piątek, 30 marca 2012

7.Śpiący Horror

//Następnego dnia//


NIALL :


Był już wieczór. Nieźle się zasiedzieliśmy z Tay. W końcu była taka słodka i w ogóle..
Fajnie mi się z nią gadało. Miałem ochotę ją pocałować, ale trochę nie wypadało. Co by sobie o mnie pomyślała? Nie umiem się obchodzić z dziewczynami po prostu. Wyszliśmy z pizzerii najedzeni , tak że rozbolały nas brzuchy. Śmieliśmy się nie wiadomo z czego. Co chwilę się rumieniła. Ja z resztą też.
-Dlaczego nie masz dziewczyny? - spytała poważnym tonem.
-Nie wiem.. Może to dlatego jaki jestem.
-Mi tam się podobasz - uśmiechnęła się.
-Wzajemnie.
-Mogę cię pocałować? - wypaliłem.
-Niall.. - przerwałem jej.
-Nie, dobra, dobra. Zapomnij co powiedziałem. Nie wiem czemu to powiedziałem - zacząłem gadać od rzeczy i do tego z prędkością światła. Dziewczyna przerwała mi gorącym pocałunkiem. Odwzajemniłem to. Miałem dziwne uczucie jak mnie pocałowała. Takie fajne uczucie w brzuchu..
-Wow.. Pocałowałam Nialla Horana.
-Co w tym dziwnego?
-Nic.. Po prostu jestem w szoku. Nie wiedziałam, że ci się podobam.
-To coś więcej - puściłem jej oczko. Przywarliśmy do siebie i zaczęliśmy się namiętnie całować. Nagle zadzwonił jej telefon. Odeszła na bok i odebrała. Po jakichś 5 minutach rozmowy wróciła do mnie.
-Wiesz.. Będę musiała już lecieć..
-Dlaczego? Coś się stało.?
-Nie.. Mama kazała mi wracać.
-No dobra.
-To pa - zbliżyła się do mnie. Czekałem na zniewalający pocałunek, a ona mnie tylko cmoknęła i poszła. Może raczej nazwę to ucieczką. Jasne.. Dziewczyny ode mnie uciekają. No ale co poradzę. Taki już jestem. 


Szedłem przed siebie, nie mogąc zrozumieć dlaczego uciekła. Może serio musiała wrócić do domu. No ale jaka laska by mogła uciec z randki? Tak po prostu uciec. Kolejna dziewczyna mnie pozostawiła. Może ma już chłopaka. Horan, ale ty jesteś pierdolnięty!




BELLA :


Musiałam odreagować i wybrałam się na spacer. Tyle się wczoraj wydarzyło. Ale ja mam nasrane na umyśle.. Kurwa! Zdradzałam Liama! No ja  pierdole. Ale dziwka ze mnie. Musiałam coś z tym zrobić. Wyjechać, zabić się? O Boże.. Wyjechać.. Gdzie? Do Afryki, kurwa?! Mam przejebane i nie ważne co zrobię to albo ja ucierpię, albo inni. Szłam przez mój ulubiony park. Było pełno jakichś zbirów. Nie bałam się ich. Co mi takie chłystki mogą zrobić? Bez przesady. 
Było już serio ciemno. Dobrze że świeciły jakieś lampy. Usiadłam na ławce i zapaliłam. Myślałam ciągle o tej całej zdradzie. Nagle podszedł do mnie jakiś koleś w kapturze. Przyznam, że się trochę zlękłam.
-No hej.. - odpowiedział pewnym siebie tonem przysiadając się do mnie. Zapierdalał alkoholem na kilometr.
-Czego?
Zaczął się przybliżać. Ja się odsuwałam. Nie wiedziałam czemu, ale nie uciekłam. Zaczął coś do mnie gadać i był coraz bliżej. Nagle ktoś zaczął krzyczeć.
-Zostaw ją koleś! - krzyknął jakiś chłopak. Znałam skądś ten głos. Podszedł i odciągnął zbira. Później zaczęli się szarpać i obkładać pięściami. Blondyn nieźle dostawał. Nie widziałam jego twarzy. Nagle wyrwał się z pod pięści tego żula, złapał mnie za rękę i zaczęliśmy uciekać. Tamten nawet nas nie gonił. Kiedy oddaliliśmy się w bezpieczną odległość, chłopak stanął, a ja razem z nim. 
-Nic ci nie jest? - spytał zdyszany.
-Nie. To raczej tobie... - powiedziałam i zaczęłam oglądać mu twarz. Była jakaś znajoma.
-Bella? - wystraszył się i odskoczył ode mnie jak poparzony.
-No.. Horan?! - zdziwiłam się lekko.
-Nie poznałem cię. Co tu robisz tak sama?
-Na spacerze jestem.
-Rzeczywiście dobra pora.
-Lepiej chodź. Trzeba ci to opatrzyć. Masz rozcięte usta.
-Krew mi leci?
-No i to jak.
-Nie czuje. A gdzie idziemy?
-Do mnie. Chyba mam apteczkę.
Poszliśmy do mnie. Prawie całą drogę milczeliśmy. Widać,  że chłopak był nieśmiały.
Zaczęłam opatrywać mu twarz i wycierać ją od krwi.
-To żeś się załatwił. Dzięki tak w ogóle.
-E tam. 
-Jak cię directionerki zobaczą..
-..To się zmartwią - wyszczerzył banana.
-Auć, boli.. - zajęczał.
-To nie śmiej się.
-Fajnie mi się z tobą gada..
-To komplement?
-Raczej.. Mogę ci coś powiedzieć?
-No jasne.
-Byłem dzisiaj z twoją koleżanką na pizzy. Całowaliśmy się i ona tak jakby.. uciekła..
-Tay?
-No..
-Ona taka jest. Nie przejmuj się nią.
-Jasne.
Zaproponowałam Niallowi, że obejrzymy jakiś film. Nie chciało mi się tu tak samej siedzieć. Mojej siostry nigdy nie ma na chacie.  Oglądaliśmy jakiś horror. Horan panicznie się bał. Krzyczał jak baba.
-Co ci?
-Nic.. Mogę się do ciebie przytulić? - spytał wystraszony.
-Jeśli musisz..
-Boję się.
-Dobra, chodź tu. - chłopak zbliżył się i położył swoją głowę na moje ramię.
 Dokończyłam film sama, bo blondas odpłynął i namiętnie chrapał.
-Horan!  - krzyknęłam gdy skończył się film?
-Co? Koniec?
-Mhm..
-To się już zbieram..
-Zostajesz u mnie! Jeszcze zasłabniesz albo coś.. Cały potłuczony jesteś. A jak cię chłopaki zobaczą to ci spokoju nie dadzą.
-No dooobra. Ale uprzedzam, że lubię jeść..
-Kto nie lubi. Głodny?
-Jasne.
-Lubisz jeść o 12 w nocy? Ja też. - uśmiechnęłam się.


Horan spał w pokoju gościnnym, który znajdował się obok mojego. Strasznie chrapał.
Nie mogłam zasnąć, więc napisałam do Zayna.


@Hej kotku :*
@Kobieto.. Noc jest! <3
@ Oj tam.. Wiesz kto u mnie jest?
@Kto?
@Nialluś.! :P
@Isabello, co  ty odpierdalasz?!
@Spokojnie.. Niall został lekko pobity i bałam się go puścić do domu. A tak poza tym to jestem Bella xd
@Wiesz, że cię lubię.. xx
@ Dobra. Horanek przestał chrapać. Idę spać. Siemkaa :**
@Bywaj <3













1 komentarz:

  1. Świetny <3 No i dobrze,że Nialluś ją uradował <3 Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń