyła się Tay.
-Kujonie.. Ja mam wagary..
-Aaa.. Wiem o co chodzi.. - zamyśliła się ta druga - Miłej zabawy gołąbeczki! - krzyknęła i popchnęła brunetkę w kierunku drzwi. Pożegnały się i poszły.
-Miłe są - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-Mhm.. Wierne fanki 1D.
-Oo, ty pewnie też.
-Niezupełnie. Od dziś tylko twoja fanka - zaczęła mnie całować.

TAYLOR :

Szłyśmy do szkoły nawijając ciągle o naszej przyjaciółce i Maliku.
-Ej, ale podobno ona z Paynem chodzi.. - zasmuciłam się.
-Może go z Zaynem zdradza, co?
-To by była sensacja..
- I to jaka. Ale musimy być cicho - wybąkała moja rozmówczyni.
Doszłyśmy do szkoły. Oczywiście nauczyciele dopytywali się czemu nie ma Belli, a my na to, że się źle czuła. Kurcze, ona była zagrożona z tylu przedmiotów. Ciągle gadała, że ja przesadzam. Nie była bym tego taka pewna. Na przerwie, gdy zakuwałam przed chemią, moja przyjaciółka siedziała i pisała coś na twitterze. Nagle zaczęła piszczeć i mnie szturchać..
-One.. One Direction!! - zaczęła się wydzierać.
Spojrzałam w stronę, którą wskazywała palcem. Rzeczywiście. To był nasz ulubiony zespół. Odwrócili się w naszą stronę, a ja zatkałam usta tej wariatce. Dziwne, ale do nas podeszli.
-Hej dziewczyny - zaczął Harry.
-Oni do nas mówią.. -szepnęła do mnie Victoria.
-Cześć. - podałam rękę trzem przystojniakom. Brakowało tylko Zayna i Liama. Akurat ten pierwszy to wiadomo gdzie był.
-Dobrze się czujesz? - zwrócił się do mojej pojebanej koleżanki Horan.
-Taak. Za dobrze. - westchnęła
-I co Zayn jednak nie przyszedł? - zapytałam.
-A to wy się z nim znacie?
-No.. A Bellę znacie?
-Znamy! - wykrzyknął Harry.
-A no to fajnie się składa..
-A wracając do Zayna to, gdzie on jest? - zapytał z ciekawością Louis.
-No nie wiecie? U Belli..
-Co?! - wykrzyknęli we trójkę.
-Noo tak.. - wygadałam się. Tori spojrzała na mnie zabójczym wzrokiem.
-A tak w ogóle to jestem Taylor. A to Victoria. - zmieniłam temat.
-Miło mi - uśmiechnął się Horan. Był taki słodki, że bym go schrupała..

NIALL :

Gadaliśmy tak całą przerwę z dziewczynami. Tay była dość fajna. Wymieniliśmy się numerami. Dowiedziałem się, że dziewczyna lubi zjeść tak jak ja. Zaprosiłem ją dzisiaj na pizzę. Może z tego coś będzie. Tak dawno nie miałem dziewczyny, bo nie spotkałem tej wyjątkowej.
Gdy wróciliśmy ze szkoły, Zayna jeszcze nie było. Postanowiłem, że napiszę do Taylor.

@Pizza aktualna?
@No jasne. To o której?
@ Za godzinę?
@Jasne. 
@ To pa :)
@ Do zobaczenia :D

Umówiłem się z nią przy pizzeri. Gdy przyszła, byłem już w środku.
-Przepraszam za spóźnienie - uśmiechnęła się.
-Nie spóźniłaś się. To ja za wcześnie przyszedłem.
-Troszkę się spóźniłam..
Kelnerka przyniosła nam Menu. Bez chwili zastanowienia wykrzyczałem :
-Proszę pizzę cztery sery XXL.
-Ej, ty tyle zjesz? - zdziwiła się Tay.
-Ta jasne. Na spółę - uśmiechnąłem się.
Po jakichś 15 minutach czekania i gawędzenia o głupotach dostaliśmy upragnioną pizzę, która zajmowała prawie cały stół. 
-Smacznego 
-Dzięki - uśmiechnęła się.


5 komentarzy:

  1. Świeetny <3 No i Niall znalazł swoją drugą połówkę ;D Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. EJ, ŚWIETNE OPOWIADANIE :D!
    zapraszam do mnie: http://free-fallin-one-direction.blogspot.com/
    czekam na następny!xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział :) . Szybko dodaj następny xx .

    OdpowiedzUsuń